Z ZYCIA NARKOMANKI(?)
Do napisania tego artu zainspirowala mnie
wypowiedz kolesia o ksywie SMOOGY, pisal on na temat trawy. Nigdy nikomu nie
opowiedzialam tych kilku, prawdopodobnie decydujacych o przyszlosci,
faktow z mojego zycia.
Mam 19 lat, pierwszy kontakt z narkotykami
mialam w wieku 14 lat, byla to wlasnie trawa, wpadlam w nieciekawe
towarzystwo, w dodatku zakochalam sie w kolesiu ktory palil to gowno
codziennie, zaczelam tak samo jak on. Wracalam ze szkoly, szlam do niego na
chate, spotykalismy sie z innymi, palilismy przez reszte dnia i pol nocy,
potem domek, spacku, rano szkolka i znowu, tak bylo przez miesiac... Dzien w
dzien.
Doszlo do mnie ze tak dluzej nie moge, zerwalam z kolesiem, probowalam
przestac palic, walczylam sama ze soba przez 2 tygodnie, nie widywalam
znajomych, poswiecilam sie nauce. I kupa... Po tym czasie wpadlo do mnie
kilka osob (w tym w.w. eks) zeby wyrwac mnie na imprezke...Dobrze to pamietam,
byla godzina 23, 1wszy luty, Swieto Zmarlych, poszlam... Byl to blad. Nie
wiedzielismy gdzie sie udac tym razem, wiec wzielismy taryfe
i pojechalismy do pewnego osrodka wypoczynkowego, mowilam ze musze isc na
drugi dzien do budy, "ok, pojedziesz rano"...Wczesniej
zaopatrzylismy sie w kilka litrow wodki, mnostwo piwska i amfetaminy...To byl
pierwszy raz kiedy
sprobowalam bialego. Rano nie pojechalam, nie bylo mnie w domu przez 3 dni,
matka chciala wzywac policje, dzwonila do szkoly, czy jestem, ja
skontaktowalam sie ze starymi na 3 dzien przed wyjazdem do domu, powiedzialam
ze sie ucze z kolezanka (kiepska wymowka, co???:) ), moj ojciec byl wciety
takze powiedzial ze ok. Przez te 3 dni bylam nacpana
non-stop. Po powrocie matka obserwowala mnie i kontrolowala, przez dwa tyg.
nie wychodzilam z domu, byla tylko nauka. Chlopak o ktorym mowa od samego
poczatku wydzwanial, powiedzialam ze to koniec. I sie
rzeczywiscie skonczylo, mialam tyle silnej woli ze nie utrzymuje
kontaktow z tamtymi ludzmi do dzisiaj. Okazalo sie ze "moj" kochany
zostal zwiniety w fartuch bezpieczenstwa w srodku miasta, zwariowal... wzial
za duzo grzybow, do tej pory siedzi w wariatkowie... Ale to nie koniec.
Zaczal sie drugi etap w moim zyciu, nie
poznawalam juz zadnych cpunow i tym podobnych swirow, za to zaczelam byc
niesamowicie nerwowa w szkole, nie moglam spac, uczyc sie, nawet z nikim
rozmawiac, bo nerwy mi
puszczaly i klocilam sie z najblizszymi znajomymi o glupoty. Poszlam do
lekarza (znany on jest z wystawiania zwolnien z powodu byle czego, tak dla
jaj) poprosilam go o tabletki uspokajajace. Spytal sie czy potrzebuje mocnych
i ile opakowan. Powiedzialam jakies najmocniejsze i ze 4 listki. Zapisal mi
"estazolam". Gdy wzielam pierwsza tabletke, spalam prze 1,5
doby, nie moglam sie obudzic. Po tym czasie wzielam jedna i nie moglam zasnac...
wiec wzielam nastepna, czulam sie fajnie, ale i tak nie spalam. Zaczelam brac
taka dawke codziennie przed pojsciem do szkoly i
przed snem. Jak mozecie sie domyslic, organizm szybko sie przyzwyczajal...
