Czy istnieje Piekło i Niebo ?
            Ostatnio się nad tym zastanawiałam. Jest wiele religii, a ich wizje tego, co ma być po śmierci są różne. Jednakże jedno jest pewne - przez całe swoje życie człowiek jest zawieszony pomiędzy Dobrem i Złem. Jak trudno zdefiniować te pojęcia, wie każdy kto choć raz próbował to zrobić. W dodatku nie są to stałe wartości, to co dla jednego jest złe, dla drugiego nie musi takie być. Katolicy dążą do wiecznej szczęśliwości starając się przez całe życie postępować dobrze, czyli zgodnie z przykazaniami ich boga. Odmawiając sobie czegoś dla boga, mają nadzieję, że zostanie im to wynagrodzone w Niebie. Gdzieś pojawia się wizja strasznego Piekła, gdzie cierpią grzesznicy, ale w życiu codziennym rzadko się o tym pamięta. Rzeczywiście łatwiej jest żyć ze świadomością, że po tym życiu, czeka Cię drugie - piękniejsze, lepsze, łatwiejsze i wieczne życie, ale co jeśli trafisz do Piekła? A jeśli po śmierci niczego nie ma? Jeśli śmierć jest śmiercią - ostatecznym końcem, pustką, nicością? Ja osobiście uważam, że nie ma "życia po życiu". Wiara w życie po śmierci jest wiarą dla bojących się śmierci i pragnących wierzyć we własną nieśmiertelność. Nie ma w tym żadnej przygany, bo to normalne, że boimy się umrzeć. Jesteśmy oswojeni z myślą, że i na nas przyjdzie czas, ale nie wiemy co czeka nas po śmierci i dlatego się jej boimy. Zdaje mi się, że nie tyle boimy się śmierci, co tego że możemy przestać istnieć. Trudno się pogodzić, że kiedyś przestaniemy żyć. Wizja własnego "nieistnienia" raczej zachwycająca nie jest. Gdy dziecko boi się iść, np. do lekarza to aby mogło przełamać strach matka obiecuje kupić zabawkę po nieprzyjemnej wizycie. To pomaga przezwyciężyć strach. Moim zdaniem tak samo ma się sprawa z życiem po śmierci - by nie czuć strachu przed nią mamy wieczne życie po niej w innym świecie. Inna sprawa to to, że ja raczej nie doznaję ulgi na myśl, że mogę "smażyć się w Piekle" w zamian za moją postawę. Dopóki żyjesz jesteś uwięziony pomiędzy Dobrem i Złem, po śmierci te kajdany opadają. Niebo i Piekło nie zaczynają się po ziemskim życiu - one wtedy przestają istnieć. Wszystko się kiedyś kończy, a po skończonym życiu nie zostaje nawet cień - jedynie wspomnienie w pamięci żyjących, z sekundy na sekundę coraz mniej wyraźne, mgliste. W końcu i żyjący zapominają. Katolicki bóg jest zbyt ludzki by mógł istnieć naprawdę, możliwe, że żyje tylko w umysłach ludzi. Ludzie nie są doskonali i gdy coś tworzą to też nie jest doskonałe, a gdy tak się przyjżeć dokładnie bogu to wcale nie jest taki idealny jakim go chcieli widzieć katolicy. Choć w sumie jeśli zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo(wedle wiary chrześcijańskiej)to wcale nie dziwi, że bóg jest taki ludzki. Księża lubią twierdzić, że "niezbadane są wyroki boskie" i "umysł człowieka jest zbyt niedoskonały by pojąć zamysły boskie", a ja powiem tak - prawda stara się o światło i nie próbuje skryć we mgle tajemnicy. Jak jest naprawdę przekona się każdy z nas w momencie, gdy wyda ostatnie tchnienie. Dziś żegnam Ciebie Czytelniku dźwiękami Judas Be My Guide oczywiście w wykonaniu boskich IRONÓW

Wilczyca         

P.S.Jeśli ja nie wierzę w boga, to czy mogę użyć określenia "boscy" w odniesieniu do IRON MAIDEN?