Witam!!! To mój pierwszy raz... art znaczy sie:)) Mam nadzieję, że nie zanudzę! Z góry wielkie dzięki za poświęcony czas!!! Otóż mój tekst odnosić się będzie do dwóch artów - "KOCHAM"(12/2001) oraz do "REAKCJA NA KOCHAM"(2/2002)... zaczynam... Otóż ten pierwszy poruszył mnie z racji samego podejścia do rzeczy. Mianowicie spodobał mi się i już! Faktem jest, że stanowczo za szybko i za często "rzuca się" tak cennym słowem jak Kocham... Ostatnio słyszy sie je wszędzie... coraz częściej zupełnie obcy nam ludzie wołają z estrady "KOCHAM WAS"... Choć tak magiczne to słowa to nic nie znaczą... brzmią dziwnie... brzmią głucho... brzmią pusto... W ogóle głupotą jest znajdywanie sobie drugiej połowy na siłę... Chce z kimś być, bo... taka jest moda... mój kumpel kogoś znalazł... nie chce być gorszy... A przy okazji jak już znajdziemy sobie taką tymczasową łatę to obsypujemy ją wyznaniami wspomnianej "szczerej" miłości... Czy to nie jest śmieszne??? Dlaczego podchodzimy do tego wspaniałego uczucia w tak bezosobowy sposób??? A przecież miłość to nie zabawka... to nie ciało... Miłość to fantastyczne uczucie oddania się drugiej osobie, ale nie w sposób cielesny... Miłość to życie właśnie dla tej drugiej połowy... Miłość to trud, ból, poświęcenie... Miłość nie tylko daje ona też jest wymagająca... Co do wyrażeń typu "tak bardzo Cię kocham" to używane są aby nadać wypowiedzi większy wydźwięk... znaczy się miłość niby jest taka sama, kocha się tak samo, ale nie zawsze... Jest miłość cierpliwa, miłość trudna, miłość wymagająca i szaleńcza... wszystko jednak sprowadza się do cudownego uczucia i sposobów jego wyrażania... słowo "bardzo" nadaje siły, zwiększa naszą wizualną zdolność pojmowania słów, przez co nasze przywiązanie jest jeszcze większe. Wzmaga pozytywne nacechowanie tego słowa... Smutno prawdą jest fakt, że oceniamy ludzi po wyglądzie... nic bardziej błędnego... Dlaczego nie którzy nie mogą zrozumieć, że w drugiej osobie szuka się zrozumienia, dobra i ciepła... To takie proste, a zarazem tak trudne... Dlaczego nie którzy tak dziwnie do tego podchodzą?? Większość facetów patrzy na dziewczyne jak na kawał mięsa, zastanawia się tylko jakie to ciekawe rzeczy mogą go spotkać gdyby był właśnie z nią... Nie dostrzega się piękna wewnętrznego... Jak już znajdziesz kogoś kogo pokochasz z wzajemnością zaczynają się wredne docinki, złośliwe pytania: "jak daleko doszliście???" albo "Lizaliście się już??"nie wiem jak innym, ale mnie w tym momencie jest cholernie przykro... dlaczego patrzą na to wszystko tak bezosobowo... Dlaczego nie mogą pojąć, że to naprawdę może być coś... Dlaczego nie mogą zauważyć wnętrza drugiego człowieka???????? To był można powiedzieć wstęp... a teraz sedno (nawiązując do tego drugiego tekstu) Nie prawdą jest, że dziewczyny lubią twardzielów... BUJDA!!! One też czują!!! To jest ich przystosowanie do świata... one same są zagubione i tworzą wokół siebie skorupe... tworzą swoje drugie ja... nie trzeba opowiadać bajek, nie trzeba bajerować i kłamać... wystarczy umieć przebić się przez tą twardą tarcze pod którą bije pełne ciepła, dobra, serdeczności i romantyzmu serduszko... wystarczy trochę się postarać... A nie ma nic piękniejszego od ukochanego serduszka wspaniałej dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!! Trzeba umieć sobie zaufać i trzeba się otworzyć i choć jest to trudne naprawdę się opłaca... Życze wszystkim szczęścia!!! zurm zurm@poczta.onet.pl