ABC- second edition:)


           Czytaliście kiedyś ABC? Znaczy się to moje "ABC", bo to napisane przez Orzeszkową (chyba, u mnie cienko z pamięcią:)) to tylko nędzna imitacja. Ale nie obawiajcie się, drugie wydanie "ABC" będzie, powiedzmy, że bardziej ambitne:). W sumie ten tytuł nie jest prawdziwy! Jest to tylko kolejna próba bycia pierwszym:). I tym razem proszę nie dodawać życia moim artom:)!. Prawdziwy tytuł jest niżej

O życiu, śmierci, miłości i innych rzeczach...


...zależy, co podczas pisania tego arta, chorego wymyślę:).
Jak ktoś nie wie, to od razu powiem, że art. ten jest pisany z punktu widzenia ateisty, który już dawno temu stracił wiarę i który ma poważne problemy emocjonalne, a także psychiczne.

O życiu

           Tak sobie myślałem i wymyśliłem, że życie to to wszystko co jest pomiędzy urodzeniem, a śmiercią. Początkiem życia jest zapłodnienie. To jest fakt, ale dla ułatwienia przyjmijmy, że początkiem życia są narodziny. Dobra, już się urodziliśmy i co robimy? Ano, walimy w pieluch i ryczymy 24h na d. Powtarzamy ten rytuał do chwili, gdy nauczymy się ładować w nocnik i siedzieć w miarę cicho. Uczymy się mówić i wreszcie zaczynamy rozumieć o co chodzi tym wielkoludom. Zapoczątkowaliśmy tym samym czynność zwaną myśleniem. Początkowo myślimy w dość ograniczonym zakresie, co niestety niektórym pozostaje do późnej starości:(. To co sobie myślimy kształtują te wielkoludy, które z biegiem czasu robią się jakby mniejsze. Im ci wielcy ludzie, zwani od pewnego momentu rodzicami robią się mniejsi, nasze myśli zaczynają się im wymykać spod kontroli. Zaczynamy myśleć samodzielnie. Jesteśmy w pełni ukształtowaną młodzieżą, która sprzeciwia się nakładanym na samodzielne myślenie blokadom.

W ten sposób doszliśmy do mojego wieku, czyli do lat 18. Jestem już ukształtowanym, samodzielnie myślącym, przystojnym młodzieńcem. Niestety w tym wieku człowieka nachodzą różne dziwne myśli. Dla przykładu, po jaką cholerę ja się urodziłem? Co chcę robić w przyszłości? Jak będzie wyglądać moja przyszłość? Żeby daleko nie szukać, ja nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Właściwie to wiem już co będę studiował, ale tak po prawdzie to wcale nie jestem całkiem przekonany co do słuszności tego wyboru. A co się stanie jeżeli w połowie studiów stwierdzę, że mnie to nie bawi?

Wybieramy studia, potem przez pięć do sześciu lat pijemy piwo i z dyplomem magistra udajemy się na poszukiwania pracy. W miedzy czasie znajdujemy sobie partnera na resztę, albo chociaż na część życia. Znajdujemy pracę, rodzimy dzieci, znaczy kobiety rodzą dzieci, facet może co najwyżej urodzić kamień żółciowy. Dziewczyny myślą, że facet nie wie jak to jest przepchnąć arbuz przez taką małą... dziurkę:). Mylicie się drogie panie. W pewnym wieku, jeżeli nie pije się piwa, które to oczyszcza nerki*, facet zaczyna rodzić kamień wielkości półtorej kostki do gry przez, zapewniam Was moje panie, dziurkę o wiele mniejszą! Ale perspektywa, nie?
Potem męczymy dzieci, tak jak nas męczyli rodzice. Późnej dzieci odchodzą, a my się starzejemy i zaczynamy walić, najpierw w nocnik, a potem w pieluchy. Swoją drogą, to bardzo ciekawe, że umysł człowieka najpierw uczy się myśleć, potem używa tej umiejętności, by w końcu zaprzestać tego zacnego procederu, powracając do punktu wyjścia. W sumie rodzimy się jako dzieci i jako dzieci umieramy. W sumie to jest nawet smutne:(.

Więc po kiego grzyba żyjemy? Czy jest to jakiś boski plan, czy tylko biologiczny proces. Czy zostaliśmy stworzeni przez Boga w jakimś ważnym celu, czy powstaliśmy dzięki ewolucji, z odrobiny węgla, tlenu, wodoru, azotu i paru innym pierwiastków. Czy życie będzie toczyć się dalej po śmierci, że tak powiem cielesnej? Czy też po śmierci przestaniemy istnieć, nasze ciało rozpadnie się?

