Art ten piszę, ponieważ jestem zatrwożony stanem wychowania fizycznego
polskiej młodzieży ( do której się zaliczam ). Nie chodzi mi tu tylko o szkolny
W-F, lecz o ogólny stan. Ale nawet strach patrzeć na to gdy w-f staje się dla
wielu najgorszą lekcją w tygodniu, sam muszę przyznać, że nie przepadałem za nim
pod koniec podstawówki. Pół biedy gdy jest to wina nauczyciela, a uczniowie
robią coś we własnym zakresie. Lecz są to wyjątki. O stanie naszej młodzieży
przypomina wiele faktów, nie bez kozery przeprowadzono przecież akcję
profilaktyczną "Nie garb się nie wystarczy". Nie chcę jednak powiedzieć, że te
wszystkie schorzenia spowodowane są przez brak ruchu, ponieważ nawet sportowcy
mają wady postawy. Ale z tego co słyszę od rodziców kiedyś było tych wszystkich
wad postawy dużo, dużo mniej. A teraz problemem może być znalezienie kogoś bez
jakiejś wady. Ale patrząc z drugiej strony może kiedyś nie przykładano do tego
takiej wagi? Nie wiem, lecz wydaje mi się, że i tak nasi rodzice są zdrowsi od
nas. Aż strach pomyśleć co będzie z nami w ich wieku ( przecież nie tak odległym
). Nie twierdze, że wszyscy komputerowcy to chude, schorowane "człowieczki", ale
sam nigdy nie poznałem hardcorowego komputerowca.
Zalety sportu każdy zna, przynajmniej jakieś, ale ja i tak je przypomnę i może
wynajdę nowe. Nikt nie wymaga, aby poświęcać cały swój czas na sport i od razu
na olimpiadę jechać. Trenować zawsze można amatorsko i dla przyjemności, dla
siebie. Aby osiągnąć dobre wyniki trzeba kolosalnych poświęceń, ale nie każdy
chce być mistrzem świata. Po pierwsze należy szybko zacząć, dlatego ja też nie
nastawiam się na żądne sukcesy ( chociaż jeden medal mam ). Każdy sport
wymagający wysiłku fizycznego niezwykle rozwija. Gdy w grę wchodzi krańcowe
wyczerpanie ogromnie ważną rolę pełni psychika, która bez wątpienia się
wzmacnia. A wytrzymałość na stres w naszych czasach jest potrzebna. Poza tym
sporty w których uczestniczy więcej niż jedna osoba wypracowują u nas
umiejętność współpracy z ludźmi, bez tego jesteśmy skazani na porażkę. Byle jaki
sport się trenuje zawsze czujemy się pewniejsi siebie. Po prostu trzeba poczuć
ten dreszczyk emocji przed startem do którego przygotowaliśmy się w pocie czoła
przez kilka tygodni.
O wpływie sportu na nasz organizm nie muszę dużo pisać. Lepsza kondycja,
zdrowsze serducho, nie boimy się o zawał. Gubimy tłuszczyk, lepiej wyglądamy,
stajemy się atrakcyjniejsi dla pci pięknej. Tu mała dygresja co wagi wyglądu,
nigdy nie dam się przekonać, że o wyborze partnera/partnerki nie decyduje
wygląd, ponieważ on jest tym czynnikiem, który w 95% przypadków popycha nas do
działania, ale wracamy do tematu. Ostatnio czytałem gdzieś, że bieganie dobrze
wpływa na pamięć ponieważ w czasie tego wysiłku w mózgu pobudzane są substancje,
które przedłużają życie neuronów. Nawet osoby z jakimiś schorzeniami mogą
znaleźć jakiś mało obciążający sport dla siebie, i na pewno poczują się lepiej.
Jak więc widać sport ma same zalety, tak wiec ruszcie moi kochani swe tyłeczki i
do roboty. Wsiadać na rowerki, łódki, ubierać rolki, łyżwy czy cokolwiek i
jazda!!! Jeśli na prawdę nie macie czasu, to chociaż wychodźcie częściej na
spacer. A jak zaczniecie coś trenować to od razu wzrośnie wasza samoocena a i
ludzie będą lepiej na was patrzeć. A dla tych, którym zależy na średniej to z
pewnością 6 z W-F im pomoże. To chyba koniec mego manifestu, mam szczerą
nadzieje, że przekona on chociaż jedną osobę.
Jak zwykle zachęcam do komentarzy i zapytań: jnqbus@poczta.onet.pl
elbereth_githoniel@hoga.pl I pamiętajcie:"Sport to zdrowie"
Qbuś