Siedzę i siedzę, myślę i myślę, trawestując słowa znanej polskiej piosenki. A myślę jak by tu napisać to, co chcę napisać. Jak pewnie domyśliliście się po tytule ( nadanym, z pewnością, trafnie przez Qn'ika ;-P ) będzie to rzecz o homoseksualizmie, a dokładniej o planach legalizacji związków homoseksualnych w naszym pięknym kraju. Nie ukrywam, że do napisania tego tekstu nakłonił mnie artykuł o konkubinacie z nr. XXX "Newsweeka" i to nim opieram swą wiedzę. Ale opinie są tylko i wyłącznie moje, i dlatego wiem, że zrażę nimi niektórych do siebie. Z drugiej strony chce też sprowokować ludzi do jakiejkolwiek polemiki ( byle w miarę kulturalnej ). No więc zaczynamy...

Wiem, że tolerancja jest bardzo ważną zaletą w życiu i w gruncie rzeczy uważam się za osobę tolerancyjną. I muszę napisać, że jako osoba tolerancyjna nie mam nic przeciwko temu, aby dwie osoby tej samej płci darzyły miłością, i nie mam zamiaru wybijać nikomu szyb czy "klepać maski" tylko z tego powodu. Takie postawy są przykładem daleko posuniętej głupoty ludzkiej. Pomimo, że jestem chrześcijaninem, i wiem, że to jest niezgodne z wiarą, nie mam zamiaru prowadzić żadnej świętej wojny, na całe szczęście Kościół przyjmuje podobną postawę. To, że ja nigdy nie będę tego robił, gdyż osobiście uważam to za zboczenie, to już inna sprawa. Uważam, że jest to prywatna co kto robi, i z kim, nie mam najmniejszego zamiaru im tego bronić. Z całą pewnością nieswojo czułbym się gdyby dwóch chłopaków zaczęłoby się całować przy mnie, ale to nie jest powód żeby zaraz ich wyzywać. Ale co do przyznawania parom homoseksualnym praw to tego nie mogę poprzeć, chociaż pewnie byłoby to politically correct ( no i zgadzało się z początkiem teksu ). Tolerować nie znaczy uprzywilejowywać. A w naszym, bądź co bądź katolickim, kraju z pewnością doprowadziło to by to przeróżnych ekscesów. Zgodziłbym się na pewne ułatwienie dla par homoseksualnych, jak na przykład wspólne zeznania podatkowe lub ułatwienia dotyczące dziedziczenia, ale to tylko dlatego, że często ich brak doprowadza do uwłaczających godności człowieka sytuacji ( opowiadanie o całym swych życiu, historii związku, itp. - zainteresowanych odsyłam do Newsweeka ). Wiem, że te opinie mogą wydać się paradoksalne, ale cóż, ja też taki jestem i nie będę inny.

Mam nadzieję, że art ten zmobilizuje Was do przemyślenia tej sprawy i wypracowania swej własnej opinii, z którą chętnie zapozna się:

Qbuś elbereth_githoniel@hoga.pl
jnqbus@poczta.onet.pl