Kartka z kalendarza
Nie jest łatwą rzeczą opowiedzieć o czymś, co sprawiło, że człowiek się zmienił, stał się kimś zupełnie innym.
Tak wiele mówi się o samotności. Czym ona naprawdę jest? Czy coś takiego istnieje? Sposobów na zrozumienie tego pojęcia jest mniej więcej tyle samo, co ludzi na świecie. Czy to takie ważne?
Chyba jednak tak.
Przez długi czas jest ktoś obok ciebie. Dzielicie się ze sobą swoim życiem. Każdy dzień jest waszym dniem, przestajecie je liczyć.
Wstajecie rano, czekacie na tą właśnie chwilę. Moment, w którym znów będziecie mogli spędzić ze sobą trochę czasu. Jest ograniczony, ma swoje ściśle określone granice. Ludzie szczęśliwi czasu nie liczą.
W końcu nadchodzi ta długo wyczekiwana chwila.
A życie mieni się wieloma barwami, z których każda zdaje się być najpiękniejszą.
Budzisz się rano. Okno, ściany, drzwi, to wszystko znajome aż do bólu. Przewracasz się na bok i nagle w głowie budzi się tylko jedna myśl.
A w powietrzu unosi się zapach znajomych perfum.
Tych perfum.
Trwanie w wspomnieniu. Nie czas na sen. Nie czas na robienie czegokolwiek, co mogłoby chociaż na chwilę zakłócić ten błogi stan. Z uwielbieniem wdychasz powietrze, w którym wyczuwasz ten znajomy zapach. A życie biegnie gdzieś obok. Bo wszystko, co pozostało, to już tylko wspomnienie.
Kolejny dzień, już nawet nie wiesz który z rzędu. Okno, ściany, drzwi, wszystko tak dobrze znajome. Przewracasz się na bok. Potem drugi. Coś wyczuwasz, ale nawet przez chwilę nie zawracasz sobie tym głowy. Twoje myśli zaabsorbowane są udzieleniem odpowiedzi na pytanie - Co będzie dzisiaj?
Układasz plan. Zaczynasz od czynności prozaicznych. Wstać, myć, jeść.
Naczynia lądują w zlewie a razem z nimi twój plan.
W niczym nie pomaga trzaśnięcie drzwiami. To tylko taka złudna nadzieja, że ulga nadejdzie w momencie, gdy przynajmniej trochę pozwolisz sobie na wybuch złości. Manifestacja własnego niezadowolenia. Rozgoryczenie tak skrzętnie ukrywane przed ludźmi tylko po to, żeby nie dowiedzieli się kim w rzeczywistości jesteś.
Dzień jak każdy inny. Obowiązki, potem chwila na złapanie oddechu. Nie za długa jednak, myśli nie śpią i nadchodzą w najmniej odpowiednich do tego momentach.
Koniec dnia witasz zmęczony. Witasz go z ulgą. Możesz wrócić pomiędzy swoje szare cztery ściany. Odpocząć a potem robić to, na co będziesz miał ochotę.
Zgrzyt klucza w zamku. Zapalasz światło w przedpokoju. Po krótkiej chwili siedzisz na swoim własnym łóżku. Jesteś u siebie i ze sobą. Możesz odpocząć, ale nawet nie masz na to ochoty. Pragniesz ludzi, ruchu, rozmów i śmiechu. Nie jesteś jednak w nastroju. Jesteś zmęczony, ciężki dzień dokopał ci tak, że nie masz ochoty na nic. Nie, lepiej zostać w domu i jutro gdzieś się ruszyć. Wypoczęty, wyspany będziesz przejawiał więcej ochoty do życia. Organizm nie sługa a ty też masz swoje prawa.
Dzień wolny witasz z dziwnym grymasem na twarzy. W odtwarzaczu ląduje jakaś dowolnie wybrana płyta. Nie zastanawiasz się nad repertuarem.
Nastrój determinuje wybór muzyki.
Wybrana muzyka wpływa na nastrój.
Ty jednak słyszysz, ale nie słuchasz. Wszystkie dźwięki brzmią podobnie.
Kolejny dzień, który mija na poszukiwaniu. Przede wszystkim szukasz samego siebie. Źródła swojej obojętności, niechęci do świata i ludzi. Sposobu na przynajmniej delikatną zmianę w swoim życiu. Szukasz możliwości nadania mu barw.
Szybko jednak dochodzisz do wniosku, że nie warto. Jest dobrze jak jest. Masz przecież znajomych, z którymi spotykasz się raz na sto lat. Słuchasz jak opowiadają o swoim życiu, sam masz niewiele do powiedzenia. Ale jest dobrze. Masz spokój. Nikt, kto zbliżyłby się za bardzo do twojej osoby nie jest narażony na cierpienie, które mógłbyś zadać. Wszyscy są szczęśliwi.
Nawet nie wiesz jak to się stało. Znaleźliście się obok siebie przypadkiem.
Chyba przypadkiem. Nie, ty dobrze wiesz, że to wcale nie był przypadek.
Jednak szczęście musiało ci trochę pomóc, skoro coś się zmieniło.
A ty, w tej jednej decydującej chwili pomogłeś jemu.
Tkwicie w objęciach patrząc z uśmiechem na otaczający was, zmieniający się na lepsze świat.
Minione, ciężkie dni, jeden po drugim zaznaczane w kalendarzu jednakowym krzyżykiem, nie mające żadnej wartości, zamieniają się w znikającą mgłę zapomnienia.
Złego wspomnienia.
Czujesz, że rodzisz się na nowo. Twoje serce bije i jesteś tego w pełni świadomy. Patrzysz na uśmiech i nie potrafisz go nie odwzajemnić.
Ktoś jest a ty stajesz się wszystkim. A w twoich myślach nie potrafi pomieścić się świadomość, że kiedykolwiek mogło być inaczej. Cierpienie, frustracja, uczucie rezygnacji - to wszystko odchodzi jak miniony, zły sen, z którego nagle się przebudziłeś.
Potrafiłeś pomóc szczęściu w tej jednej, krótkiej lecz bardzo ważnej chwili, kiedy po raz pierwszy zbliżyliście się do siebie.
Czy wyrwany z setek samotnych, szarych dni zamknięcia we własnych myślach potrafisz pomagać mu dalej?
Wierzę w ciebie.
I ufam, że tak.
Bo nauczyłeś się czuć i doceniać...
Eddie