Jest sprawa, z którą od dawna nie mogę sobie poradzić ( powiecie kolejny z problemami :). I po arcie " Zrozumieć lamera" i " Rasizm" widzę ze paru innych chyba inteligentnych ludzi myśli o tym samym. No właśnie inteligentnych. Powiedzcie czy, kiedy i w jakim otoczeniu można powiedzieć o sobie " Jestem inteligentny", " Jestem mądry"? Dam wam parę sytuacji i odpowiedzcie mi na to pytanie na podstawie tych zdarzeń.

Sytuacja I
Gość, który w liceum był w strefie ocen 4.0 - 4.5, był na olimpiadzie z historii i zdawał maturę z matematyki ( wszechstronnie utalentowany no nie :) ze skutkiem dobrym do bardzo dobrego. Poszedł na studia do może niezbyt renomowanej uczelni, ale też nie takiej, w której dyplom dają tylko za to, że płacisz czesne. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć - inteligentny to on powinien być. No dobra, a gdyby powiedzmy gość poszedł na powiedzmy Uniwersytet Jagielloński i znalazł się w grupie takich agentów, którzy średnią 5.0 to oni uważali za tragedię ( znam paru takich ) a maturę to oni zdali już w 2 klasie liceum uczestnicząc w 2 finałach olimpiad na szczeblu krajowym. Czy oni powiedzieliby o nim, że jest inteligentny. Nie powiedzieliby, że jest " cieńki bolo" pewnie szybko by odpadł.
Wniosek pierwszy uznanie ciebie za osobę inteligentną w dużej mierze zależy od otoczenia. W jednym możesz być "miszczem" moszczem w drugim będziesz cieniasem.

Sytuacja II
Człowiek, który był po I roku informatyki i nie wiedząc czy będzie miał na następny rok studiów, zapisał się do Centrum Kształcenia Ustawicznego na technika informatyka. I co. No wiadomo. Na początku nauczyciel mówi teksty w stylu: Jeśli wciśniecie ten przycisk to komputer się włączy albo wyłączy", a on w tym czasie sprawdzał, co ma w systemie i ściągał sobie z netu programy które były mu potrzebne., Reszta słuchaczy tej klasy, głównie jakieś młode laski po zawodówkach i ryczące czterdziestki, które nie mogą znaleźć roboty, patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami. No dobra, minęło trochę czasu nauczyciele wprowadzili Pascala. On miał C++ na uczelni, więc powinien trochę pouczyć się, ale stwierdził " No co ja się będę uczył, wejdę zagnę ich z algorytmów i po zawodach" no i się przewiózł. Po paru takich sprawach na półrocze stwierdził, że średnia to mu wychodzi zarąbista : 5,5,5,5,1,1,1,1 no tak na oko to koło 3. On, który wymiatał i był Rambo i na ustach całej klasy teraz z 3 na koniec. Ktoś może powiedzieć nie umiał się przystosować do ram uczelni.
Ja powiem Wniosek drugi: obojętnie jaki jesteś teraz inteligentny i mądry za pół roku możesz tyle stracić, że nawet się nie obejrzysz, a spadniesz do poziomu innych albo poniżej.

Zawsze można powiedzieć obydwaj ci goście po prostu źle trafili, pokonało ich środowisko czy coś w tym rodzaju. No cóż można tak twierdzić, ale można też powiedzieć obojętnie gdzie jesteś powinieneś utrzymywać jakiś poziom. Czekam na odpowiedź.
PMG pmgpmg@wp.pl