Dlaczego ludzie zadają takie pytania? Odpowiedź jest prosta; bo umieją myśleć! Człowiek myśli, docieka prawdy, chce wiedzieć wszystko o otaczającym go świecie i o sobie samym. Odpowiedź na takie pytania jest bardzo trudna. Chcąc na nie odpowiedzieć opieramy się wierze w siły nadprzyrodzone. Staramy się wytłumaczyć rzeczy, których nasze umysły nie są w stanie pojąć! Na razie! Z czasem człowiek zrozumie wszystko, ale w tedy nie będzie już człowiekiem, będzie Bogiem. Dlaczego tak uważam? Spójrzmy na historię ludzkości. Zaczęliśmy od łażenia po drzewach, a w chwili obecnej latamy szybciej niż dźwięk. To chyba daje do myślenia. Jeżeli ludzie pokonają w sobie tę wielką chęć zagłady samych siebie, a mam nadzieję, że się tak stanie, to pewny jestem, że kiedyś będziemy Bogami. Zresztą punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla np. psa jesteśmy bogami, ale z kolei pies jest bogiem dla np. mrówki. Kapujecie o co chodzi?
Dobra, ale odbiegłem troszkę od tematu.

Nie wiem po co żyjemy, nie wiem dlaczego, ale wiem, że skoro już żyjemy to powinniśmy przeżyć to życie dobrze. Co oznacza dobrze? Moim zdaniem dobrze przeżyte życie to takie, w którym żyliśmy czynnie. Życie, w którym walczyliśmy z losem o szczęście swoje i rodziny. Uważam, że każdy kto żyje biernie nie zasługuje na życie. Nie, nie chcę zabijać! Życie jest zbyt krótkie żeby czekać na to co przyniesie los. Trzeba zabiegać o swoje, pilnować wszystkiego, bez tego będziemy patrzęć jak życie przecieka nam przez palce. I co odpowiecie, gdy w wieku 80 lat zapytacie samych siebie: " Czegoś ty w życiu dokonał?"? Moim zdaniem dobrze przeżyte życie to takie, w którym na kóncu drogi mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć: "Dokonałem wielu wspaniałych rzeczy, walczyłem o szczęście i zaznałem go!". Na łożu śmierci chcę mieć świadomość, że moje życie nie było puste, że było pełne szczęścia, pełne... życia! A nie biernego czekania na owo szczęście. To tyle o życiu:).

O śmierci

           Boicie się śmierci? Pewnie każdy na swój sposób boi sięśmierci. Tak mi się przynajmniej zdaje. Czy ja się śmierci boję?
Nie wiem! Myślałem, że się nie boję, ale w głębi duszy wcale nie jestem tego taki pewien. Wiem, że to zwyczajna kolej rzeczy. Wiem, że po wiośnie następuje lato, że po lecie następuje jesień, że po jesieni następuje zima. Wiem, że po życiu następuje śmierć. I to czy należy bać się śmierci zależy od tego, czy po zimie następuje wiosna! Ja tego nie wiem, ale bardzo bym chciał! Jeżeli ktoś wierzy w Boga, to wierzy także, że po zimie wiosna nastanie i że ta wiosna będzie lepsza, szczęśliwasza. Jest to bardzo wygodne, bo daje nadzieję i pozwala się nie bać. Ale nie zapominajmy, że ja jestem niewierzący i nie wierzę w życie po śmierci! Co najwyżej w reinkarnację, bo w końcu nic w przyrodzie nie gine. Kojarzycie zasadę zachowania energii? Zapytacie, skoro wiara daje nadzieję to dlaczego nie wierzysz? Wydaje mi się, że boję się nie tyle śmierci, co tego, że stracę życie. Więc cóż mi po życiu wiecznym, skoro boję się utracić życie doczesne? Nie boję się umrzeć, ja się boję bycia martwym!
To by było na tyle jeśli chodzi o śmierć.

