Euforia i emocje po 11.09 juz troche przycichly, wyszlo na wierzch troche ukrywanych faktow (z pewnoscia wiecej zostalo zakrytych przed naszym wscibskim wzrokiem), wiec pomyslalem, ze moze i ja wtrace swoje 3 grosze. Do obu wojen.

Pamietam, ze ktos mnie zawolal. Polecialem. Pacze... A tu WTC sobie plonie "wesolo". Poskakalem po kanalach anglojezycznych coby miec lepsza perspektywe... no tak... jak na atak terrorystyczny efekt calkiem... jakby to powiedziec... duzy... to chyba to slowo. No ale kto to mogl zrobic? Kto? Aha.. bin Ladden... Hamerykanie zareagowali nawet bardziej histerycznie niz sie spodziewalem...

A dzisiaj? Tak sobie mysle, ze jak jeszcze raz uslysze, jacy to biedni hamerykanie to sie porzygam. Jaka to zbrodnia. Jak to trzeba ich pomscic, jacy to arabowie sa be, bo zabili tylu cywili. Tak zupelnie bez powodu. Tylko dlatego, ze sa glupimi, brudnymi, chorymi z zazdrosci do wspanialej, cudownej hameryki. No i ta zadrosc ich tak zarla i zarla az sobie postanowili... Jak czytam, ze te 6 tys ofiar to morderstwo itd. A ja sie k@%$ pytam, ile milionow, MILIONOW!! ludzi zginelo "dzieki" hamerykanom i ich zabawom w Pana Boga w Afganistanie i zatoce, vide np art Fazera. Pewnie, ze zamiast pomocy humanitarnej taniej i wygodniej jest poslac takim w prezencie 100 tys ton bomb z pozdrowieniami od wuja sama. A przy okazji mozna sobie zrobic manewry "na zywo" i przetestowac nowe typy uzbrojenia. Najlepiej na cywilach bo ci sie nie odgryza... I niech zdychaja na wieczna chwale USA!! TADAAAMMM!!

Ciekawostka. Hameryka pomaga terrorystom (szkoli, uzbraja itp), terrorysci uderzaja tam gdzie trzeba (czyt: tam gdzie chce hameryka, gina ludzie - i jest cool. Terrorysci uderzaja w hameryke. Zgroza! Terroryzm trzeba zniszczyc!! Terroryzm to zbrodnia!! itd itd... zaiste... bardzo ciekawe podejscie... kali ukrasc krowa - dobrze, kalemu ukrasc krowa - zle.

I co da zabicie paru terrorystow + tysiecy kobiet i dzieci? Ktos sie dziwi, ze oni walcza? A my bysmy nie walczyli gdyby ktos nam wprowadzil armie do naszego kraju? A czy ktos pomyslal, jak oni moga walczyc? Walczyc o wlasna wolnosc. O przetrwanie. Hameryka sprzedaje bron Izraelowi. Zydzi ta bronia zabijaja arabow. Arabowie zabijaja zydow bronia ktora maja, niespodzianka, od hameryki. I jest OK. Wszyscu sie ciesza a juz najbardziej handlarze bronia w hameryce. Zalew tandetnej kultury (kultury??) itd. I co? Maja wypowiedziec wojne? Wystawic armie ktora sie w polu zetrze piers w piers z dzielnymi hamerykanskimi chlopcami walczacymi o prawo do hamburgera i dietetycznej coli?

Ciekawi mnie tez nazywanie tragedii (no bo koorcze, nie zaprzeczam, ze to byla tragedia) w WTC drugim Pearl Harbor. Ekhm... Wiele to mi daje do myslenia. Bo jesli mowi o tym jakis dziennikarz, to moge zrozumiec, ze on, hamerykanin, nie wie, ze hamerykanie wiedzieli o ataku japonczykow. Kody byly zlamane, wiadomosci przechwycone i w ogole. A ze najbardziej zainteresowani, czyli ci ktorzy tam byli nie zostali o tym poinformowani - coz... zostali poswieceni w imie wyzszego dobra. Czyli demonstracji sily hameryki i jej bomby atomowej. No ale jesli sam ichni prezydent tak mowi, to nie zostaje mi nic innego jak przyjecie do wiadomosci, ze wywiad hamerykanski wiedzial o tym zamachu, a ludzie ktorzy tam zgineli zostali poswieceni dla jakichstam celow. I wyzszego dobra... Co zreszta wydaje mi sie dosyc prawdopodobne.

