Byłem głupi i myliłem się. Filmy wcale nie są wspaniałe. Przez wiele lat poświęcałem się wydając na nie pieniądze i zdobywając informacje na ich temat. Nie wiedziałem nawet jak bardzo minąłem się ze swoim powołaniem. Odkryłem coś co jest o wiele lepsze i o wiele bardziej wciągające. Coś przy czym człowiek czuje, że żyje. Coś, przy czym nasza szara rzeczywistość staje się wręcz czarna. Coś tak wspaniałego, że każda inna rzecz staje się przy tym całkowicie nieistotna...

TELENOWELE!!!

      Tak, tak... nawet nie zdajecie sobie sprawy jak cudowny świat otwiera się przed człowiekiem, kiedy zaczyna się "Antonella" czy "Maria Conchita Esposita" [czyt. Marija Koncita Ezposita]. Jest to świat barwny, pełen wzruszeń i uniesień. Gdybym mógł już dawno przeniósłbym się do jednego z tych seriali by zasiąść przy stole razem ze wspaniałą Esperanzą czy Panchelliną.
      Uważam, że życie ukazane w filmach jest strasznie przesadzone. Filmy pokazują świat brutalny, pełen biedy i nędzy, w którym nikt nie może osiągnąć szczęścia. Tak naprawdę w życiu jest tak jak w telenowelach. Każdy mieszka w wielkim wspaniałym domu z pięcioma basenami, dziewięciomia sypialniami, czterema garażami, siłownią, karaoke, własnym kinem i teatrem, biblioteką narodową i całą kupą służących, którzy zawsze z uśmiechem robią wszystko czego człowiek zapragnie. Do tego ma tyle pieniędzy, że może nimi palić w kominku, co robi aby pokazać że nie jest materialistą, bo przecież zarówno w telenowelach jak i w rzeczywistości materialiści są pojęciem abstrakcyjnym.
      Miłość w rzeczywistości nie jest taka jak na filmach, nie ogranicza się do pocałunków i mówienia "kocham cię". Miłość jest dokładnie taka jak w telenowelach - wspaniała, pełna pożądania i nieskazitelnie czysta. Nie ma zdrad, nie ma okłamywania partnerów, wszystko jest kolorowe i cudowne. Czyż nie mam racji pisząc te słowa? Czyż to co czujemy nie jest dokładnie takie jak widzimy to w tych arcypięknych i genialnie obrazujących rzeczywistość serialach? Nie próbujcie zaprzeczać, przecież widzicie, że świat nie jest zepsuty, jest piękny... tak jak w telenowelach.
      Ludzie na filmach są ponurzy, przejawiają nienawiść, agresję. BZDURA!!! Przecież wszyscy doskonale wiemy, że ludzie są dobrzy, kochający i troskliwi, tak jak w telenowelach. Ludzie nie mają problemu z pieniędzmi, miłością, szukaniem wrażeń, brakiem orgazmu. Ich życie jest idealne i nie mają żadnych podstaw do przejmowania się czymkolwiek. Świat jest piękny i wszyscy są dla siebie życzliwi.
      Rodziny w filmach mają problemy, rozpadające się małżeństwa, dzieci popełniające samobójstwa. Nie oszukujmy się, te rzeczy są całkowicie nierealne i nijak się mają do rzeczywistości, która jest dokładnie taka jak w telenowelach. Wszyscy są uśmiechnięci, dzieci przynoszą dobre oceny ze szkoły i pokazują je mamusi, która cały dzień wydaje polecenia gosposi w seksownym wdzianku, która obudziła jej męża aby ten zdążył do pracy w której zarabia krocie nie robiąc praktycznie nic. Idealne dopasowanie do schematu doskonałej rodziny i do tego bardzo prawdziwe.
      Dlatego też porzucam moją przygodę z filmem na rzecz zagłębienia się w świat telenowel. Są o wiele bardziej realne i życiowe od wszelkiego innego rodzaju kina. Są to arcydzieła traktujące o życiu w sposób nam bliski.
      I niech mi ktoś spróbuje zaprzeczyć to go urządzę, że "Hej Wenezuela" !

troy amfilm@go2.pl