Jak zostać bohaterem telenoweli? Ależ to proste. Zakochaj się nieszczęśliwie w swojej siostrze, która ma romans z przyrodnim bratem twojej matki startującej w wyborach z listy XXX, która jest sponsorowana przez ruską mafię, szantażowaną przez nieuczciwego felczera, który mszcząc sie za wykupienie działki pod Piławą zamienił w szpitalu. przy porodzie, twojego brata bliźniaka na murzyńskiego karła! Prościzna!:)) Oglądałem ostatnio parodię takiej telenoweli brazylijskiej, gdzie wszystko było po hiszpańsku. Facet z babą o coś tam się kłocili aż ten walnął ją z pięści i się pogodzili:)) To sie chyba zwało "El bastardo":))) Ale do rzeczy. Tele-nowela. Jest to przeciwieństwo noweli gdyż ta druga jest to KRÓTKI utwór literacki, a ta pierwsza to...ojojoj. Taka "moda na skukces" ma już chyba z 1500 odcinków, albo i więcej. W pierwszym to chyba się urodzili główni bohaterowie:) Niektórzy mówią jakie to telenowele są ciekawe i życiowe. Tak też jest ale do czasu. Przyznaję, że kiedyś oglądałem "klan" (co jeszcze nie przekreśla mnie jako człowieka:)), ale to było baaardzo dawno temu. Owszem na swój sposób było to ciekawe. Ale jak już wspomniałem-do czasu! Ciekawość telenoweli rośnie do pewnego "punktu przegięcia" (nie ma to tutaj nic wspólnego z matematyką!) a potem staje się to wszystko nudne i do bani. Każda telenowela jest do siebie podobna. Stary schemat: kochająca się rodzinka, czarny charakter rodzinki, upośledzony albo dotknięty chorobą, alkoholik, dwoje ludzi którzy nie wiedzą że się kochają i jeszcze ktoś kto bierze narkotyki! Przecież jakby w rzeczywistości przez jedną rodzinę przeszły wyżej wymienione nieszczęścia to by tą rodzinkę już dawno w wariatkowie zamknęli (razem z kochankami tych wszystkich:))) Zauważyłem, że w telenoweli musi być wszystko! W "klanie" takim punktem gdzie wszystko zaczęło już być naciągane było jak chłopaczek, syn kumpla tego doktorka, uświadomił sobie jakie to narkotyki są szkodliwe i przestał ćpać(a grał go ten co grał w "Przedwiośniu"...zapomniałem nazwiska bo czytałem książkę:) no ten z parchem pod okiem!:))) Czy widzieliście aby ktoś ot tak sobie postanowił, że odłoży pigułki i dotrzymał słowa? Ja wiem jak ciężko jest zerwać z ziołową herbatką owocową, z keczupem i musztardą, fermentującą sie z drożdżami przez dwa miesiące (no raz owoców zapomniałem!:))) a co dopiero jakieśtam proszki. Kiedyś byłem u kuzynki i ta oglądała jakąśtam telenowelę o szpitalu...chyba "na dobre i na złe". Pomijam to, że jakbym ja mieszkał w tak "kolorowym" mieszkaniu jak oni to bym dostał padaczki:) Chodzi o to, że po pięciu minutach oglądania wiedziałem co się dzieje i jak potoczą się dalsze losy bohaterów. I jak się okazało tydzien temu-miałem rację! (matka czasami to ogląda). Więc naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy panikują, że spóźnią się na odcinek czegośtam. Zauważcie, że Star Wars(wojny starów?:)))) zaczynają przypominać telenowelę:) Moja przepowiednia na epizod2: Na końcu wręczają medale, Skajłoker rozwala wieeelki statek za pomocą dwóch torped, wszyscy źli mają przedrostek Darth, na początku wszyscy będą musieli uciekać. Jak się mylę to dobrze, przynajmniej mnie fani SW nie ukrzyżują:) Moje zdanie podsumowywujące co do telenowel: UNIKAĆ ZA WSZELKĄ CENĘ BO JESZCZE CIĘ WCIĄGNIE!:) (SW to nie telenowela więc nie dotyczy jakby co...ma ELEMENTY telenoweli...ale tylko kilka:)) ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN PS. Tekst powstał ponieważ niesłusznie twierdzą na #actionmag, że jestem czyimś bratem a nie jestem. Ta osoba mieszka wioskę obok! A łączy nas to, że nie lubimy "ich troje" (btw: jakiej płci jest to rude?:)) PSII. Mam nową wizję...w tym sezonie modne będą...stringi! PSIII. Ps-ów uczy mnie sam mistrz:) Pozdrowionka dla misia Eryka:) PSIV. I dla gumisiów:) PSV. W Czarnobylu pojawiły się grzybki:) PSVI. Tego precla, którym się Bush udławił, podłożyli Talibowie:)))