Ropa. ROPA. Ale "wolnosc i sprawiedliwosc" tez. Tez. Tyle ze tylko dla hamerykanow. Ot, taka wolnosc i sprawiedliwosc wybiorcza. No, ale w koncu co hamerykanskich politykow obchodza nie-hamerykanie. Jakies brudasy i w ogole podludzie. Przeciez i tak nie maja prawa glosu... Wojna w zatoce tez wybuchla nie z powodu aneksji Kuwejtu. Hamerykanie po prostu zaczeli trzasc sie ze strachu o rope (i calkiem slusznie). Bo swiat ropa sie kreci. Ropa smaruje osie handlowe. Zauwazcie tez jak potezne jest lobby naftowe w hameryce. Wykonczyli kolej, czyli o wiele tanszy, bezpieczniejszy i szybszy srodek transportu. Kolej w stanach w porownaniu z transportem samochodowym prawie nie istnieje. A stany to duzy kraj... A te olbrzymie ciezarowki spalaja spore ilosci ropy... Bez ropy nie ma tez wolnosci (w stylu hamerykanskim). Jakze charakterystyczne przy tym wszystkim jest to, ze hameryka (Wielki Oredownik Pokoju Na Swiecie) cofnely pomoc humanitarna dla 2 krajow, ktore glosowaly za pokojowym rozwiazaniem konfliktu. Ot tak. I nikt nie mowi ile ludzi umarlo i umiera z glodu, od chorob, ilu ginie od kul i bomb dla hamerykanskiego interesu... a wszyscy bardzo glosno krzycza o paru tysiacach w WTC. No ale co nas obchodza jakies brudasy, nie? jedzie sobie taki parszywy brudas na parszywym wielbladzie, zona z tylu z 100kg bagazem na plecach. Strzela z kalacha do przebiegajacych dzieci... cholerne brudasy... sam bym takiego...

Ciekawi mnie tez, czy bedzie teraz to samo, co z mr. Saddamem. Przypomne tu, ze byl on przedstawiany jako ZLO, czyste i nieskalane... (nawiasem mowiac swietny odcinek South Parku). Nasuwa sie wiec (przynajmniej mi) pytanie. dlaczego on wciaz zyje?? He?? Co to, hamerykanie nigdy nie wykorzystywali innych niz "politycznie poprawne" metod, ze tak sie wyraze, rozwiazywanie problemow? Snajper, prowadzacy i po sprawie. A juz nie bede mowil o tym, ze kiedy w Iraku wybuchlo powstanie majace na celu obalenie dyktatora, hameryka udzielila pomocy... w tlumieniu rebelii!! W koncu Saddam to dobry straszak. Wiec tak sobie kombinuje, ze bin Laden jeszcze lepszy i hameryka nie ma zadnego interesu w wykonczeniu go. Wystarczy gdzies rzucic haslo, ze ten czy owy to czlonek al Kaidy (czy jak to sie pisze) i juz go na strzepy rozerwa... Ktos spyta po co to wszystko, po co hameryce Saddam, po co bin Ladden, po co tyle ofiar. Otoz niech ten ktos zauwazy, ze hameryka przed wojna nie miala w tamtym rejonie zadnej bazy (arabusy bardzo histerycznie reagowaly na ichnich zolnierzy) a teraz juz ma. I to olbrzymia. I to ciagle sie rozrastajaca. A jesli ktos nie rozumie, co daje hameryca baza wojskowa w tak strategiczno-newralgicznym punkcie to... jego strata:)

Denerwuje mnie tez, jak ciegle slysze, ze ci co zgineli w WTC to bohaterowie. Kiedys, zeby zostac bohaterem trzeba bylo dokonac czegos bohaterskiego, ale w dzisiejszych czasach Big Bradera, jak uslyszalem niedawno w radiu "ktos slawny to ktos znany z tego ze jest znany" mozna zostac bohaterem bedac np rozpylonym. Siedzi sobie czlowiek spokojnie na kiblu, czyta Ketsa czy innego Plejboja i nagle srruu. Zostaje bohaterem. Mozna polemizowac czy strazacy lub policjanci, ktozy tam zgineli to bohaterowie (ja sie tego nie podejme) ale co bohaterskiego jest w takiej bezosobowej smierci?

Smieszylyby mnie tez, gdyby nie byly straszne w swoim przeslaniu informacje o chirurgicznych atakach itd. przy tej ilosci zrzuconych bomb jest to rzecz po prostu NIE-MOZ-LI-WA. Przy kilkudziesieciu do kilkuset lotow bojowych dziennie bombardowalo sie jak leci. Prosta matematyka. A teraz ciekawostka. Odwiedzalem brata w Stanach, ktory sie uczyl tamze (i mieszkal u pewnej rodziny hamerykanskiej). Ojciec rodziny byl kapitanem (odznaczonym za operacje pustynna burza) i oto co mi powiedzial: Straty jakie poniosl podczas operacji to 2 czolgi, transporter i 8 ludzi. A teraz audiotele. Ilu z nich zabili WROGOWIE? odp: a-2 b-2 c-2. Slownie: Dwoch Zolnierzy. Reszte wykonczyli sami hamerykanie, ktorzy zaczeli prazyc do nich z boku myslac ze to brudasy. (no bo przeciez kto by tam odroznil T-72 od Abramsa?) I to NIE byl pojedynczy przypadek. A dowodca zostal odznaczony. Pewnie za to, ze nie stracil wszystkich. Zgroza.



Podsumowujac. Zal mi ludzi, ktorzy zgineli w WTC. Wspolczuje ich rodzinom i bliskim. Zal mi hamerykanow ale nie hameryki...

Tyghrysek

Wszyscy, ktorzy sadza, ze upraszczam, klamie, demonizuje, wciskam kit lub nie wiem o czym mowie bluzgi moga kierowac na adres: tyghrysek@yahoo.co.uk