Czytają tekst Smoogiego (czy jak to się tam odmienia) chciałem napisać kilka słów krytyki odnośnie jego tekstu, ale się powstrzymałem. W numerze 22 AM przeczytałem tekst nijakiego =red HAMter=a (czy jak to się tam odmienia), ale nie ku mojemu zdziwieniu popierając go, ale nawet i krytykując, co wcale nie oznacza, że do końca zgadam się z Smoogiem (czy jak to się tam odmienia.
Ciekawe czy ktoś zrozumiał powyższy tekst). Na wstępie mówię, że nie będę pisał o plusach i minusach brania trawki, bo to absurd, a ten tekst jest tylko i wyłącznie odniesieniem do TRAWY nie do maryśki, amfy i tym podobnych (Krótko mówiąc TYLKO TRAWKA).
Po pierwsze nie uważam, że Smoogi nie ma zielonego pojęcia o działania trawki. Z tekstu wynika, że nie brałeś (=red HAMter= do ciebie mówię), więc co ty na ten temat możesz wiedzieć. Nie wszystko jest takie jak to media malują. Co prawda każdy ma prawo do swojej opinii, ale to, że ktoś mówi rzeczy, które dla kogoś innego nie są zrozumiałe nie oznacza wcale, że on o tym nic nie wie (ciekawe czy ktoś zrozumiał te zdanie?). Porównanie do sekt jest tutaj mylne i ta teza mija się z celem. Co prawda trawa odkłada się w mózgu i może powodować, że pragnie się jeszcze, ale w większości to tylko puste słowa, które mają małe odniesienie do rzeczywistości. Aby uzależnić się od trawy trzeba około 3 (Zależy od organizmu można i nawet od razu, - ale nigdy o tym w swoim życiu nie słyszałem) miesięcy non-stop dzień w dzień brać. Fakt, że jak ktoś brał, nie oznacza, że jak ktoś mu zaoferuje trawę to od razu ją weźmie. A jeżeli się tak zdarzy to Wy, co nie macie o tym zielonego pojęcia o trawie mówicie, że to ćpun to jest kompletna brednia wmawiana dzieciom przez rodziców (Nie wiem jak ty, ale ja nie wypowiadam się na temat, którego nie znam, a z tekstu wynika, że nie wiesz nawet, kto to taki ćpun, więc, po co używasz takiego określenia. Tak dla twojej wiadomości osoby palące trawę NIE SĄ ĆPUNAMI. Chyba odchodzę trochę od tematu) Mały przykład: W całym swoim życiu wypiłeś powiedzy tylko jedno piwo. Nagle ktoś zaproponuje ci iść na browara i co? Jak pójdziesz to jesteś alkoholikiem, bo już kiedyś piłeś, a teraz mózg domaga się alkoholu i korzystasz z okazji. Wynika z tego, że już w momencie wypicia pierwszego browca uzależniłeś się. Prawda?. Nie?, No pewnie, że nie. Odpowiedź jest prosta. Miałeś ochotę, a nie potrzebę, dlatego uważam ten przykład za niestosowny do danego stwierdzenia. Z następnymi słowami zgadzam się całkowicie - te, o lekach. Sądzę również, że tekst Smoogiego (czy jak to się tam odmienia) nie był jakimś usprawiedliwieniem siebie. Po prostu chłopak (a, może facet - bez obrazy) starał się przełamać stereotyp trawy - "złej zabijającej ludzi i szkodliwej dla otoczenia", tutaj poprawka jeden skręt zawiera około 7 razy!!!! Więcej substancji smolistych od papierosa. Ostatnią rzeczą, którą chciałbym powiedzieć jest to, że trawa nie jest ZŁA, ani nie jest DOBRA. Co oznacza (według mnie) jak weźmiesz nic ci złego się nie stanie, a jak nie to w sumie nie masz, czego żałować. Po trawie (w wielkim skrócie) czujesz się jak pijany (chodzi o humor), tylko nie masz kłopotów z ruchem, mową (czasami), nie śmierdzi ci z ust (chyba, że zębów nie myjesz, lub coś piłeś później - nie zalecane) i nie zbiera ci się na wymioty. Ostrzeżenie dla wszystkich, którzy chcą wziąć, a nigdy wcześniej nie brali. Nie pijcie alkoholu po paleniu trawy, bo będzie trzeba sprzątać (Zależy to od organizmu). Na zakończenie kilka słów o mnie. Z trawą mam prawie, na co dzień styczność, więc niech nikt tu mi nie pisze, że nie mam o tym zielonego pojęcia. Po drugie w przeciągu trzech lat wziąłem z 15 razy. Obecnie nie palę(trawy) i nie piję(alkoholu) od dwóch lat. I mnie do nich nie ciągnie. Nawet jak dają za darmo.
Smoogie (czy jak to się tam odmienia) nie przejmuj się
listem tego (przepraszam za wyrażenie) mamiego synka.
On nie ma pojęcia, o czym pisze. Pewnie przeczytał to w
jakiejś gazecie.
7 - MAŁY - 7