Witam
Piszę ten tekst, aby ustosunkować się do tekstu Eryka z AM21, w którym napisał On, że ludzie nie są sobie równi. Otóż, drogi Eryku, nie zgadzam się z tobą, jeśli chodzi ci o podstawowe pojmowanie istoty żyjącej zwanej człowiekiem. Możesz oczywiście być bardziej inteligentny ( co niekoniecznie znaczy mądrzejszy ) od kogoś innego lub nie być żulem spod budki z piwem. W tych podanych aspektach możesz być od nich lepszy, ale nie będziesz lepszym człowiekiem od nich. Jeśli tak nie uważasz to zwracam honor nie musisz czytać dalej, lecz jeśli tak myślisz....
Za przykład popierający moje wypociny wezmę "mój znajomy, który zdołał ukończyć tylko podstawówkę i to z trudem" podanego w tekście. Nie wiem niestety nic o rodzinie tego kolegi, ale nie wszyscy mają takie ogromne szczęście urodzić się w szczęśliwej i względnie dostatniej rodzinie. Rodziny się nie wybiera. Nie można kogoś winić za to, że jego matka/ojciec/oboje rodziców są w jakimś sensie "nieodpowiedni". Alkoholizm jest poważnym problemem ( całkowicie zgadzam się z opinią zawartą w tekście Pijaństwo by DieMON i nie chcę powtarzać opinii tam zawartych ), lecz niestety nie jedynym, bogaci rodzice często zapominają o swych dzieciach, że nie wspomnę o tych *$@#$^ którzy leją swoje dzieci bez powodu. Sytuacji podobnych jest jeszcze wiele i nie da się ich wymienić tak ad hoc. W żadnym przypadku nie można kogoś uważać za gorszego od siebie tylko dlatego, że ma problemy w szkole. Spróbujmy ( terapia zbiorowa ) postawić się sytuacji dziecka z rodziny patologicznej, które wraca do domu i tylko czeka żeby ojciec nie przyszedł mu wpi.....olić. Ośmielam się wątpić, że ktoś taki ma czas lub chęć jakąkolwiek żeby się uczyć. Może on nawet być zdolniejszy każdego z nas, ale przez to, że żyje w takiej, a nie innej, rodzinie prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy i zostanie on kolejnym "byle żulem". Nie można całkowicie zrzucać winy na rodziców czy na państwo, każdy jest po trochu winien ( i Ty, który nie chciałeś mu pomóc ) nawet i on sam. Wiem, że brzmi to patetycznie, ale ja też nie mam zbytnich zapędów ażeby wszystkim pomagać, ale staram się. Czas się zmieniać moi drodzy. Ogólnie rzecz biorąc ludzie nie są gorsi czy lepsi, są po prostu inni.
Rozważając sprawę z innej strony można znaleźć dziurę ( choć nie do końca ) w tej teorii. Są niestety takie osoby, które, wydawałoby się, mają wszystko czego trzeba w życiu, ale nie wiadomo czemu potrafią sobie dokumentnie spaprać życie, czy to przez narkotyki czy kryminał. Ale chyba wszystko sprowadza się do charakteru i psychiki, które kształtowane są przez całe życie i nie można winić kogoś za to, że odechciało mu się wszystkiego po stracie kogoś bliskiego czy innym traumatycznym przeżyciu. Naginając swoje własne teorię mogę powiedzieć, że są ludzie lepsi, ale nie ma gorszych. Chodzi mi tu o ludzi takich jak Jan Paweł II czy Matka Teresa z Kalkuty ( oklepane przykłady ale cóż, cierpimy na deficyt autorytetów ) i im podobnych. Spotykamy pewnie wielu takich i o tym nie wiemy, idąc dalej pewnie i każdy z nas jest ciut lepszy, ale o tym nie wie. A jeśli każdy jest lepszy to jesteśmy równi. Ojej, ale zakręciłem na koniec akapitu.
Tak na samiutki koniec chcę napisać, że wszelkie nasze "rasizmy" wywodzą się z niezrozumienia i naszej ludzkiej głupoty. To, że kogoś ( Żyda/masona/cyklisty - niepotrzebne skreślić ) nie lubię nie znaczy, że uważam go za gorszego. To na tyle, oczywiście zapraszam do polemiki i prób nawrócenia, lub poprawiania mnie:
Qbuś elbereth_githoniel@hoga.pl