Na świat przychodzimy z płaczem, z płaczem też często z niego odchodzimy.
Najpierw uczymy się siadać, potem raczkujemy, zaczynamy chodzić, wymawiamy pierwsze słowa, biegamy, mówimy całymi zdaniami, uczymy się jeździć na rowerze, idziemy do przedszkola, potem do szkoły, uczymy się przez tych kilka lat potrzebnych rzeczy, idziemy do kolejnej szkoły, po niej studia, do wojska, mamy trudności ze znalezieniem pracy, w końcu mamy jakieś stanowisko, starmy się usamodzielnić, zakochujemy się, bierzemy ślub, dzieki nam na swiat przychodzi kolejny zapłakany człowiek, wychowujemy go, zauważamy że zaczynamy się starzeć, widzimy jak dorastają nasze dzieci, zaczynamy powoli myśleć o emeryturce, praca zaczyna nas męczyć, w końcu dostajemy się na zasłużony odpoczynek, potem już tylko kilka lat i zchodzimy z tego świata, żal nam tych wszystkich chwil, które zostawiamy za sobą, nie chcemy żegnać się z bliskimi - niestety musimy....
Po co to napisałem?? Może dlatego żeby uświadomić sobie to, że każdy w końcu musi umrzeć. Tak to jest niestety prawda. Zastanawialiście się kiedyś nad sensem życia? Jeśli jeszcze tego nie robiliście to najwyższa pora by to zrobić. I co?? Wiem, że to jest trudne zadanie.
Po co właściwie żyjemy? Po to żeby umrzeć.... Śmierć jest finałem życia.
Według "ustawy" każdy człowiek powinien spać 8 godzin na dobę. To dla zdrowia. Z tego wynika że przesypiamy bagatela: 1/4 całego naszego życia!!!!!
Jeśli założymy że będziemy żyli około 70 lat to 28 lat poświęcimy na sen.....
Szkoła też pochłania trochę czasu, ale nie jest to czas zmarnowany. Uczyc sie trzeba, bo bez wykształcenia nie znajdzie się pracy.
Może zyjemy po to żeby zapracować sobie na wieczny odpoczynek? A moze żeby włożyć swój wkład dla ludzkości, żeby było coraz lepiej i żeby inni, nasi następcy mieli się lepiej?
Nie wiem i nie bedę się starać odpowiedzieć na to pytanie. Wielu ludzi przede mną już stawiało sobie to pytanie. Te wszystkie filozofie, poglądy na życie, niby są takie mądre a tak w rzeczywistści się nie sprawdzają. Niby jest ich tak wiele a tak na prawde są do siebie podobne. Człowiek od zarania dziejów dręczy się tym przysłowiowym: co ja tutaj robię??
Wiele było koncepcji. Żadna nie odpowiedziała jednoznacznie.
Kim jest taki przeciętny człowieczek w tej całej masie ludzi? Co znaczy jego zycie wobec całej góry pieniędzy?
Mawiano, że ludzkie życie jest bezcenne.... Kolejny dowód na to że przysłowia nie maja w sobie, w dzisiejszych czasach nic z prawdy. Za niezbyt wygórowaną cenę można wynająć specjaliste, który zrobi co do niego nalezy.
Taki przeciętny człowieczek.... czego pragnie od zycia?? Ciepłego kąta do mieszkania, odrobinke zrozumienia, godnego traktowania, tej przysłowiowej kromki chleba - czy to jest tak wiele??
"Życie jako śmiertelna choroba przenoszona droga płciową" - trafne określenie, ponoć dobry film, niestety ne miałem okazji go zobaczyć.
Właśnie czy zycie mozna nazwać chorobą?? W końcu i tak prędzej czy później się umiera to dlaczego zycie nie miałoby być czymś w rodzaju choroby???
Ludzkość zadaje sobie jeszcze jedno pytanie: "Czy jesteśmy sami?"
Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Przedstawiciele naszego gatunku nie potrafią się dobrze zrozumieć a co dopiero z takimi Alienami??? ( Archiwum X - RULEZ!!! ) Byłoby jeszcze więcej kłopotów.
Dlatego nawet jeśli Oni gdzieś tam są to jestem im wdzięczny za to, że nie mieszają się w nasze sprawy.
Życie człowieka wobec wieczności jest tylko ulotną chwilką, krótkim błyskiem. Nie jesteśmy długowieczni, trzeba zdać sobie z tego sprawę i z tym się pogodzić. A skoro nie jest nam dane chodzić po tym świecie zbyt długo to starajmy się jak najlepiej przeżyć te kilkadziesiąt lat pobytu na ziemskim padole. Bądźmy dla siebie dobrzy......
No będę kończył, bo tak prawdę mówiąc żal mi was. Mi nie chciałoby się tego czytać. Lepiej idźcie na spacer zamiast ślęczeć teraz przed monitorem i zagłębiać się w przemyślenia jakiegos idioty. ; P ; ))
No to do usłyszenia!!!!

Royal Gryffin