O miłości

Cóż można napisać o miłości? No, że fajna i w ogóle. Czym dla Was jest miłość? Troszkę sobie myślałem i doszedłem do wniosku, że miłość taki specyficzny rodzaj przyjaźni. Osoba, którą kochasz i która kocha Ciebie jest Twoim największym przyjacielem. Nie znajdziesz już większego przyjaciela, no może poza matką, ale to inny rodzaj miłości.
Właśnie, rodzaje miłości! Czy w ogóle istnieje coś takiego jak rodzaj miłości? Wszyscy wiemy, że jest miłość macierzyńska, braterska, no i ta "zwykła". Ale czy one aż tak się różnią, by można to było nazwać rodzajem? Przecież cieszymy się ze szczęścia osoby, którą kochamy! Nie ma znaczenia czy to jest matka, ojciec, brat, siostra, czy ta lub ten jedyny. Martwimy się wspólnie z nimi, cieszymy się wspólnie z nimi, dzielimy się troskami, ufamy im, pomagamy ze wszystkich sił, pragniemy ich szczęścia, dajemy im szczęście i otrzymujemy je od nich. Trzeba przyznać, że inaczej kocha się matkę, a inaczej żonę, ale przecież ta różnica nie jest aż tak ogromna! Chyba, że się mylę? Jeżeli tak to piszcie:).

Ja chcę napisać o tej miłości do ukochanej, ew. ukochanego. Pozwólcie, że w dalszej części artu będę pisał do ukochanej, itp. ponieważ... cóż wolę kobiety:).

Kiedy wiemy, że się zakochaliśmy?
Całkiem niedawno spotkałem się z koleżanką z podstawówki. W sumie tośmy się cztery lata nie widzieli, ale że zawsze ją lubiłem, postanowiłem zaprosić ją na Studniówkę. Gadamy, tańczymy, pijemy, gadamy, znowu tańczymy i pijemy. Przyglądałem się jej przez całą noc, od początku wieczoru do samego końca. Okazało się, że nie pamiętam prawie niczego ze studniówki, co zdarzyło się po godzinie drugiej w nocy. I wcale nie zwaliłem się pod stołem Zauważcie, że napisałem "...prawie niczego...". To jest bardzo ważne! Po tej godzinie (mniej-więcej) pamiętam tylko ją, jej oczy, czasami jakiś tłumek kręcący się w koło nas. Pamiętam co czułem, gdy tak przyglądałem się jej. Nie wspomnę, że jest piękna(mam nadzieję, że to czyta:)). Gdy tak na nią patrzyłem, czułem szczęście i ciepło ogarniające całe moje ciało. Jak wytłumaczyć to dziwne ciepło, doskonale wiem - duże ilości wódki:), ale jak wytłumaczyć to, że patrząc na nią czułem się po prostu szczęsliwy? Miłością? W sumie tak myślałem, ale doszedłem do wniosku, że to niemożliwe, bo przecież nie widzieliśmy się od czterech lat. W szkole, co prawda byliśmy przyjaciółmi, ale nic więcej. W końcu doszedłem do wniosku, że to było zauroczenie. Ale ona uparcie śniła mi się!
I śni się nadal.

Jednak pomyślałem i stwierdzam, że człowiek kocha drugą osobę, gdy:
- daży ją bezgranicznym zaufaniem
- cieszy się z każdej sekundy jej obecności
- dąży do zapewnienia szczęścia ukochanej
- oddałby życie dla ukochanej, czyli bezgraniczne poświęcenie
- cieszy się szczęście ukochanej
- smuci się, gdy ukochana jest smutna
- śłuży dobrą radą, pomocą
- wspiera ukochaną w jej marzeniach, zamiarach
- rozumie problemy ukochanej
- stara się uchronić ją od wszelkiego zła
- itp.

Rozumiecie o co mi chodzi? To jest to co napisałem na początku. Jak kogoś kochasz i ten ktoś kocha ciebie, to jesteście najlepszymi przyjaciółmi, którzy zrobią dal siebie wszystko, którzy są dla siebie wsparciem w złej chwili. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją.

           Co jest ukoronowaniem miłości dwojga ludzi? Wiele z Was na pewno odpowie, że seks. Moim zdaniem wcale tak nie jest. Seks jest przyjemny, rzeczywiście pozwala okazać miłość. Taka jest Wasza miłość jaki seks uprawiacie - moja myśl miesiąca:). Czy jest delikatna, pełna uczucia, wspaniała; czy jest to tylko wyżycie się seksualne, bez żadnych zachamowań, brutalny (typu sado-maso). Seks wcale nie oznacza miłości, może ale wcale niem usi! A szkoda! To co się dzieje w pornolach to nie jest kochanie się, to jest pierdolenie się na ekranie za kasę, totalne upodlenie, brak szacunku, uczucia, wszystkiego. Dziwkom i dziwkarzom na pochybel! Sory, troszkę się zagalopowałem! Jak to się ma do tego co kiedyś napisałem o antykoncepcji? Ano ma się tak, że przecież antykoncepcja wcale nie musi wykluczać miłości!

