Będzie to Piękny txt...
           ...o miłości, przyjaźni, szczęściu, nienawiści, zdradzie, rozczarowaniu, krzywdzie, bólu fizycznym, psychicznym, anemii, miłośnikach bobrów, alkoholizmie, jedzonku, narkomanii, nimfomanii, zoofilii, nekrofilii, pedofilii i tym podobnych zapędach z długimi nazwami:) (pozdroofy dla takiego jednego z 38-literową xywką:))
No dobra, to tyle drogą wstępu:) To było tak tylko, żeby zachęcić do czytania jak najwięcej osób;))
Tak naprawde będzie o...

          bzzzz~ Uwaga! Przerywamy audycję aby nadać komunikat! Nie będzie to ani normalny, ani inteligentny txt! To poniżej powstało nagle i niespodziewanie (dzień po studniówce;)) w chorej (i skacowanej:)) głowie panny Falki (która jest chora (głowa, nie Falka... chociaż ona to swoją drogą:)) zapewne w wyniku zeszłorocznego urazu - podbiła sobie oko sznorówką od glana... Ale śmieszne limo było:/ Niestety wydarzenie to było całkowicie autentyczne.. Heh... O pechu może napiszę innym razem, jak mi się zachce of cozz bo leniwa jestem:)) Osoby wrażliwe na głupotę (i nielubiące sera żółtego:)) proszone są o zaprzestanie czytania! ~bzzzz

          Hmm... Co by tu napisać? Myślę, myślę, myślę, myślę, myślę... (Jeszcze trochę i zostane myśliwym, będę mogła spokojnie polować na wiewiórki:)) ...myślę, myślę... Zgłodniałam od tego myślenia:) Zaraz wracam... No już jestem:) Niezły czas - 2 minuty na przygotowanie klilku kromek z serem żółtym:) No dobra, mogę mysleć dalej. A więc myślę, myślę, myślę... Wymyśliłam! Znaczy się: przypomniałam sobie, o czym miałam pisać! O myśleniu!:) (Nikt by nie zgadł;PP) [chwila przerwy bo mi się kromka skończyła, a drugą zostawiłam w kuchni] Dobra, o czym to ja miałam...? Aha! A więc całkiem niedawno doszłam do wniosku, że myślenie, poza tym, że boli i męczy, szkodzi zdrowiu:) (Już widzę ten napis: Minister zdrowia dr (re)habilitowana Falka ostrzega - myślenie szkodzi zdrowiu i powoduje choroby ser... tfu! mózgu:)) Hmm... Gdyby sie tak zastanowić, to to w nawiasie wcale nie było śmieszne... To jest tragiczne! A czemu? Bo to prawda!! (Of cozz prawdą jest to o szkodliwości, ja nie jestem ministrem zdrowia... JESZCZE nie:)) Zaraz spróbuje to udowodnić:) (Tak, wiem, zajmuję sie pierdołami zamiast zabrać się za coś pożytecznego, np. za przygotowania do matury, która zbliża się wieeelkimi (jak stawonóg:)) krokami... bLE!)

