STANY ZJEDNOCZONE W WALCE O HONOR Pewnie myślisz czytelniku, o czym traktuje ten mini felieton, czy rzeczywiście myślimy o tym samym. Tak, chodzi o feralny dzień 11 września ubiegłego roku. Tak, chodzi o terroryzm, który w końcu skumulował się i uderzył - tylko tym razem w USA. Zastanawiasz się pewnie skąd ten niedorzeczny tytuł, cóż za ironiczny i bezduszny... Może i tak, ale wiele już było podobnych zamachów, wszak nie tak wielkich, ale też bolesnych. Tylko, że w tamtych przypadkach zostali potępieni nie tylko terroryści, ale również i "mściciele". Tak sobie myślę jeszcze a propos tytułu, czy to jest sprawiedliwe, że Amerykanie atakują, ponoć zupełnie przez przypadek, obiekty cywilne. Dlaczego Ci niewinni mają uciekać przed wojną, śmiercią... głodem??? Teraz, kiedy już uwarunkowałam swoją decyzję, trzeba wspomnieć, co się wydarzyło. Otóż tego, wspomnianego już, nieszczęsnego 11 września we wtorek na oczach widzów rozegrała się wielka tragedia. Przenieśmy się w czasie, tak jakbyśmy to my byli tymi obserwatorami. Jest godzina 8:00, na Manhattanie "ruch" jak zwykle. Ludzie spieszą się do pracy. Wśród nich są też Ci, którzy pracują w World Trade Center. Nieświadomi czekającej ich tragedii, zmierzają do budynku WTC. Kiedy wybija 8:40 nad miastem przelatuje Boeing 767, jednak ludzie nie interesują się dziwną trasą przelotu. To był kolejny, zwykły, amerykański dzień. Niespodziewanie, wspomniany wyżej samolot uderza w jedną z wież. Ludzie są zrozpaczeni, wielka panika i masowa histeria odciąga po części od kolejnego zbliżającego się samolotu. Chwilę później, a dokładnie o godzinie 9:03, w drugą z wież uderza kolejny Boeing o numerze 757 - eksploduje. Tu i ówdzie odzywają się głosy, że następny samolot uderzył w Pentagon, a jeszcze inny został zestrzelony... a może sam spadł??? Zresztą kto wie, w obliczach takiej tragedii, któż jest zdolny do racjonalnego myślenia. Ludzie popadają w strach... Ten nienaruszalny symbol militarny USA, jakim jest Pentagon został zaatakowany. Poszczególne osoby niedowierzają jeszcze, inne płaczą, jeszcze inne ruszają z pomocą. Słychać głośny szmer: "To nie mógł być wypadek!!! To zamach!!!" Kilka godzin później obydwie wieże rozpadają się niczym domki z kart. Zginęły tysiące, setki tysięcy osób - cześć ich pamięci. Wracając do rzeczywistości, na całym świecie czwartek 13 września, był dniem zjednoczenia się z Amerykanami. Moje pojednanie, było inne. Łączyłam się nie z USA, nie z Amerykanami tylko łączyłam się w myślach z ludźmi, których bliscy byli wtedy w WTC, a w modlitwie ze zmarłymi. Ze zmarłymi - niewinnymi ludźmi, którzy musieli umrzeć tylko, dlatego, że jakiś kilku kretynów (za przeproszeniem) nie mogło się dogadać w sprawach politycznych. Terroryści - mordercy. Czy to też są ludzie, gdzie mają "serca"??? Jeżeli chcą w taki sposób walczyć - zgoda, niech walczą. Niech "walą" tymi swoimi samolocikami w obiekty wojskowe, a nie w ludzi cywilów. W normalnych, prostych ludzi, którzy mieli swoje domy, rodziny, którzy kochali. Cóż oni byli winni. Ameryka nie była dłużna, szybko skojarzyła fakty, znalazła przywódcę terrorystów, którym ponoć jest Osama bin Laden. Człowiek ten pochodzący z Arabii Saudyjskiej ukrył się między talibami w Afganistanie, a Ci przyjęli go niczym proroka bezgranicznie mu ufając. I tak USA nie namyślając się długo, uderzyło w Afganistan.... Trwa wojna... Kto wygra, nie obchodzi mnie to. Mimo, iż faktem jest, że terroryści powinni być czym prędzej spacyfikowani, mam to gdzieś. Mimo, że ostro to brzmi to prawdę mówiąc do czego to prowadzi. Pojawienie się wirusa wąglika, spowodowało, że oczy świata znów zwróciły się na bin Ladena. Teraz ten niedołężny staruszek grozi znów bronią atomową, chemiczną i III wojną światową. Czyżby to już miał być koniec??? Czy nasz świat zbliża się ku upadkowi??? Nie będę tu ciągnęła dalszej refleksji, bo i po co. I tak każdy ma swoje zdanie na temat. Zakończę tylko jednym tematem, rzecz tą warto przemyśleć. Otóż Nostradamus (jasnowidz) zapowiedział w swoich proroctwach początek końca - końca świata, a miało to wszystko się zacząć od zburzenia 2 szklanych gór i III wojny światowej. Czy chodzi o WTC??? Czy przewodnie mogą być prawdziwe??? Czy to już koniec??? Kończąc stwierdzam jednoznaczną winę - to wszystko przez głupotę i ludzką chciwość. Koniec świata jest już bliski....??? PS. Chciałabym zaznaczyć, że powyższy tekst to moje i tylko moje prywatne odczucia i refleksje. Z góry zaznaczam, że nie miałam na celu nikogo obrazić. Jeżeli jednak ktoś poczuje się urażony - z góry przepraszam. ZuRm zurm@poczta.onet.pl