Who Wants To Live Forever?
Wiecie, czasami siedzę sobie w domu i słucham muzyki. Tak po prostu, siedzę i słucham. Zamykam oczy i wyobrażam sobie koncert Queenu. I jak tak sobie siedzę, słucham i wyobrażam to czasami nachodzą mnie różne myśli. Dla przykładu parę dni temu naszła mnie myśl, że zjadłbym cosik, bo jestem straszliwie głodny. Ale teraz jestem po kolacji i powiem Wam, że naszła mnie myśl innego rodzaju, powiedzmy, że bardziej egzystencjalnego. Mianowicie zacząłem się zastanawiać nad odpowiedzią na pytanie, które znajduje w tytule tego artu, a właściwie jest tytułem:). W sumie to nigdy się nad tym tak głęboko nie zastanawiałem, bo niby po co? Przecież i tak żyć wiecznie nie mogę, więc po co sobie takimi sprawami głowę zawracać? Muzyka Queenu jednak wprowadza mnie w taki stan, w którym człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem. No i właśnie piosenka "Who wants to live forever" spowodowała, że zacząłem się zastanawiać.
Czy chciałbym żyć wiecznie?
No i co na to odpowiedzieć? Przecież nie poproszę publiczności o podpowiedź, bo za diabła nie mogę się skapnąć gdzież to oni siedzą. Telefon do przyjaciela mi nie pomógł. Zostaje więc "pół na pół". I było by nawet fajnie, tyle że są tylko dwie odpowiedzi: "TAK" i "NIE", więc jak wykreślą mi jedną to oznaczałoby to tylko tyle, że zdecydowano za mnie, a tak przecież stać się nie może! No i co tu robić?
W sumie takie wieczne życie nie byłoby złe, ba nawet byłoby całkiem niezłe. Wiecznie piękny, młody i pewnie bogaty. Przecież przez tyle lat to bym się chyba majątku dorobił, nie? Mógłbym w tym czasie doświadczyć wszystkiego! Mógłbym spełnić wszystkie swoje marzenia. Brak ograniczeń czasowych to naprawdę, co by nie mówić, duże ułatwienie w życiu! Byłbym panem czasu, człowiekiem, dla którego czas to tylko puste słowo. Słowo wykreślone na wieczność ze słownika. No i co źle by mi było? Zdobył bym to co dla mnie jest jedną z najważniejszych rzeczy na świecie, nieograniczoną wiedzę! Wyobrażacie jak mądry i doświadczony musi być człowiek, który żyje wiecznie? No i z historii nikt by mnie nie zagiął:). Jak piękne musi być doświadczanie każdego rozdziału z historii ludzkości. Wiedziałbym jak wyglądała Kleopatra, jak zbudowano piramidy, gdzie jest Eldorado, poznałbym Homera, Arystotelesa, Platona, Kopernika, Chopina, Mozarta, Bacha, Einsteina. Wszystkich tych, którzy wnieśli swój wkład w tworzenie świata! Wyobrażacie sobie jaki to byłby szpan, kiedy powiedziałbym na imprezie, że znałem Arystotelesa? Oczywiście jeżeli ktoś by mi uwierzył lub nie uznał za chorego psychicznie:). Jak cudownie byłoby widzieć zmieniający się świat.
Jaką jednak cenę musiałbym za to zapłacić? Czy zmuszony był bym do wiecznej samotności? Czy nie mógł bym się zakochać? Nie dlatego, że mi nie wolno, ale z lęku, że za chwile ukochana osoba odejdzie. Czym że jest życie człowieka wobec wieczności? Wielką miłość musiałbym traktować jako przelotny romansik! Być zmuszonym do kochania przez parę chwil, a potem brutalne pozbawiony tego uczucia i pozostawiony samotnie ze wspomnieniami tych pięknych kilku sekund życia. No, bo przecież dla mnie życia człowieka byłoby ułamkiem sekundy. Byłbym poza czasem, ale jednak w pełni od niego zależny. Cóż z tego, że czas mnie nie dotyka skoro dotyka wszystkiego w około? Przez całą wieczność widziałbym śmierć najdroższych mi osób, wielkich miłości, przyjaźni!
Co mi tam Mozart? Chrzanić wszystkich Mozartów świata, wszystkich Einsteinów, Platonów, sratonów i Bóg wie kogo jeszcze! Chrzanić ich wszystkich! Chrzanić wiedzę, doświadczenie! Na cholerę mi to wszystko, skoro nie mogę się tym z nikim podzielić? Na co mi życie wieczne, skoro musiałbym je przeżyć sam?
Pomyślcie jak musi czuć się człowiek, będący w stanie sprzeciwić się upływowi czasu, który nie może uchronić od śmierci swej miłości! Nie chcę być samotny przez całą wieczność! Wcale nie chcę być samotyny. Dziewczyny, wiecie co robić:)
Jeżeli taką cenę miałbym zapłacić za nieśmiertelność, to ch... całej tej nieśmiertelności w rzyć!
Ja tak żyć nie mogę i nigdy bym nie mógł:(. A przecież mogło być tak miło:(.
A żeby to wszystko...
Głupoty wypisywał śmiertelny Miś
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)
PS. A tutaj mały PeSik:).
PS.2. Napisałbym coś więcej, ale mam na to jeszcze całe życie:).
Podczas pisania słuchałem:
All Dead, All Dead
Crazy Little Thing Called Love
Gimme The Price
Heaven For Everyone
I Was Born To Love You
Made In Heaven
Princes Of The Universe
Save Me
Teo Torriatte - tę piosenkę polecam w szczególności
The Show Must Go On
Who Wants To Live Forever
You and I
Queenu
PS.3."Let us cling together"!
Wiecie z jakiej piosenki to cytat? Nie! A więc nie słuchacie Queenu! Posłuchajcie:).
And GOD SAVE THE QUEEN!