Zanim przejdę do konkretów chciałam wyjaśnić trzy ważne terminy:

Szczęście - rzeczownik rodzaju nijakiego, występujący tylko w liczbie pojedynczej; pojęcie abstrakcyjne.
Miłość - rzeczownik rodzaju żeńskiego; powszechnie używany w mowie potocznej; pojęcie względne.
Szczęśliwa miłość - przypadek 1 na 1000.

Czy prawdziwa miłość istnieje? Wszyscy o tym trąbią naokoło, w mediach tego pełno, można powiedzieć, że miłość bombarduje nas z każdej strony. Ale czy ona naprawdę istnieje? Czy jest obecna w świecie realnym? Czy może to tylko kolejny komercyjny twór, mający na celu zgnębienie psychiczne osób samotnych? Po co istnieją Walentynki? Czy istnieje miłość od pierwszego spojrzenia? Przedstawię teraz mój punkt widzenia na te sprawy.

W rzeczywistości nie spotkałam się z prawdziwym przypadkiem miłości ani u siebie ani u znajomych. Właściwie, to chyba nawet nie zauważyłam tego u staruszków znajomych, gdyż prawie wszyscy są rozwiedzeni. U swoich też nie. Przynajmniej sobie tego nie okazują.
Czasami widuję pary spacerujące po parku, obściskujące się, całujące i szepczące sobie czułe słówka. Jednak mogę się założyć, że to nie jest prawdziwa miłość. Prawdziwa miłość jest na całe życie, a taka parka nie wytrwa ze sobą więcej, niż dwa lata. No, może trzy. Ale oni się nie kochają naprawdę. Może im się tak wydawać, ale (według mnie) są tylko zauroczeni. Prawdziwa miłość dojrzewa naprawdę sporo czasu, a i tak nie zawsze po tylu latach okazuje się, że to było właśnie to. Oczywiście ja nie przeczę, że miłość istnieje. Może i istnieje. W sumie czasami, jak widzę parę siedemdziesięciolatków idących, trzymając się za rączki, to aż tak jakoś miło mi się robi na sercu...
Może i w takim razie miłość istnieje, ale napewno się wygląda ona aż tak słodko, jak np. na filmach. No bo, czy naprawdę, żeby miłość była piękna musi zatonąć Titanic?! Przez to całe wyidealizowanie tego uczucia ludziom może się pomieszać w głowach i kiedy prawdziwa miłość będzie tuż tuż, mogą przegapić swoją szansę, czekając na superkochanka, który przyjedzie na białym koniu z różą w zębach i paczką merci i będzie ich kochał aż do śmierci, przynosząc codziennie śniadanie do łóżka itd. itp. Idiotyzm, nie?
W ten sposób na świecie z dnia na dzień powiększa się liczba osób samotnych, którzy, zdołowani totalnie, myślą o samobójstwie w takie dni, jak np. Walentynki (znam to z autopsji, chociaż z dumą muszę przyznać, że w tym roku już było lepiej). I po co komu takie święto? Jak ktoś kogoś kocha, to może mu to okazywać codziennie, codziennie może mu dawać prezenty itp. Ja rozumiem, że komercha istnieje, istniała i będzie istnieć, w sumie mi to nie przeszkadza, ale, bez przesady, żeby zarabiać na ludzkich uczuciach? Może w tym momencie wiele osób się ze mną nie zgodzi, bo są zakochane, szczęśliwe, zajebiście spędziły Walentynki, itd. Ja to mogę zrozumieć, ale nie bądźmy tacy samolubni! A co z tymi, którzy cały dzień przesiedzieli w domu, nawet nie włączając TV, bo tam w kółko to samo? Nie dajmy się zwariować przez kulturę zachodu.
Jeżeli chodzi o miłość od pierwszego wejrzenia, to (według mnie) jest to bzdura totalna. Kit wciskany nie wiadomo komu. Jak do tej pory, to słychać o tym tylko w TV. Wyobraźcie sobie taką scenkę: podchodzi koleś do dziewczyny, którą widzi pierwszy raz na oczy i jej mówi "kocham Cię". Ona na to "ja Ciebie też". Biorą ślub, potem baby i wsio? Przecież jak się kogoś pierwszy raz na oczy widzi, to się go nie zna. Może on się nam podobać, ale tylko zewnętrznie, przecież nie wiemy, jaki ma charakter. No a miłość nie opiera się tylko na zafascynowaniu wyglądem. Owszem, może się zdarzyć taki przypadek, że zobaczę na ulicy chłopaka, spodoba mi się, ja jemu, potem się okaże, że charakterki też mamy niczego sobie, poprostu, że do siebie pasujemy. Ale wątpię. Jest to tak mało prawdopodobne, że prawie nierealne. Jak ktoś chce, to niech wierzy w takie bajeczki, mnie to nie bierze.
Podsumowywując: Czy prawdziwa miłość istnieje? Nie wiadomo. Jest to pojęcie całkowicie względne i punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Ja uważam, że idealne zakochanie, to ściema. To by było na tyle.

agi
agi.k@wp.pl

P.S. Chciałabym jeszcze dodać (w odniesieniu, do arta niejakiego Le Amateur de Fleurs pt. "Reakcja na kocham"), że dziewczyny wcale nie wolą twardzieli. Jeżeli autor tak sądzi, to musiał spotkać jakiś rzadki okaz, moje kondolencje. Naprawdę dziewczyny wolą kulturalnych i miłych facetów, a jeżeli nie sprawiają takiego wrażenia, to może tylko dlatego, że kulturalni i romantyczni faceci są często nieśmiali, a ci bardziej przebojowi są bardziej otwarci i nie trzeba godzinami studiować ich psychiki, żeby się domyślić, że mają ochotę na randkę. A poza tym, powiedzmy sobie szczerze - prawdziwych romantyków już nie ma. Co najwyżej są nędzne imitacje, próbujące nieudolnie naśladować gentlemanów. A szkoda...