Bóg, a Kościół na Ziemi

Temat będzie dotyczył Boga i jego Kościoła na ziemi, niektóre słowa, które tu padną, będą mogły Ci się wydawać dość mocno podważające jego istnienie. Dlatego jeżeli jesteś mocno utwierdzony w wierze katolickiej, ten art. Nie jest dla Ciebie. To tyle na wstęp.

Czy Bóg istnieje? Jeżeli tak, to czy podoba mu się Kościół jaki jest na ziemi?

Nie wiem, czy ktokolwiek zna odpowiedź na to pytanie, ale czy wszyscy z nas przynajmniej raz w życiu nie zadali sobie jego? Ja tak, a ostatnio coraz częściej siebie pytam.

Takie rozmyślania na temat istnienia Boga dało mi więcej pytań, niż odpowiedzi. Widzę tu wiele niejasności, np. Czy Maryja naprawdę była dziewicą? Anioł jej powiedział:

„Duch Święty zstąpi na Ciebie...”.

Ok., ale czy po urodzeniu Jezusa, Matka Boża nadal nią mogła być? Tak samo nie rozumiem tego, że na końcu świata Bóg będzie szufladkował ludzi według tego jak żyli na ziemi. Dobrzy- niebo, źli- piekło. Dlaczego, skoro sam nakazał nam się miłować. Jednak kiedy przyjdzie czas, on nie będzie miał dla nas miłosierdzia, czy tak? Nie przepraszam, będzie miał je... ale tylko dla wybranych. Bóg podobno wszystko wie. Wiedział więc, że wąż skusi pierwszą kobietę, że Ewa zerwie jabłko i poda je Adamowi... że w późniejszym czasie dojdzie do pobić, gwałtów i morderstw... dlaczego do tego dopuścił? Po co karał ludzi plagami, skoro wiedział, że ludzka natura, którą sam dał człowiekowi i tak się nie zmieni? Co chciał przez to osiągnąć dopuszczając do krucjat, I wojny światowej, a potem i kolejnych. Gdzie był, kiedy tysiące ludzi umierało pod gruzami WTC? Skoro jest wszechmocnym Bogiem, czemu temu nie zapobiegł?

Przejdźmy teraz na tą drugą stronę, na stronę zła. Czy szatan istnieje? Czy to nie jest tylko wymysł ludzki, aby mieć na kogo zwalić winę? Popatrz, czy jak zrobisz coś złego nie jest od razu, że diabeł Cię skusił? Przecież to Ty sam tak postąpiłeś, więc chyba nie chcesz nikomu wmówić, że coś Cię podkusiło. Masz wolny wybór, na pewno złe czyny nie przypiszesz temu złemu, który ponoć ma Tobą manipulować ( jak to często określają rodzice ).

Pisząc to wszystko nasunęło mi się kolejne pytanie. Czy Bogu- jeżeli istnieje, podoba się Kościół jaki jest na ziemi? Mnie osobiście wcale się nie widzi takim, jakim być powinien. Ostatnio jak poszłam do spowiedzi, i powiedziałam, że moja poprzednia była pół roku temu, to myślałam, że świętobliwy mnie wygoni z konfesjonału, i rozgrzeszenia nie da. Nie wiem tylko dlaczego, skoro w 5-ciu przykazaniach kościelnych jest:

„Przynajmniej raz w roku spowiadaj się...”.

Z kolei uważam, że gdziekolwiek byś nie był, to Bóg i tak Cię usłyszy, a po za tym widzi co robisz, to nie wiem w jakim celu mówisz co masz na sumieniu kapłanowi... A tak w ogóle, gdzie jest napisane, że ksiądz się nie może ożenić, czy to nie jest wymysł Kościoła? Pół roku temu w moim mieście- Nowym Sączu tatuś udzielał sakramentu małżeństwa własnej córce. Czyli żenić- nie, ale na sex to mogą sobie pozwolić ( chyba sami powiedzieli że nawiązywanie kontaktów cielesnych przed ślubem jest grzechem ;P ), ale takie malutkie potknięcie możemy im chyba wybaczyć. W końcu kto jak nie księża martwią się o to, że społeczeństwo jest takie biedne, że antykoncepcja jest tak często stosowana, że wygrało SLD, że ponownie ludzie dali na tacę mniej niż by się spodziewali...

Przytoczę wam co na jednej z lekcji religii diakon nam powiedział:

„Ludzie powinni mieć więcej dzieci zamiast robić karierę, bo przyrost naturalny jest ujemny”.

Co tu dużo mówić, wqurzyłam się, zapytałam tylko naszego kochanego poczciwego księdza z czego będą mięli potem utrzymać te rodziny, jak jest tak wysokie bezrobocie. W końcu łatwo narobić dzieci, ale trudniej im zapewnić godne życie, ksiądz jedynie martwi się o niedzielny datek, a może kapłan będzie tak wspaniałomyślny, sprzeda opelka i w dofinansuje biedne rodziny?... Hmm, chyba się mu to za bardzo nie spodobało, bo nawet sama nie wiem jak, ale znalazłam się u dyra na dywaniku.

Tak więc, wydaje mi się że ksiądz też człowiek i... chytruskiem też potrafi być.

Mimo tego, co tu napisałam wierzę w Boga,... bez większego przekonania. Tak jak i mnie, tak i pewnie większości z nas wiarę w Niego wpoili od małego rodzice.

Jeżeli masz na ten temat takie lub inne zdanie, pisz do AM, chętnie dowiem się jak właśnie Ty widzisz Boga i stworzony przez Niego świat.


PS. Polecam Ci film Stigmaty i... Władcę Pierścieni ( co prawda nie wiem co jedno z drugim ma wspólnego, ale mnie obydwa filmy wciskały w fotel ;-) ).

PS1. Pewnie napisałabym więcej, ale nie wiem czy ten art. Ujrzy światło dzienne.

PS2. Chyba to wszystko nie trzyma kupy, ale jest to zbiór moich przemyśleń w danej chwili.

Właśnie dla Ciebie obnażyła swoje myśli:

Villema