Dziękuję komercji!

Niech będzie że jestem dziecinny. Dlaczego? Bowiem obiecałem sobie coś i nie potrafiłem tego dotrzymać. Rzadko mi się to zdarza.

Obiecałem sobie, że choćby nie wiem co, to palca nie przyłożę do zbyt często rozgrzebywanego tematu "komercji" i wszystkiego co z nią związane. Obiecałem sobie, że pozwolę sprawie umrzeć śmiercią naturalną, bo wiadomym jest przecież, że z Polakami jak z pożarem, zapalą się gwałtownie, równie gwałtownie zagasną. Dość przejrzyste nawiązanie do tego, co się w kilku ostatnich numerach AM wyprawia. A właściwie wyprawiało, bo zaczyna wiać nudą.

Było nie było - jednak nie zdzierżyłem, co tam słowo. I zadaję pytanie:

Jaka komercja?

Radosny śmiech, czasem zaś pełne politowania spojrzenia budzą we mnie opinie jakiejkolwiek osoby, która choćby słowo przeciw komercji wypowiada. Walczy taka osoba o nic, chce chyba tylko swoim sprzeciwem wywołać zainteresowanie wokół swojej osoby, egocentryczne pobudki, a jakże.

Bo czym jest sprzeciw przeciwko wszystkiemu dookoła? Czy to heroizm czy idiotyzm? Dla mnie to jest walka z tym, z czym usilnie próbował krzyżować kopię Don Kichot wespół ze swym wstydzącym się guzów swego pana, ale wiernym Rosynantem. To walka z wiatrakami. Fałszywe postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości.

Czym jest komercja? Komercja jest światem jaki nas otacza. Komercja jest zespołem niepisanych zasad, które ukształtowały się w przeciągu jakiegoś okresu czasu w wyniku porównań popytu i podaży na niezliczoną ilość produktów. Jesteś przeciwnikiem komercji? Przeciw czemu występujesz?

Komercja istnieje od zawsze. Od zawsze bowiem istniał popyt na pewne towary. Już najstarszy zawód świata, o którego miano walczą usilnie zarówno kurewstwo, jak też złodziejstwo, dają wystarczająco do zrozumienia, na jakich mechanizmach się wszystko opiera. Możnaby cofnąć się prawie do czasów Wielkiego Wybuchu, w którym powstał nam znany Wszechświat i udowadniać, że to komercja.

Ale wróćmy w czasy obecne.

Mierzi cię twórczość niektórych artystów? Działalność literacka jakiegoś literata? Ramówka pewnej stacji telewizyjnej? Wszechobecne reklamy, tendencyjna prasa, nagonka na sensacyjne informacje? Mnie też, pewnie. Ale...

"Nie" dla Britney Spears? "Nie" dla Enrique Iglesiasa? "Nie" dla reklam w CD-Action? "Nie" dla "Nie"? "Nie" dla Pikachu i drużyny R? "Nie" dla Halinki od Brathanków i tych zdecydowanie nieprzystojnych facetów z "Budki Suflera"? "Nie" dla setek odcinków telewizyjnych,jak to ktoś nazwał, "trelemoreli" (tutaj autor, który komercji się nie daje i wody z mózgu robić sobie nie daje, komercji ulega, bo "trele morele" to era Tytusa de Zoo i komiksów Papcia Chmiela, komercyjnych przecie, ideologicznych co gorsza, bo przez socjalistycznych cenzorów akceptowanych)? "Nie" dla Big Brothera, Amazonek, Gladiatorów i tym podobnych? "Nie" dla TP S.A? "Nie" dla komercyjnych filmów Made in Hollywood? "Nie" wobec wszystkiego, co na swojej okładce zawiera cenę wyrażoną w jakiejkolwiek walucie naszego świata?

"Nie" dla ludzkości?


Ale dlaczego?

Powoli, powoli. Ktoś tutaj się pomylił. Ktoś myli, nawiązując do Sapkowskiego, gwiazdy na niebie i ich odbicie na powierzchni stawu.

Ktoś tak bardzo zbłądził. Ktoś, kto na codzień jest czynnym elementem komercyjnego świata. Ktoś, kto ma swoje pragnienia i tak bardzo chciałby, żeby więcej osób na świecie podzielało jego opinie, jakie by one nie były. Tutaj nie chodzi o komercję. Chodzi o nieumiejętność dostosowanie się przez niektórych ludzi do takiego świata, w jakim przychodzi im żyć. Sam wiem, że nie jest łatwo. Też jestem przekorny, też lubię iść pod prąd, jeśli sie trafi. Rozumiem intencje antykomercjalnego buntownika, ale nie rozumiem działań i ich wymowy.

Komercja to jest coś, dzięki czemu ma się także WYBÓR. Czasy są takie, że nikt nikogo do niczego nie zmusza; może rodzice, żeby śmieci wynieść i temu podobne, ale nie trywializujmy.

