Czy warto słuchać rodziców?
Mam 18 lat, jestem w IV LO i za kilka godzin idę na studniówkę
:) . Piszę tego arta o godz. 15.35, a o 18.00 muszę już wyjść, więc jak sami widzicie nie mam dużo czasu pomijając fakt, że będę się musiał jeszcze przygotować.Na wstępie chcę powiedzieć, że studniówkę mam 27 stycznia czyli w Niedzielę. Pisze o tym dlatego, gdyż będzie to odgrywało znaczącą role w moim opowiadaniu.
Już miesiąc przed studniówką mama mówiła mi, żebym zaczął się rozglądać za jakimiś garniturami. Chodzenie po sklepach z odzieżą i to w dodatku taką nie należy do moich ulubionych czynności tak więc jakoś mi się z tym nie spieszyło. W końcu 12 dni przed studniówką zmobilizowałem się na tyle, że poszedłem do kilku najbliższych sklepów z garniturami i nawet zdecydowałem się na jednego. Mama wyraźnie mi powtarzała, że nie mam na własną rękę kupować garnituru ponieważ ktoś inny musi zobaczyć jak w nim wyglądam. W pewnym sensie posłuchałem swojej mamy, gdyż przy dokonywaniu zakupu tego garnituru zapytałem sprzedawczyni czy jeśli się rozmyślę to czy będę mógł go wymienić na inny następnego dnia. Ten garnitur prowizorycznie zmierzyłem w sklepie, a w domu miałem go dokładnie zmierzyć i podjąć decyzję. Tak się jednak nie stało. Gdy przyszedłem do chaty po prostu wsadziłem go do szafy... oczywiście miałem zamiar go przymierzyć, ale później. Cały czas powtarzałem mamie, że na pewno jest dobry i nie ma potrzeby, żebym go teraz sprawdzał. Motywacja do zmierzenia tego garnituru przyszła wczoraj, czyli 26 stycznia (Sobota – dzień przed studniówką) i stwierdziłem, że mi się nie podoba :))) Ta sobota to był jeden z najbardziej moich pechowych dni. Poszedłem z tym garniturem do sklepu i powiedziałem sprzedawczyni, że jednak mi się nie podoba i czy mógłbym go wymienić na inny. Oficjalnie miałem taką możliwość w przeciągu jednego dnia, ale pomimo tego, że tych dni minęło jedenaście zgodziła się ponieważ chciałem wymienić na droższy – wiadomo na droższą rzecz zawsze można wymienić :) . Mierzę więc ten nowy garnitur dokładnie w domu i zauważyłem, że choć jest na taki sam wzrost jak ten poprzedni jest dla mnie dużo za duży w porównaniu do tamtego. Tamten mi się po prostu nie podobał ten był jednak nie nadający się do noszenia – przynajmniej dla mnie bo wisiał na mnie jak na wieszaku :) . Ten sklep ze względu na to, że to była sobota był czynny tylko do 13.00, a ja ten drugi garnitur mierzyłem o 12.53 i wtedy podjąłem decyzję, że muszę tego też zamienić na inny. Dokładnie o 12.58 wyparowałem z domu i dobiegłem do tego sklepu o 13.07. Liczyłem na to, że będzie jeszcze otwarty ponieważ wiadomo, że klienci nie wychodzą punktualnie z czasem, w którym oficjalnie zamykają sklep. Inne sklepy, które również zamykają się o tej godzinie były jeszcze otwarte w końcu to tylko 7 minut po czasie, ale ten był jednak już zamknięty. To było straszne. Dzień przed maturą w sobotę zostałem z za dużym garniturem. Wracam sobie wolnym krokiem do domu myśląc o tym jak wielki błąd popełniłem nie słuchając swojej mamuśki. Na dodatek padał deszcz. Idę taki zrezygnowany i strasznie wkur... na samego siebie. Szedłem koło ulicy, na której jest sporo kałuż, więc każdy na moim miejscu uważałby, żeby nie zostać ochlapanym przez przejeżdżający samochód. Mi jednak było już wszystko jedno i moja obojętność musiała oczywiście zostać ukarana. Nagle usłyszałem, że nadjeżdża samochód jakiś większych rozmiarów, a ja akurat przechodziłem koło kałuży jak się okazało dość głębokiej kałuży. Nie myliłem się, była to ciężarówka, która zafundowała mi darmowy prysznic o “nieskazitelnie czystej” wodzie. Cudem dotarłem do domu w całości ponieważ wcześniej nie wiele brakowało a rozjechałby mnie tramwaj. W końcu nadeszła niedziela czyli dzień studniówki. Pogodziłem