Patryjota?
W AM~20 spotkałem się z tekstem człowieka "wybitnie" inteligentnego. Wielkiego "patrioty". Postanowiłem, że w pełni kulturalnie wyrażę swoją opinię.
O czyim tekście mowa (a może pismo)? Do tego jeszcze zdążymy dojść.
Najpierw jednak chciałbym napisać, iż wcześniejsze opinie tego autora traktowałem z "przymrużeniem" oka. Uważałem, że na świecie nie ma takiego człowieka, który, będąc zdrowym na ciele i umyśle, podpisałby się pod czymś takim. Myliłem się. Po lekturze jego ostatniego tekstu doszedłem do wniosku, że autor jest święcie przekonany, iż ma racje. Rozbolała mnie głowa, ale za to uśmiałem się jak nigdy dotąd. Autor powinien zostać komikiem, bo jego opinie nadają się tylko i wyłącznie do kabaretu!
I tak doszliśmy do momentu, w którym warto by było wyjawić tytuł artu i jego autora. Tak więc tytuł artu to "Kibole", zaś autorem jest mój ulubiony kibic - Paszczaq!
A teraz rozpoczniemy miłą pogawędkę.
Drogi paszczaqu napisałeś w swoim "arcie", że chciałbyś napisać POLEMIKĘ do tekstu Mada, który to krytycznie odniósł się do twoich opinii. Otóż, chciałbym Cię poinformować, że polemiki nie powinno się rozpoczynać od słów "Gosciu ty musisz byc niezlym debilem zeby tak krytykowac moj text!". Moim zdaniem jest to mało kulturalne i na pewno mało oryginalne.
Prosiłbym abyś, gdy będziesz próbował polemizować ze mną, nie zaczynał od takich słów, bo mógłbym się zdenerwować i następny art nie będzie już taki kulturalny:).
Sprawa druga.
"Co ty kurwa mozesz iwedziec o kibicowaniu i kibicach?" - szczerze powiem, że nie interesuję się zbytnio piłką nożną, ale za to interesuje mnie koszykówka, skoki, siatkówka. Jak widzisz ja mam jakieś pojęcie o kibicowaniu, zapewniam Cię, że Mad także wie co to sport.
Domyślam się, że w twoim mniemaniu kibic to taki człowiek, który spożył przed chwilą tanie wino, ma łańcuch lub jakąś pałę. I lubi rozwalać łby "kibicom" drużyny przeciwnej. Taki pogląd może być spowodowany przez to, że nie zrozumiałeś definicji;
KIBIC - widz przyglądający się rozgrywkom sportowym, często jako sympatyk jednej ze stron.
Jak widzisz nie ma tu mowy o żadnych pałkach lub innych narzędziach do robienia "kuku".
Twój mylny pogląd może wynikać także z tego, że może skleiły Ci się kartki w słowniku (do którego zaglądasz?) i natrafiłeś przez pomyłkę na definicję z deka inną;
WANDAL - człowiek rozmyślnie niszczący dobra i wartości kulturalne; barbarzyńca i niszczyciel.
Jeżeli tak się stało, postaraj się szybko to naprawić:).
Sprawa numer trzy.
"Przeciez kibole sa przyszloscia naszego narodu!!!" - fajnie, ale powiedz mi jak ta przyszłoć będzie wyglądać. Bo moim zdaniem nie będzie ona różowa.
Jedziemy dalej, czyli czwórka.
"A co do moich porownan do II wojny swiatowej - kibole musza wykazac swoja chcec wojaczki a, ze na razie nie ma zadnej pozadnej wojny (oprucz Afganisatnu ale to zadupie) to wykazuja na stadiaonach." - wbrew twoim wyobrażeniom, druga wojna nie toczyła się dlatego, że reprezentacji Niemiec nie szło najlepiej na olimpiadzie w Berlinie w 1938 (chyba:)) roku. Jak jesteś taki bitny, to może idź do wojska. Tam się możesz wykazać.