Ale wracająć do poprzedniego pytania. Co jest ukoronowaniem miłości?
Tak proszę państwa, mały, słodki, zasmarkany, obsrany bobasek! Dzieci powinny się rodzić z miłości! Te właśnie są najbardziej kochane! Posiadanie dziecka to biologiczny i patriotyczny obowiązek, a przede wszystkim prawdziwy dowód miłości. Nie wyobrażam siobie małżeństwa, które nie chce mieć dzieci, to oznacza tylko jedno, że się nie kochają. Dlatego nigdy nie związał bym się z kobietą, która nie chciałaby mieć ze mną dziecka. Ale tekst:).
Dobra, o miłości chyba starczy:). Pewnie o czymś zapomniałem, ale nie mogę sobie przypomnieć o czym, więc się nie dowiecie:). Może innym razem nie zapomnę.

O przyjaźni

           Przyjaźń to fajna sprawa! Jak już pisałem przyjaźń między mężczyzną, a kobietą to miłość! Znaczy się nie koniecznie musi to być miłość, ale często tak jest. Ten rodzaj przyjaźni jest najfajniejszy:). Jest jeszcze przyjaźń między dwiema kobietami lub dwoma facetami. W sumie tu już takiej zwyczajniej miłości nie ma, no chyba, że to zboczeńcy:). Jest to jednak pewien rodzaj miłości. Wiecie braterska/siostrzana miłość!

Po co są przyjaciele?
W sumie to po to, aby dawać nam jakieś oparcie w życiu. Nie wiem, czy wiecie, ale życie jest dosyć ciężkie i człowiekowi, który jest samotny, nie mam przyjaciół jest bardzo trudno to życie udźwignąć. Włąsnie po to są przyjaciele, żeby pomagać nam w dźwiganiu tego życia! Przyjaźń jest w ścisłym powiązaniu z miłością, tyle, że nikt nie chce mieć dzieci. Swoją drogą, gdyby mój przyjaciel oznajmił mi, że chce mieć ze mną dzieci, to... miałbym problem:). No, o czywiście, że bym się nie zgodził! Ja bardzo lubię dziewczyny! Mój mail jest na dole:).
Czy ja mam przyjaciół? Bo ja wiem. W sumie to mam takich dwóch, właściwie to jednego, bo drugi przyjeżdża do domu raz na miesiąc, więc straciłem z nim kontakt. Ale z tym jednym znamy się już 12 lat! Tak znacie go, to jest Mumin! Zawsze był dobrym kumplem, zawsze sobie pomagamy, w miarę możliwości. Można się takiemu zwieżyć, poprosić o pomoc. Można samemu pomóc w chwili potrzeby. Czy to jest przyjaźń? W sumie to chyba tak. Tak przynajmniej uważam. Ten drugi niestety spadł na niższe miejsce w hierarchi przyjaźni. Może nie jest przyjacielem, bo nie ma takiej możliwości, ale jest za to najlepszym kumplem. I zawsze będę o nim pamiętał.

Przyjaźń przez komputer, przez internet. Wielka dupa! Co to za przyjaciel, którego w życiu na oczy nie widzieliśce?! Wiecie, dlaczego możecie się takiemu "przyjacielowi" zwieżać? Bo go wcale nie znacie, jesteście anonimowi. To nie jest przyjaźń tylko grupa teraputyczna! Nikt się nie zna i każdy mówi o swoich problemach lub radościach. A skąd wiecie, że taki internetowy przjaciel nie wygada wszystkiego znajomy, przecież nikt się nie dowie, bo mieszkacie setki kilometrów od siebie! To ma być przyjaźń? Ja przynajmniej jestem pewien, że moje problemy nie dotrą do innych uszu niż uszy mojego przyjaciela! A czy Wy macie taką pewność?

W sumie całe te czaty, maile i inne badziewia tylko oddalają ludzi od siebie. To prawda, że trudno spotkać osobę, która zrozumie nasze troski, ale nie jest to niemożliwe! Wyjdźcie z domów, poszukajcie! Na pewno znajdziecie!

O kobietach

           Kobiety! Powiem to jak prawdziwy facet. Nie ma na świecie nic piękniejszego niż kobieta. I wcale nie chodzi mi o wygląd zewnętrzyny. Chociaż faceci są wzrokowcami, więc jak jest na czym oko zawiesić to... Mam na myśli, że są piękne. Kobiety mają bogatą duszę, są żywe, przedsiębiorcze, inteligentne (nie ma nic gorszego niż głupia dziewczyna!), widzą to czego nie może dostrzec zwykły człowiek( czyli facet:)). Są po prostu najwspanialsze, wszystko naj.

