Nie-tolerancja
Nie będę zanudzał na wstępie i przypominał, co kto napisał o tolerancji; przejdę od razu do rzeczy. Słyszy się np.: "Jestem tolerancyjną osobą, bo nie mam nic przeciwko Romom, czarnoskórym, homoseksualistom, punkom..." A ja twierdzę - nie wszystko z tego można tolerować. I wcale nie mam takich poglądów, jak sobie teraz większość zapewne pomyślała. Chodzi mi o to, że tolerancja wcale nie jest wielką cnotą; jest to tylko konieczne minimum. Tutaj przykład: co pomyślisz, gdy powiem 'Krzyś jest tolerowany w swojej klasie'? Czy wyobraziłeś sobie Czytelniku Krzysia rozmawiającego z kolegami i koleżankami, śmiejącego się razem z nimi? Czy może w twojej wyobraźni Krzyś siedzi zawsze samotnie pod oknem? A jeśli napiszę, że 'Zosia jest tolerowana w domu przez matkę', czy to jest sytuacja właściwa? Otóż właśnie nie jest! Sądzę, że wiesz dlaczego. Przy tym niewłaściwość takiej sytuacji nie znaczy oczywiście, że lepiej byłoby, gdyby Zosia nie była w domu tolerowana. Mówimy, że coś tolerujemy, gdy jesteśmy nastawieni do tego negatywnie (w skrajnie dobrym przypadku neutralnie), lecz nie występujemy przeciwko temu. Tolerowanie Krzysia nie jest życzliwością, lecz jedynie zaniechaniem nieżyczliwości. Wyjaśniwszy to, napiszę raz jeszcze: nie można tolerować np. mniejszości narodowych, tzn. nie można ich tylko i wyłącznie tolerować. W zdrowym cywilizowanym społeczeństwie to za mało; winno się traktować ich tak życzliwie, jak nas samych. Tolerować można psa sąsiadki brudzącego notorycznie naszą wycieraczkę; tolerować można to, że pan Zenek upił się i poszedł spać. Jednak w przypadku skośnookich, Tatarów czy miłośników krykieta tolerancja to jednak niewiele. Nie mam zamiaru wygłaszać tu swoich opinii co do tego, kogo należy potępiać, kogo tylko tolerować, traktować życzliwie czy nawet ubóstwiać. Nie jest to moim celem. Jednak pamiętajmy, że jakkolwiek tolerancja lepsza jest od nietolerancji, to jednak stać nas - ludzi - na wiele więcej. Jeśli już się chwalimy, nie chwalmy się tolerowaniem, tylko tym, co naprawdę zrobiliśmy. Gdy nie rzucisz kamieniem - wtedy nie jesteś zły. Gdy podzielisz się chlebem - wtedy dopiero jesteś dobry. P.S. Skoro o czynieniu dobra mowa - kliknij w pajacyka.