Wygląd człowieka jest jak ramka od obrazka.
Ramka może być smukła, sztywna, piękna, klocowata lub asymetryczna. Ale to nie ona lecz obraz duszy stanowi prawdziwą wartość całego dzieła. Co mi po pieknej ramie gdy po spojrzeniu na obraz widzę gówniane plamy. Wolę oklejonego tapetą Van Gogha. Jest ucztą dla zmysłów, porusza wyobraźnię, nie pozostawia obojętnym, wzrusza, pociąga, rajcuje. Kocham piękne obrazy, ramki to tylko dodatki. Ofkoz najlepsze są dzieła Da Vinciego w oprawach z włoskiego, rzeźbionego drewna, ale takie skarby znajduje się tylko na wystawach lub w muzeach. Po co mi piękna kobieta kiedy mogę z nią pogadać jedynie o ciekawym kolorze tuszu do dupy (chociaż są też takie które nic nie jarzą - naprawdę, kompletne zero). Wolę subtelne rozmowy o walorach nienaturalnych dekoracji czy dyskusje o wielkości Horacego...
No co, nie mam racji???

ICEK

PS. NON OMNIS MORIAR - Horacy (chyba dobre literki?)