           Teraz będzie kapke poważny fragment (to taka mała informacja dla tych, którzy doczytali do tego momentu i im sie podobało:) Teraz może przestac sie podobać:)) JOKE:))) Myślenie szkodzi zdrowiu. Popatrzmy na taki przykład: wyobraźcie sobie, że jesteście ładną dziewczyną... eee... to nie tak miało być...:))) Qrcze, zgubiłam wątek! To przez to, że mi sister zjadła ostatnią kromkę:( ZABIJE!:P Ale najpierw muszę skończyc pisać:) No dobra, wobraźmy więc sobie taki obrazek: jest impreska, pełno ludzi... Do pomieszczenia wchodzi ktoś (trzeba nazwać jakoś tego ktosia... hmmm... nazwijmy go Manswet:)) Ale Manswet źle sie bawi... Siada sobie z boczku (nie mylić ze zboczkiem:)) i sączy piffko, ale nie bardzo ma ochote rozmawiać z resztą... I co robi? Zaczyna rozmyslać! "A co w tym złego?" pewnie ktoś zapyta (lepiej niech nie pyta, bo nie ręcze za siebie;)) Dużo w tym złego! Bo jak człowiek siedzi sam i rozmyśla, to chcąc nie chcąc w pewnym momencie zaczyna zastanawiać się nad sobą (no chyba, że wypił już za dużo:)) Może więc lepiej pomińmy to piffko:) A więc Manswet siedzi sobie i myśli. Po pewnym czasie (krótkim lub dłuższym, najczęściej dłuższym - w końcu bolenie myśli... tfu! myślenie boli i męczy:))) dochodzi do pytania: "Czy moje życie ma sens?" Wiem, że nia każdy dochodzi do czegoś takiego, w każdym razie napewno nie na imprezie;)) No ale jak już jesteśmy przy sensie życia... Czy ono ma jakikolwiek sens? Pewnie, że ma! Tyle jest sensów życia, ilu jest ludzi:) Ktoś (pozdrufy dla tego Kogoś:)) może powiedzieć, że jego życie nie ma sensu. Ależ ma!:) Nawet bezsens może byś sensem:)) No ale odbiegłam od tematu:)
          Przykład z myśleniem był niezbyt udany, w końcu kto myśli na imprezie?:) No ale inny przykład teraz. Powiedzmy, że ktoś (nazwijmy go Manswetem:)) ma skopany humor, bo cosik mu się nie udało czy cuś, mniejsza z tym. No i Manswet siada sobie w domku (bądź sie kładzie - wedle życzenia:)), włącza płytke (tu wpisać jakis zespół czy cuś:)) i zaczyna mysleć. I co wymyśla? Im dłużej mysli, tym dochodzi do coraz bardziej absudalnych wniosków. Dochodzi m.in. do tego, że jest do niczego, nikt go nie lubi i nikogo nie obchodzi (itp. itd.) i utwierdza się w tym przekonaniu, mimo tego, że jest świadomy, iż to nieprawda:) No i dół gwarantowany jak nic:) A jak się ma doła to wiadomo, że ciekawie nie jest, człowiek chodzi osowiały itp. i podupada na zdrowiu:)

          Wniosek jest prosty: skoro myślenie szkodzi (mam wrażenie, że nie byłam zbyt przekonująca, ale co taam:)) to trzeba przestać myśleć!!:) A więc wzywam was wszystkich: porzućcie te goopie przyzwyczajenie, jakim jest myślenie i zapełnijcie puste korytarze mojego nowootwartego ośrodka dla psychi.. eeee... mojego sanatorium!:))))
Napisałabym cosik jeszcze, ale juz się robi późno i zaraz założą mi z powrotem kaftanik:((( No ale pocieszam się tym, że dostane te fajne, kolorowe cukiereczi i pogadam z Napoleonem z sąsiedniego pokoiku. Ostatnio wymyslił nową zabawę: kto więcej razy uderzy w te miękkie ściany zanim siostra Juzia przypnie go do łóżka:)) Idę więc się pobawić... Ale wcześniej muszę coś zjeść, bo zgłodniałam od tego myślenia:)

          

That's all Folks!:)
pozdrufy
Falka

          

ps.1 Pisząc ten txt słuchałam Chomików (di da di da di da du du:))
(i jadłam chlebek z serem żółtym, ale się nie najadłam, więc ide zaraz zrobić sobie tosta:))

ps2. Aha: Wstęp pochodzi z książki mojej qmpeli, Jasnej, trochę go tylko zmieniłam, aby zainteresował więcej osób;))
(Musiałam tu to napisać, żeby mnie nikt o plagiat nie posądził:)))

ps3. Korzystając z okazji chciałabym pozdrowić Jasną, Archiego & Setha:) No i of cozz całą Tawerne RPG!:)) Jesteśmy de best!!!:))) {No, no... ;) Powiedzmy, że ex equo ;) - Qn`ik}