Drodzy parafianie..... a teraz zrobię wam kazanie. Jak zwykle nie stwierdzę nic nowego ale chociaż przypomnę wam w jakim "pięknym" świecie mamy szczęście żyć.
A tak właściwie to nie będzie żadne tam kazanie i nie będzie też o nas wszystkich ale o ludziach podobnych do mnie ( jeśli tacy istnieją.... )
Tytuł tego arta..... samotność. Mówi to chyba samo przez się o czym będzie ten marny tekst.
Ziemia, niebieska planeta. 40 000 km taki jest długi równik. Nie ma już żadnego skrawka ziemi na której nie stanęłaby ludzka stopa. Miliardy ludzkich istnień. Każde inne i niepowtarzalne. Nie ma dwóch takich samych "człowieków". Miliardy lat upłynęło od stworzenia świata. Nieustanne zmiany, non-stop coś się przeinacza. My żyjemy te 70 lat i potem co? Odchodzimy w zapomnienie. Ktoś stwierdził: "Non omnis moriar" ( nie wszystek umrę.... ) a ja na to odpowiem też jednym ze znanych cytatów "Vanitas vanitatum et omnia vanitas". ( marność nad marnościami i wszystko marność) Może to i prawda że tacy wielcy ludzie będą żyć w pamięci potomnych, ale co się stanie z nami tymi przeciętnymi szarakami ? To całe " Non ...." jest zarezerwowane dla tych sławnych.
A co się stanie z nami po śmierci ? Wybudują nam grób, przez kilka lat ktoś z rodziny będzie przynosił na nasz nagrobek znicze a gdy i on umrze to o nas zapomną. Po 20 latach rozkopią miejsce naszego pochówku i zakopią tam następnego przeciętnego człowieka. Eh... I kto będzie wtedy o nas pamiętać? Kto po nas zapłacze? O naszym pobycie na ziemskim padole będą tylko świadczyć jakieś suche fakty w księdze urodzeń i zgonów. Zostanie po nas może jeszcze kilka jakiś głupich nic nie znaczących dokumentów urzędowych, które i tak z czasem pójdą razem z innymi do pieca. Pamięć jest zarezerwowana... ale nie dla nas. Piszę " nas " bo czuję się jednym z tych przeciętnych, nie wyrastam ponad nich niczym niezwykłym. To od nas zależy jak będzie wyglądać nasze życie. Ale nie myślcie, że jak będziecie się starać to wszystko będzie wam wychodzić. Pewnie powiecie, że jestem hurapesymistą, czy czymś w tym rodzaju. Macie rację. Ale jak tu być wesołym gdy wszystko dookoła jest takie jaki jest ?
Dla tych co jeszcze mają troszkę nadziei: "Carpe diem, quam minimum credula postero" ( tego tłumaczyć chyba nie muszę ) Mam taką małą prośbę do was: dajcie mi jakiś powód do radości.... przywróćcie mi nadzieję.... PROSZĘ Was!!! ( nawet jak Qnik umieści ten tekst pewnie wytnie powyższe zdanie, bo to nie jest biuro matrymonialne jak to się mawia )
No cóż.... jestem sam. Sam na tej "niebieskiej planecie". ( czytaliście pewnie "Małego Księcia" ? ) Nieustannie czegoś szukam, cały czas się rozglądam i próbuję znaleźć pokrewną duszę. A tu nic..... No bez przesady, aż tak źle nie ma. Jest coś..... brak zrozumienia, nietolerancja, agresja, przemoc...... ( pokemony ; ))
Kiedyś byłem otwartym i wesołym człowiekiem..... do czasu. Do czasu gdy natknąłem się na tych wszystkich wyzyskiwaczy i prześmiewców. Mam kilka osób, z którymi mogę swobodnie pogadać, ale.... nie znam ich osobiście. Te wszystkie maile i gadu-gadu to nie wystarcza. Wydaje mi się, że człowiekowi potrzeba czegoś więcej niż takiego sztucznego uśmiechu typu : ) , osobiście wolę ten prawdziwy nie wymuszony i naturalny, ale nikt nie ma jakoś ochoty do mnie się uśmiechnąć. Maile są w porządku, ale to nie wszystko. Czasami potrzebny jest kontakt z taką osobą. Myślę, że coś takiego jak przyjaźń przez internet nie istnieje.... Te słówka na monitorze nigdy nie zastąpią prawdziwego dźwięku słów przyjaciółki, a o ciepłym spojrzeniu już nic nie wspomnę. To wszystko może być tylko czymś w rodzaju opakowania zastępczego, czymś imitującym rzeczywistość. Jeśli to czyta Konstancja to pewnie teraz mnie przeklina. No, ale cóż takie odnoszę wrażenie, że przyjaźń przez net jest niemożliwa. Smutne ale prawdziwe. : ( Niestety.
Może lepiej przerwę ten bezsensowny potok smutnych słów. Lepiej nie będę was obciążać moimi głupawymi przemyśleniami, macie dość swoich problemów.


Żalił się: Royal Gryffin ( phantazm@interia.pl )

[ Gregorian - Tears in Haven , Gregorian - The sound of silence ]

P.S. W moim arcie pt. Poezja zapomniałem zamieścić fragmentu wiersza Norwida, teraz naprawiam błąd:

Aniele! ty, który nad śpiącym człowiekiem,
Jak baszta obrończa z marmuru białego,
Jaśniejesz - lub kwiatem liliji, jak mlekiem,
Sny słodkie, sny lube przywabiasz do niego -
Aniele! ty sprawuj nad nami z wysoka!
Ty mary bolesne porażaj skinieniem,
Bo biedni my, niknąc dzień po dniu sprzed oka,
My, ludzie - zaledwo jesteśmy w s p o m n i e n i e m.


P.S. 2 Bądźcie dla siebie życzliwi.... to wystarczy.