Krew c.d.

Re: do tekstu "Pogląd na krew" autorstwa Umberta
04.03.2002

Nie wiem jak się do niego odnieść, bo przypomina mi on bardzo tekst "Sekty" na który odpisywałem. Żeby odpisać na ten musiałbym się w zasadzie powtórzyć.
Autor z czegoś jednak nie zdaje sobie chyba sprawy, więc parę uwag:
"KTO DAŁ CI PRAWO DECYDOWANIA O ŻYCIU LUB ŚMIERCI INNEJ ISTOTY? Nawet twego dziecka?" Czy mam pytać ciebie? A kto dał ci prawo do decydowania kto ma decydować? Przeczytaj jeszcze raz o czym pisałem, i o co tu chodzi.
"Pokaż mi fragment, który brzmiałby podobnie do tego, który opisuje tą sytuację "... I zabijesz swe dziecko w imię Moje..." (No, gdzie te Mateusze, Jany i inni)". Zgodnie z życzeniem (zastanawiałem się czy to zrobić, bo podejrzewam że nie wysilisz się żeby zrozumieć o co tu chodzi, ale skoro prosisz...): "I rzekł [Bóg]: Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór, o której ci powiem". 1 Mojżeszowa (Rodzaju) 22:1 (B. Warszawska).
"Załóżmy, że dzieje się to w jakimś mniejszym mieście. Szybkie spojrzenie do magazynku z lekami. I co? I jedno wielkie NIC". Zajrzałeś chociaż do jednego takiego magazynku?.
"Załóżmy, że jestem lekarzem (...)... Co robi lekarz, człowiek, który złożył Przysięgę Hipokratesa, ojciec takiej samej małej dziewczynki... Otóż ten światły medyk kopie w d*** przekonania religijne". Co ty wiesz o byciu lekarzem? Znasz Przysięgę Hipokratesa? Otóż wielu światłych medyków (znowu się powtarzam) szanuje przekonania pacjentów, oraz ich prawa. A skoro już stawiasz się na miejscu lekarza; co powiesz pacjentowi albo rodzicom dziecka i jemu samemu, któremu przetoczyłeś krew zarażoną wirusem HIV? Zależy ci też na tym żeby nie liczyć się z twoimi przekonaniami i prawami jako pacjenta i człowieka? Może zrozumiałbyś o co chodzi gdyby pijany chirurg chciałby ci amputować ręce zamiast palca u nogi. Albo zaplanował sprzedać cię jako "skórę".
"Jeśli kochasz swoje dziecko bardziej niż wszystko na świecie, to nie skażesz go na śmierć". Nie potrafisz wyobrazić sobie takiej sytuacji? Pomogę ci. Więc wyobraź sobie Kolejarza pilnującego zwrotnicy. Co wieczór wychodzi żeby skierować pociąg pasażerski na właściwe tory. Musi wyjść i z całej siły trzymać dźwignię zwrotnicy. Jeśli ją puści skieruje skład na zarwany most. Pewnego nieszczęsnego dnia trzymając dzwignie widzi nadjeżdżający ów pociąg pasażerski oraz swojego syna bawiącego się na jego torze. Nie ma już czasu na zabranie syna z torów i powrót do dźwigni. Jeśli ją puści i pobiegnie ratować dziecko zginą pasażerowie pociągu, jeśli uratuje pasażerów zginie jego syn. Mam ciągnąć dalej? Chyba nie muszę. To hipotetyczna sytuacja w której - mówiąc ogólnie i brutalnie - ojciec może skazać dziecko na śmierć (to tylko prosty przykład, nie zastanawiaj się więc czemu dźwignia jest taka luźna, tory na zarwany most nie zablokowane i czemu dziecko nie widzi albo nie słyszy pociągu. Poszedłem na uproszczenia). Przypomnę ci jeszcze raz o czym pisałem: Świadkowie Jehowy nie skazują siebie ani swoich dzieci na śmierć, ratują życie wszystkimi dostępnymi metodami oprócz transfuzji krwi. I mają przy tym poparcie wielu lekarzy.
"A może ono, gdy dorośnie, wybierze inną wiarę? Tego się boicie?". Gdybyśmy się tego bali być może chrzcilibyśmy niemowlęta ale tego nie robimy. Piekła też się nie boimy bo w nie nie wierzymy.
"W Konstytucji RP stoi czarno na białym, że człowiek ma prawo do życia". I pewnie tak jest w prawie każdej konstytucji. Ale jeśli dojdzie do wojny to co z twoim poszanowaniem do prawa do życia żołnierza po przeciwnej stronie? Być może zabijesz czyjegoś syna który miał zagwarantowane prawo do życia. Kto dał ci do tego prawo? Jeżeli czyjaś odmowa transfuzji krwi rzeczywiście skończy się śmiercią to kto decyduje co było gorsze i kto miał do czego prawo? Ty? Zrozum że wkraczasz z "brudnymi butami" w osobiste decyzje związane z zasadami moralnymi. Do jakich zasad się stosujemy każdy decyduje sam, zdając sobie sprawę z odpowiedzialności przed Bogiem i ludźmi.
"Czemu, jako poparcie swoich twierdzeń Baribal cytuje tylko czasopisma niefachowe (...)Czemu nie ma cytatów z czasopism medycznych ". Bo powołałem się na wypowiedzi fachowców. Np.: A. Shandera któremu w 1997 roku tygodnik TIME nadał tytuł bohatera medycyny. A i cytaty z czasopism fachowych też były (Wydawnictwo medyczne "OR Manager", Styczeń 1993 str. 12 oraz Miesięcznik "Twój Magazyn Medyczny").

Baribal