Doszlo do tego ze bralam 20 tabletek przed szkola, ludzie ze starszych klas
ostrzegali mnie "nie patrz sie w oczy zadnemu
nauczycielowi, bo jestes nacpana..." Tak przeszlam 2 tyg. Matka
zorientowala sie co biore i poszla zmienic mi lekarza. Przestalam, bylo to
bardzo latwe, ale 2 tyg. mam wyciete z zyciorysu, okazalo sie ze nie pamietam
kompletnie NIC z tego czasu. Pierwszy dzien w szkole "na trzezwo"
byl koszmarem, na pierwszej lekcji wyciagnelam kartke i chcialam pisac
sprawdzian, kumpela z lawki spojrzala sie jak na kretynke... powiedziala
"przeciez pisalismy spr. tydzien temu, dostalas 5" Na nastepnej
lekcji, myslalam ze bede pytana "Z odp. masz 4", zostalam
poinformowana... Nie chcecie wiedziec jak sie wtedy czulam :) Bylo to jakos w
styczniu, a w wakacje mialam pierwszy kontakt z kokaina...
Wyjechalam samotnie do znajomych w bardzo znanym kurorcie nad morzem, poznalam
zajebistego kolesia. Byl dealerem, mialam koke za darmo, bralam caly czas,
przez ok 1 tydz. Teraz napisze cos, czego nie rozumiem... Za kazdym razem
kiedy mialam zjazd, widzialam dziwne rzeczy, obrazy ozywaly, wokol samochodu w
ktorym cpalam, zaczely pojawiac sie konie i ludzie siedzacy na laweczkach.
Potem zombie, zwisaly one z drzew, odlatywaly im glowy rece, dziewczynka
jedzaca banana zblizala sie do mojego okna... Facet stwierdzil ze jestem
wariatka i odwiozl mnie do osrodka, tam bylo jeszcze gorzej, ale wole o tym
nie pisac. Od tamtej pory jak sie porzadnie nawciagam tak mam. Pytalam
sie znajomych czy miewaja takie zjazdy okazalo sie ze nie, jestem z tym sama i
zastanawiam sie czy cos jest ze mna nie tak? Po tygodniu wrocilam do domu i
wszystko bylo ok. przez nastepny rok. W wakacje zaczelam sie bardzo blisko
przyjaznic i chodzic na zwariowane imprezki z moja kolezanka, starsza o 7 lat.
Wciagalysmy amfe, przez dwa miechy w kazdy weekend. I znowu... rok szkolny,
luz. Nastepne wakacje minely mi bez zadnych narkotykow. Kiedy wrocilam we
wrzesniu, okazalo sie kolezanka wspomniana wyzej, ktora nigdy przedtem nie
brala kokainy, teraz wpadla w towarzystwo osob ktore sie licza w swiecie
interesow, ze tak powiem...Ja tez zaczelam sie spotykac z jednym z tych kolesi,
no i znowu kokaina, imprezki itd, latwo sie domyslec... Jak pojechalismy na
sylwka to cpalismy przez tydzien. Juz sie uspokoilam na jakis czas, ale odruch
pociagania nosem, mimo braku kataru, zostal mi. A wiem ze to nie koniec mojej
przygody z bialym...
Jak by co to WIEM JEDNO koka nie
zabija, nic mi sie nie stanie jesli biore z glowa, utrzymuje sie w organizmie
tylko 4 dni, bo nie ma tyle chemii jak amfa i nie powoduje zadnego zagrozenia
dla plodu, to jest najsmieszniejsze... Mozesz tylko umrzec kiedy wezmiesz
grama na jedna scieche, jak bierzesz cala noc, nawet wciagniesz 3 gramy, tak
sie zdarzalo w moim przypadku, nie ma zadnego zagrozenia. A moze sie tylko oszukuje
i juz jestem narkomanka?? Ale nie mam zadnych objawow glodu narkotycznego, nie
trzymam niczego u siebie w domu, nie wyczekuje z niecierpliwoscia nastepnej
imprezy z cpaniem...
Nigdy nie wezme kwasa ani zadnych pigul, a w szczegolnosci nigdy nie dam sobie
w zyle, bo nie moge patrzec na igly, tylko raz w zyciu dalam sobie pobrac krew
i to jeszcze musieli mi w szpitalu podac lek na uspokojenie :))) A moze sobie
tylko tak wmawiam?? Czy ktos na tej podstawie moze mi powiedziec czy ja jestem
narkomanka, czy czeka mnie w przyszlosci taki los?????