Poza tym, tak bardzo lubisz wojny? Jeżeli tak, to ty nie jesteś kibicem, jesteś chorym psychicznie, nie znającym historii (jakbyś znał, to nie chciałbyś wojen) jełopem.
Numer pięć.
"To wlasnie pokazuje, ze kibole to patryjoci." - oh, ty patrioto. Taki z ciebie patriota, jak z koziej rzyci instrument muzyczny.
Po pierwsze, niech się "wielki" patriota najpierw nauczy poprawnie i kulturalnie budować zdania. Bo jakoś patriocie to nie idzie. I niech patriota nie zapomni o ortografii i interpunkcji. Sam nie jestem orłem, ale bez przesady.
Po secundo:)
Patriota - człowiek kochający swoją ojczyznę i naród, gotowy do poświęceń dla ich dobra.
Ja w tej definicji nie widzę ani jednego słowa na temat lania prawdziwych kibiców po głowach. Ale, wiesz, ja nosze okulary i mogłem coś przeoczyć.
Next, czyli szósteczka.
"...prawdziwy kibol umawia się na zadymę i jest OK." - powinieneś się udać do psychiatry. Umawianie się na, jak to nazwałeś, "zadymę" jest OK? Lubisz dostawać po głowie? Może to z tego wynika cały twój problem? Ktoś Cię za dużo razy uderzył w główkę!
Kontynuujmy. Numer siedem.
"Co chwila jakis snajper z sasiedniego dachu chce mniem spratnac..." - stary, ty rzeczywiście żyjesz w wojennej strefie. Jacyś snajperzy po dachach łażą! Bardzo mi przykro! Naprawdę!
Im głębiej w las... Numer osiem.
"...wlasnie nieuczciw kibole atakuja - ale tacy nieuczciwi." - a ty jesteś ten ostatni sprawiedliwy? O nie kolego, ten przydomek jest mój:). Nieuczciwi kibole? A czym się charakteryzuje uczciwy kibol? Nosi babciom siatki z zakupami? Pomaga im, gdy przechodzą przez jezdnię? A może pracuje społecznie? Nie, pewnie umawia się z kolegami na mały napadzik (uczciwy) na kioskarza, żeby mieć na wino! Ale przecież to jest uczciwe! Pewnie powiadomicie takiego kioskarza na tydzień przed napaścią! Brawo!!
Zlituj się! Numer dziewięć.
"Czy ty nie widzisz w jakiej symiozie zyja kibole i ofiary? Wzajemnie sie uzupelniaja, pomagaja sobie." - żywię nadzieję, ze chodziło Ci o symbiozę, ponieważ nie mam pojęcia co to jest symioza!
Czytając to spadłem z krzesła i przez pięć minut nie mogłem się podnieść. Jesteś niezwykle zabawnym człowiekiem:). Podam małą definicję;
Symbioza - naturalne współżycie dwóch organizmów, korzystne dla obu stron.
Hmmm, zastanówmy się czy współżycie kibola i ofiary jest korzystne dla kibola? W sumie tak, żyje sobie taki kibol, zleje od czasu do czasu ofiarę. Wyciągnie od niej pieniądze. Tak, jest to dla kibola korzystne.
A czy takie współżycie jest korzystne dla ofiary? No nie wiem. Wydaje mi się, że po kilku przelewach krwi ofiary i jej pieniędzy, ofiara ta może stracić zbyt dużo tej krwi i umrze. A to nie jest korzystne. Taka sytuacja podchodzi nie pod symbiozę, ale pod pasożytnictwo. Z mego, trafnego, rozumowania wynika, że taki kibol nie jest symbiontem (organizmem żyjącym w symbiozie), ale pasożytem!!
Dziękuję Watsonie, wiedziałem, że rozwikłam tę sprawę:).
Boże!! Numer dziesięć.
"Np. taka ofiara az pcha sie na stadion (choc wie, ze tam dzialaja kibole) to chyba tylko po to zeby oberwac - i co w tedy kibole robia? Spelniaja te marzenia!" - zawsze mi się wydawało, że na imprezy sportowe idzie się kibicować (wróć do definicji na początku).
