Je
żeli Bóg jest na pierwszym miejscu...Cześć Wam!
To już moja druga próba pisarska. Dziękuję tej garstce osób, które napisały do mnie. Byłem zaszokowany że_w_ogóle_ktoś_napisał_! Piszę trudne do zrozumienia słowa, ale znowu porywam się z motyką na słońe, specjalnie dla tej garstki osób...
Chcę zaznaczyć, że ten text nie został napisany pod wpływem chwili. Lecz jest to owoc moich przemyśleń przeplecionych modlitwą. Bo pisać głupoty i herezje to byle dureń potrafi. A nierzadko zostaje to opublikowane, by dodać magowi tzw. „ pieprzu”. Nie każdego jednak stać na wysiłek do napisania czegoś wartościowego.
Gdyby ogłoszono konkurs na najbardziej zbluzgany art, to czy myślisz Drogi Czytelniku, że byłbym gorszy od innych? Nie. Może nawet lepszy. _Ale_gdybym_tylko_CHCIAŁ_! A ja nie chcę.
Bo tak naprawdę jestem w pewnym sensie odpowiedzialny za każdego kto przeczyta ten text.
Wracając do głównego wątku.
Kiedy człowiek ma wrażenie, że Bóg jest gdzieś daleko, że przestaj się nim zajmować, gdy „nie czuje” już jego obecności, wtedy znajduje sobie innego bożka, który będzie bliższy i cieplejszy... Czasem myślimy, że ten prawdziwy Bóg, spowodowany zazdrością, daje szczególnie o sobie znać..., wtedy my wystawiamy go na próbę. Nie ma nic gorszego w miłości niż wystawianie jej na próbę, lekceważenie. Ci „bogowie” nie biorą się z powietrza, ale udają doro i na nim żerują. Doskonale wiemy, że jest jeden, jedyny Bóg, a mimo to szukamy sobie kogoś bardziej przystępnego. Mamy przcież tylko jednego Boga, którego winniśmy kochać i wielbić, tak jak on nas umiłował.
I znowu mam dla Ciebie Czytelniku pewne opowiadanie:
Była sobie pewna rodzina: mama, tato i malutki chłopiec. Tato był po południu w pracy, mama natomiast wróciła z niej szybciej, tyle tylko, że zła, bo o coś tam poszło. Sprzątnęła dom, nakarmiła dziecko i położyła je spać. Zajęta w kuchni nagle usłyszała głośny płacz dziecka. Malec stał na kołderce, a rączki złożone jak do modlitwy wysówał przez pręty łóżka: „Mamo! Czemu nie?” - pytał. Nie potrafił nazwać modlitwy słowem, ale gest był aż nazbyt czytelny. Mamie zrobiło się głupio i wstyd. Faktycznie, obrażona na cały świat obraziła się też na Pana Boga. Codziennie przecież razem klękali do modlitwy. Dziś modlitwy brakło. Dziś modlitwy brakło. W tym momencie drzwi się otwarły, wrócił tato, klęknęli do wspólnego pacierza, chłopiec między nimi. I był tam między nimi jeszcze ktoś, bo wedle obietnicy Jezusa - gdzie dwaj albo trzej są zgromadzenia w imię moje tam ja jestem.
Mam pytanie. Czy Twoi rodzice, podobnie jak w powyższym opowiadaniu, modlili się z Tobą gdy byłeś dzieckiem? Bo moi tak. I od razu wyprowadzam z błędu - nie jestem chłopcem z opowiadania.
Modlitwa - najbardziej codzienny i podstawowy wyraz wiary człowieka. Modlitwa, która później jest słowem, a najpierw pamięcią o kimś obecnym w miom życiu. Jest jak myśli zakochanego człowieka, które wciąż wracają do ukochanej osoby. I nie jest ona ciężkim obowiązkiem. Nie zawsze tak jest? Wiem. Ale co znaczy Twoje „nie zawsze”? Czemu jeden rzadziej, inny często, jeszcze inny bardzo często modlitwę zaniedbuje, albo redukuje do znaku krzyża?