Jeśli nie Britney Spears, to może Caesaria Evora albo Nina Simone? Jeśli nie Enrique Iglesias, to może Billie Holiday? Holiday odpada? To może coœ z przeciwnej półki, Neil Landstrumm albo Cristian Vogel? Pikachu odpada? Jest "Cow&Chicken", "Miś Colargol", czechosłowaccy "Sąsiedzi" i stada innych animowanych stworów, z jakże komercyjnym "South Park" na czele. "Nie" dla "takiej" telewizji? Są inne kanały, przecież można je zmienić. "Big Brother"? Ale kto zmusza? Znajomi oglądają i trzeba? No cóż... Czy ktoś obiecywał, że ze znajomości wynosi się same korzyści? TePsa zła? Istnieje pojęcie "mniejszego zła". Dla kogoś, kto ma alternatywę braku łączności wobec usług TePsy to pojęcie to samo życie. "Nie" dla komercyjnych filmów? A kto komu każe wybierać właśnie ten tytuł? Ja kazałem? Nie dla reklam w "CD-Action"? Banał. Gazeta obliczona jest na daną ilość stron, te z reklamami to bonusowe, na których odwrocie można drukować okładki do zamieszczanych gier, odcinki na prenumeraty, stopki redakcyjne i temu podobny mniej atrakcyjny materiał, który można pociachać nożyczkami nie tracąc ni krztyny treści, za którą przecież płacimy... To źle?

Nie chodzi o komercję. Chodzi o umiejętność dostosowywania się. Mi też nie jest łatwo. Też czesto krew się we mnie burzy na widok tego i owego. Ale z czasem zaczynam rozumieć zasady. Mam 25 lat, czas najwyższy.

Sztuka tkwi w tym, żeby wykorzystać komercję dla siebie. Wiele osób tak robi. Zbyt wielu komercyjnych artystów za zarobione na komercyjnych projektach pieniądze inwestuje w projekty, które z góry skazane są na niepowodzenie, ze względu na zbytnie oddalenie od popularnych nurtów. Co więc przeszkadza byśmy tak robili my?

Są takie czasy, kiedy nie można znać się na wszystkim, co znać by się chciało. Takie czasy, kiedy nie sposób wszystko lubić. Sedno tkwi w tym, aby próbować robić w życiu to, co sprawia nam przyjemność, a rzeczy dla nas przykre oddalać. Jeśli robimy inaczej - nasza wola, ale nie zatruwajmy życia innym, nie odbierajmy im przyjemności odbierania świata jakim go widzą.

Chodzi o to, żeby w tym komercyjnym świecie robić coś z pasją i zaangażowaniem. Czy jest to pieczenie kurczaków przy skrzyżowaniu w wielkim mieście, czy wielogodzinne nocne wysiadywanie na balkonie by oglądać gwiazdy... Uwierzcie mi na słowo, czego nie robicie, ktoś inny na świecie też robi pewnie coś takiego. Na Ziemi jest nas coś z 6 miliardów i o indywidualność w jakichkolwiek poczynaniach zgoła niełatwo.

Z jawnym sprzeciwianiem się komercji na czele zapewne. Takich ludzi, antykomercjalisto, jest tyle, że niejeden kraj możnaby zaludnić. Tylko...

Tylko że codziennie należymy do tego samego świata, oglądamy tą samą telewizję, czytamy tą samą prasę, używamy przedmiotów tego samego zastosowania, mamy jakże podobnych do siebie znajomych.

Komercja? Jaka komercja?

Chodzi tylko o umiejętność akceptowania rzeczywistości. Bądź, zastępczo, o jej ignorowanie, by w chwilę potem znów poszukiwać w niej tego, co jest nam naprawdę bliskie.

A komercji dziękuję. Dziękuję za wszystko. Za to, że komputer, na którym piszę, nie kosztuje 10x więcej niż mnie kosztował, a przecież jeszcze kilka lat temu byłby tyle wart. Dziękuję za radio, którego teraz mogę słuchać, za cappucino, które teraz piję. Dziękuję za rower w piwnicy, na którym przejeżdżam 5000-6000km rocznie, bo to moja pasja. Dziękuję za te wszystkie rzeczy, których nie miałbym wokół siebie, gdyby nie to, że szerokie grono osób wcześniej również ich zapragnęło.

Dziękuję komercji, że potrafi sprawiać mi tak wiele przyjemności.
Dziękuje sobie, że nauczyłem się to rozumieć.

Ludzie, którzy tego nie rozumieją, są słabi.
Każdy, kto pluje na komercję, pluje sobie w twarz.

Ekstremalistom życzę udanej wyprawy na biegun, niech sobie udowodnią że można uciec od komercji.
Ale niech się zawiną w futro z niedźwiedzia, nie w komercyjne polary.
I niech niedźwiedzia zabiją toporkiem, a nie strzelbą z komercyjnej wytwórni.
Toporek najlepiej z krzemienia, bo stal z hut, komercyjnych przecież.
A właściwie...

Ech, dajmy już spokój. Udanych łowów na to, co pośród tego wszystkiego uznajecie za osobiste i przyjemne. Czy jest to Harry Potter, czy Kylie Minogue bez biustonosza na szklanym ekranie, czy Coca-Cola z McDonalda, czy też może komórka z promocji...

To wszystko jest dla nas. Korzystajmy, dlaczego nie?

odsłuchując komercyjnego Stinga na komercyjnym PC w małym komercyjnym mieszkaniu

						smile_
						29.01.2002
						smile@mech.pg.gda.pl
PS. Telewizji właściwie nie oglądałem od ponad miesiąca. Niemożliwe? Możliwe. Tylko biathlon + skoki narciarskie.

PS2. Komercyjnie pozdrawiam Smugglera. Niekomercyjnie przepraszam za coś, za co go nigdy nie przeprosiłem, a powinienem. Może kiedyś będę miał okazję... Bowiem Smuggler, czytelnicy AM, naprawdę istnieje; wszelkie wątpliwości co do tego wysnuwane przez różne osoby kwitował będę pogodnym uśmiechem po wsze czasy :)