RYCERZE JESZCZE INACZEJ
Pasibrzuch
      W AM22 mrkenny pastwi się nad rycerzami średniowiecznymi uznając ich w tekście "Rycerze inaczej" za bezwzględnych okrutników itd. Postanowiłem przyjść tym ludziom z pomocą, bo niestety, ale tekst ten zakłamuje historię a świat nie jest tak prosty, jakby to chciał widzieć mrkenny...
      Po pierwsze, już na wstępie należy zaznaczyć, że Andrzej Sapkowski i jego "Świat króla Artura" nie jest dobrym źródłem na naukę jak to naprawdę było z tymi rycerzami. Andrzej Sapkowski to pisarz fantasy a nie historyk i należy o tym pamiętać, choćby po to, żeby nie uwierzyć potem w istnienie wiedźminów, wampirów, elfów i krasnoludów. Sam Sapka czytałem, bardzo lubię jego bohaterów, ale - litości! - opowieści tego autora to nie materiał historyczny!
      Prawda jest zaś taka, że średniowiecze, jak każdy okres w dziejach, miało swoje wady i zalety. Jednak nazywanie go czasem mrocznym i okrutnym jest jednak nieporozumieniem.
      Jeśli ktokolwiek chce oceniać tamte czasy warto żeby poznał całość historii. Mógłby się wtedy dowiedzieć na przykład jak francuscy rewolucjoniści w 1789 zmasakrowali 200.000 katolików i rojalistów w Wandei. Potem raportowali: "Nie ma już Wandei, obywatele republikanie. Wraz ze swymi kobietami i dziećmi zginęła ona pod naszą wolną szablą. Grzebią ją w bagnach i lasach Savenay. Zgodnie z rozkazami, któreście mi dali, miażdżyłem dzieci kopytami koni, masakrowałem kobiety, które - przynajmniej te właśnie - nie będą już rodzić bandytów. Tępiłem wszystkich (...) My nie bierzemy jeńców, trzeba by im było dawać chleb wolności, litość to nie jest rewolucyjna sprawa".
      Urocze prawda? Ale nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że jest to jeszcze bardziej urocze niż sądzicie, bo jeśli ktoś weźmie do ręki garść franków francuskich (ostatnio zastąpione euro) i zobaczy na nich hasła, które wtedy powiewały na sztandarach rzeźników Wandei: "liberte, egalite, fraternite". Albo niech zanuci obecny hymn Francji, który zagrzewał ich wtedy do walki.
      Potem radzę wziąść do ręki inny podręcznik historii i poczytać o pewnym, wybranym demokratycznie polityku, który zupełnie uczciwie wygrał wybory w 1933 w Niemczech. Ten pan to oczywiście Adolf Hitler, narodowy socjalista, którego żołnierze i naukowcy przetapiali ludzki tłuszcz na mydło, z włosów robili materace a skórę wyprawiali na np. abażury.
      Jeśli sądzicie, że to tylko Hitler był potworem to przyjrzyjcie się uważniej działaniom aliantów. Polecam bombardowanie Drezna, które pochłonęło zdaje się 200.000 ofiar. Miasto zrównano z ziemią, choć losy wojny były przesądzone, a Drezno nie stanowiło ani niemieckiej bazy przemysłowej ani militarnej, ani żadnej innej. W ogóle proszę zwrócić uwagę na statystyki, które mówią, że na każdą tonę bomb zrzuconych przez Niemcy na Wielką Brytanię, przypada 25 ton zrzuconych na Niemcy.
      Czy w świetle takich faktów średniowiecze jest jeszcze wstydliwym okresem w dziejach? Jakim prawem my, ludzie przełomu XX i XXI wieku możemy krytycznie oceniać tamte czasy? Czy wojny zaciężnych armii (do 1789 nikt nie wpadł na pomysł, żeby w wojny władców mieszać pod przymusem zwykłych ludzi!), w których ścierali się rycerze, przestrzegający rycerskich kodeksów, czy takie wojny, w których jeńców odsprzedawano, zamiast ich palić albo gazować w obozach koncetracyjnych, czy wojny, w których zwykli ludzie nie musieli walczyć, czy one były gorsze od naszych??? Szczerze wątpię.
      "A tym, którzy nadal nie wierzą polecam wyżej wymienioną książkę. Może sam mistrz Sapkowski skłoni ich do zmienienia zdania o rycerzach"
      Nie bez złośliwości muszę odpowiedzieć, że nadal nie wierzę, a mrkenny'ego zachęcam, żeby historii zaczął się uczyć z bardziej wiarygownych źródeł niż książki autorów fantasy...
Pasibrzuch