Modlitwa wyrasta z wiary, a wiara karmi się modlitwą. Gdy braknie modlitwy - marnieje wiara. To swoisty mechanizm spłycenia się wiary, jej obumierania lub wręcz utraty.
Modlitwy trzeba się uczyć. W dzieciństwie był „paciorek”, proste wierszowane formuły, potrzebne dziecku, a przeszkadzające młodemu człowiekowi, dlatego odrzucane w pewnym okresie życia. Na ich miejsce powinno wejść coś więcej. Może nowe formuły? Też. Ale o wiele bardziej potrzebna jest modlitwa własnego serca i umysłu. Modlitwa zaczynająca się od przeprosin Boga, poprzez dziękowanie, prośby, aż po uwielbienie.
Gdzie gaśnie wiara, pojawia się demon. Widać to aż nazbyt wyraźnie w dzisiejszym świecie.
Zabobon ma cechy praktyk religijnych, jakiejś magii. Np. wszelkiego rodzaju „łańcuszki szczęścia”. Przepisz to ileś tam razy i roześlij, bo jak nie to zobaczysz co cię spotka! Zabobon - czy to tylko głupota, czy już grzech?
Idźmy dalej. Wróżbiarstwo już trudniej nazwać głupotą. To chęć panowania nad czasem, historią, ludźmi. To też takie chcenie zjednania sobie ukrytych mocy. Chwila, chwila jakich „ukrytych mocy”? Jeśli nie Boga, to kogo? Czy szatan nie staje tu gotów do usług? A choćby tylko po to by ogłupić człowieka i odwrócić jego uwagę od Boga. Co najmniej tyle, a i to wiele.
Magia. (coś czuję, że zadzieram z Mangą). To próba pozyskania tajemnych sił, by posługując się nimi osiągnąć ponadnaturalną władzę nad ludźmi, czy przedmiotami. Człowiek prawdziwie wierzący stawia od razu pytanie: jakie to „tajemne siły”? Skoro nie Bóg to kto? I powtarzam raz jeszcze, czy szatan nie staje tu gotów do usług? A człowiek otumaniony zawsze łatwiej gubi Boga z oczu.
Do tego pochodu dodam jeszcze to pudło. Tylko jak się ono nazywa? Wiecie, takie kolorowe... a... telewizor! Nie, na ten temat nie będę prawi_(ła?) morałów. Tylko następująca sytuacja powinna zmusić do myślenia:
Na pewnym spotkaniu młodzieżowym toczyła się rozmowa dotycząca współczesnych bożków. Gdy dyskusja zeszła na to jakie porgramy telewizyjne się ogląda, to obecny tam ksiądz powiedział, że kiedyś podobne pytanie zadano Matce Teresie. Wiecie co odpowiedziała? „Tabernakulum jest moim telewizorem”. Na to wyrwała się pewna dziewczyna: „Ależ proszę księdza, ja nie jestem Matką Teresą”! „Tak - odpowiedział ksiądz- masz rację, nie jesteś nią. Ale jak kiedyś umrzesz, to nawet pies z kulawą nogą nie będzie o tobie pamiętał. _Bo_ty_nie_jeseś_Matką_Teresą_”.
Najstraszniejszym wynaturzeniem wiary, które wyrasta na glebie zabobonu, wróżbiarstwa i magii jest satanizm. To też wiara, to też kult i adoracja, ale polegający na odwróceniu się od Boga i zwróceniu ku szatanowi. I dobrze wiemy, że nie są to zmyślone sprawy. Niestety satanizm stał się dziś bardzo realnym i niebespiecznym zagrożeniem dal nas. A pierwsze przykazanie Dekalogu jest napomnieniem ciągle aktualnym. Właśnie dla nas, wierzących, byśmy w czasach zamętu nie stracili wiary - tej głębokiej i mądrej wiary.
...a wtedy Bóg będzie na pierwszym miejscu.
Cool Witch
To tyle. Pozdrawiam tych, którzy dobrnęli do końca.
Mój mail: cool_witch@interia.pl (jakby coś było niejasne of course)