Jaki jest ideał kobiety?
Wiadome jest, że faceci nie lubią łatwych dziewczyn, no chyba, że na jeden raz, ale na dłuższą metę tak nie można. Więc idealna kobieta powinna być troszkę nieprzystępna, bo facet lubi... "zdobywać". Potem może się chwalić przed kolegami, że jego żona jest "zdobyczna":). Łatwe dziewczyny facet traktuje jak pospolite dziwki! W życiu nie poślubi kobiety, która oddała mu się na pierwszej, czy drugiej randce!

Inteligencja. Co prawda nie ma to jak inteligentny facet, ale idealna kobieta powinna dorównywać inteligencji swojemu partnerowi. Broń Boże przewyższać! Chyba, że to skrzętnie ukrywa i nie wywyżasza się. Facet jest tak skonstruowany, że po prostu lubi rządzić, więc jak się zorientuje, że dziewczyna jest sprytniejsza i podejmuje lepsze decyzje od niego to się załamie. Nie zapominajcie dziewczyny, że facet jest jak dziecko! Potrzebuje kobiety, która będzie mu pomagała w podejmowaniu wszystkich decyzji. Idealna kobieta potrafi tak pokierować myślami mężczyzny, aby on myślał, że to on sam wszystko wymyślił, a w rzeczywistości, bez niej byłby po prostu głupi. Znacie powiedzenie "Facet jest głową rodziny, a kobieta szyją, która tą głową kręci"? Chodzi o to, żeby nakierowywać mężczyzna na właściwy tok myślenia, a on sam już zrobi resztę! Pamiętajcie, że to pisze facet! Kobieta idealna dostrzega to czego nie widzą mężczyźni! Dzięki temu może być idealną "szyją"!

Kobieta nie musi być olśniewająco piękna. Bo uroda dziewczyny, żony jest tylko na pokaz! Dla kolegów! Patrzcie jaką to ja mam ładną żonę. Oczywistym jest, że kobiety są piękne! Nawet jeżeli jest "tylko" ładna, to dla tego, kto ją kocha jest najpiękniejsza!!! Wszyscy rozumieją?
Kobieta zasługuje na miłość, szacunek, pożądanie. Prawdziwy mężczyzna właśnie to zapewnia ukochanej.
Kobiety są wspaniałe! A wiecie czemu? Bo gdyby na świecie nie było kobiet, to faceci byliby całkowicie bezradni, nie mówiąć już o tym, że kto by rodził dzieci!

Idealna kobieta powinna kochać dzieci. Macieżyństwo jest najpiękniejszą cechą kobiety. Dziewczyny się mylą myśląc, że facet nie myśli o rodzinie. Włąśnie rodzina jest dla faceta najważniejsza. Dom, żona i dzieci. Mężczyzna żyje dla żony i swoich dzieci. Więc idealna kobieta powinna podtrzymywać w nim świadomość, że jest potrzebny jej i ich dziecku. Dlatego nie lubię feministek, które mówią, że facet jest niepotrzebny! Po pierwsze, uraża to mężczyzn! Po drugie, kobieta także potrzebuje mężczyzny. Kobieta i mężczyzna nie mogą istnieć osobno! Uzupełniają się nawzajem, są sobie potrzebni! I to jest właśnie wspaniałe!

No, to tyle o kobietach.

Wiecie, już mnie paluchy bolą od wciskania tych kwadracików, więc w pełni kulturalnie kończę ten art.
Kurtyna zaczerwieniała się ze wstydu i zeszał w dół.

Bez sensu, pisał chory psychiatrycznie Miś

Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)


PS. Przepraszam, że takie długie. Mnie samemu nie chce się czytać nic długiego, no chyba, że jest to książka. Ale zrozumcie mnie, to się po prostu ze mnie "wylało". Nic na to nie poradzę. Gratuluję dotarcia do tego miejsca, jesteś naprawdę uparty lub uparta. Jeszcze raz przepraszam i wielkie dzięki.

Słuchałem:
Oj, dużo tego było, bo prawie 50 piosenek. Prawie wszystkie Queenu!

* - To jest zachęta do picia piwa:) Akcja sponsorowana przez browary "Będziem pić piwo, ąż się...".

GOD SAVE THE QUEEN!