Nie wiedziałem także, że kibole to zgraja złotych rybek spełniających marzenia!. Zadziwiające!
A jeszcze bardziej zadziwiające jest to, że właśnie uświadomiłeś mi, że mam masochistyczne marzeniem, marzę o tym by dostać po głowie od jakiegoś gościa w hardcorowej masce z suwakiem na ustach. O tak, to jest moje marzenie!
Mam już dosyć, a wy? Numer jedenaście.
"Co do mojego IQ to jest na pewnio wyzsze od twojego o czym swiadczy ten text." - twój tekst rzeczywiście świadczy o twoim IQ, ale w stronę przeciwną niż myślisz.
Twój tekst świadczy także o tym, że potrafisz używać w "rozmowie" tylko inwektyw. Bardzo nad tym ubolewam.
Już kończę. Numer dwanaście.
"...bo wiesz debilu (to do ciebie MAD - zebym przypadkiem komus nie pochlepbil) co ja dotkne to pieprze" - nikt drogi paszczaqu nie wątpi, że wszystko czego dotkniesz rozpada się w drobny mak. Ależ skąd!
Ale nie chce mi się wierzyć, że wszystko pie... no, wiecie, tem tego. A na przykład stół? Widziałem kiedyś na filmie, jak gostek robił to z szarlotką, no ale żeby ze stołem? A z szafą próbowałeś?
To zdanie w nawiasie musiałem czytać dwa razy, bo nie za bardzo rozumiałem o co Ci chodziło z tym chlebem. Obrażanie czytelników AM, jak i samego Mada nie przysporzy Ci wielbicieli. Wydaje mi się, że obrażanie ludzi przysparza wrogów, ale jeżeli uważasz inaczej...
Szczęśliwa liczba. Numer trzynaście.
"Tak w ogole jak by co to ja tylko wypowiedzialem swoje zdanie - w koncu kazdy ma prawo do urojen - nie?" - o widzisz jakie mądre zdanie napisałeś! Każdy ma prawo do urojeń. Ty z tego prawa korzystasz bardzo często:).
Umieram:). Numer czternaście.
"Tak w ogole to fajnie jest sie dowiedziec, ze sie mnie boisz - tak wynika z 2 lub 3 zdania twojego wspanailego textu." - tak w ogóle to wątpię żaby Mad się ciebie bał. Wątpię by ktokolwiek się ciebie bał, no może poza twoim mądrzejszym bratem:).
Już kończę, słowo. Numerek piętnaście.
"Sorka, ze text jest taki krotki ale juz mnie leb boli od tego wysilki jakim jest pisanie." - szczerze powiedziawszy to wcale się nie dziwię, że Cię głowa rozbolała, taki natłok myśli:).
Nie musisz przepraszać. Wiemy, że nie jesteś w stanie zbyt długo pisać i w ogóle:).
No i tym optymistycznym akcentem zakończę ten arcik. Do zobaczenia.
Ostatni sprawiedliwy Miś
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)
PS. Bardzo bym prosił, aby nie docierały do mnie twoje mało kulturalne słowa Paszczqu.
Jeżeli chcesz mnie zbluzgać, to zrób to publicznie. Nie ośmieszysz mnie, lecz siebie. A ja Ci w tym dopomogę:).
PS.2. Podczas pisania słuchałem:
Radio Ga Ga
Rain Must Fall
Ride The Wild Wind
Sail Away Sweet Sister
Save Me
Seven Seas Of Rhye
Sheer Heart Attack
Sleeping On The Sidewalk
Somebody To Love
Stone Cold Crazy
Tear It Up
Tenement Funster
Teo Torriatte
Queenu.
PS.3. GOD SAVE THE QUEEN!!
PS.4. Wszelkie definicje pochodzą ze "Słownika Wyrazów Obcych" wydanego przez PWN w 1980 roku.
Zachęcam wszelkie paszczaki do zaglądania do takich książków:).