się już z tym, że będę musiał ten bal spędzić w tym dużo za dużym garniturze. Moja mama cały czas mi wypominała, że gdybym zrobił tak jak mi doradzała nie doszłoby do takiej sytuacji. Wiem, że ma rację, ale takie gdybanie wywołuje we mnie agresję. Przypomniałem sobie, że pomimo tego, że jest niedziela jeden ze sklepów z garniturami w pewnej dużej hali jest otwarty, no ale co z tego, skoro mam już garnitur nie mogę kupować następnego. Moja mama powiedziała mi jednak, że może uda się nam zwrócić ten za duży garnitur, a teraz możemy kupić w tym sklepie jakiś, który będzie mi pasował. Tak, więc poszliśmy tam. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy dla mnie garnitur wręcz doskonały. Na dodatek pani, która tam pracowała jako “doradca” okazała się bardzo miła, a nawet pamiętała moja mamę, która tam kiedyś często chodziła, ale to było jakieś pięć lat temu! Niektórzy zapominają swoich klientów z poprzedniego dnia :) W życiu bym nie pomyślał, że garnitur na studniówkę kupię w dzień, w którym się ona odbywa i to na dodatek w niedzielę! :)))
Często robimy coś z przekonaniem, że robimy to właściwie i nie przyjmujemy do siebie porad naszych rodziców, którzy często jak się okazuje chcą dla nas lepiej niż my dla samych siebie. Takich przypadków jak ten, który opisałem miałem w swoim życiu dużo więcej dlatego mój art ma raczej charakter symboliczny. Dobra kończę bo do studniówy zostało półtorej godziny.
Dopisuje to 29 stycznia (Wtorek): Jest już oczywiście po studniówce. Poszedłem do tego sklepu, w którym kupiłem ten za duży garnitur z prośbą o zwrot pieniędzy gdyż byłem zmuszony kupić inny garnitur w innym sklepie, wiec mam teraz dwa. Facetka, która tam pracuje nie mogła sama podjąć tej decyzji bo takie sprawy trzeba załatwić z szefem. Zadzwoniła do niego z komóry i wyobraźcie sobie, że ten cały szef chciał rozmawiać ze mną, więc ta pani dała mi telefon. Wytłumaczyłem mu jak sprawy się mają, ale on powiedział, że co najwyżej mogą mi wymienić na inny. Po co mi jednak inny skoro mam już jeden pasujący mi całkowicie? Powiedziałem mu, że jest takie prawo, które mówi, że klient ma prawo zwrócić towar w ciągu pięciu dni jeżeli nie był on używany. On oczywiście palnął, że nie zna takiego prawa. Nie doszliśmy więc do porozumienia. Wróciłem do domu, garnitur powiesiłem na wieszaku i zastanawiałem się co by tu wymyślić. Moja mama pracuje w Katedrze Prawa i pisze książkę dla pewnego wykładowcy z Uniwersytetu Gdańskiego (wydział prawa). Ten wykładowca przyszedł do nas do domu i dostarczył mojej mamie kolejne materiały do pisania tej książki. Przy okazji zobaczył ten mój garnitur ponieważ wisiał on na widoku. Ogląda go i stwierdza, że właśnie musi sobie kupić garnitur, a ten mu się podoba. Zapytał więc gdzie go kupiłem bo chciałby sobie sprawić taki sam tylko, że oczywiście dużo większy bo gość ma prawie 190 cm. Szef tego sklepu powiedział, że ewentualnie mogę mój garnitur zamienić na inny, a gdyby ten wykładowca kupiłby tam dla siebie garnitur można by to potraktować jako zamianę mojego na ten, który sobie kupi. Pojechaliśmy do tego sklepu samochodem tego wykładowcy, a był to ładny srebrny merc. Wysiadamy pod sklepem niczym jakaś mafia i wchodzimy do środka :) Na szczęście gość znalazł dla siebie pasujący garnitur tak więc bez problemu zamieniliśmy te garnitury i odzyskałem swoją forsę. Nawet jeśli z tą zamiana nic by nie wyszło to i tak musieliby mi zwrócić forsę... w końcu byłem tam z prawnikiem :)))
Trzeba przyznać, że mam niesamowite szczęście. Zapomniałem dodać, że ten pasujący mi garnitur, który kupiłem na ostatnią chwilę był przeceniony o 50% !!! Gdybym był
tam kilka dni wcześniej tak jak namawiała mnie moja mama zapłaciłbym za niego dwa razy więcej. Czasami głupota popłaca :)))Razvan
Sendai@go2.pl