Historia o prawdziwej M...... + BONUS
Opowiem Ci dziś pewną historię. Historię która mogłaby się wydarzyć. Która
mogła przytrafić się także Tobie... (ostrzegam możesz zasnąć podczas
czytania, więc jeżeli masz coś w na gazie w kuchni to lepiej idź to wyłącz
bo to może być ostatnia rzecz jaką czytasz... no rusz sie! żeby potem nie było,
że nie ostrzegałem:-)) Ale o czym to ja? A! już wiem...
Wyobraź sobie autobus. Widzisz? Taki biało - niebieski. Zwykły. Z napisem PKS
Zadupie:-) W środku 30paru debili, znaczy się wycieczka szkolna. III klasa
Liceum (z owego Zadupia) jedzie sobie na wycieczkę do Grodu Kraka.Jest wśród
nich jeden chłopak. Taki zwykły. Małomówny, może trochę nieśmiały. I tak
sobie jadą, jadą, jadą, jadą... no dobra juz dojechali. Zatrzymali się w
jednym z tzw. 'schronisk młodzieżowych' choć możnaby owo 'schronisko' pomylić
z noclegownią dla bezdomnych (wystarczy tylko troszeczkę wyobraźni:-)) Zresztą
co ja Ci będę pisał o wycieczkach, wiesz jak jest: w dzien zap*** po mieście
(zwiedzanie znaczy sie :-)) a wieczorem i w nocy ten nieoficjalny punkt
programu:-) Ale po co ja to piszę? Już wiem! Pamietasz tego małomównego?
Tak, tak ten blądyn. Razem z kolegami (coniektórymi bo reszta dała d*** i nie
poszła) poznają bogate życie nocne Krakowa (jeśli o to chodzi to na końcu będie
mała rada, która może Ci się przydać). Co w tym dziwnego? Po co piszę Ci
te bzdury, dlaczego marnuję Twój jakże cenny:-) czas? Jest jeden powód. Dla
niego ważny powód. Nawet bardzo ważny. ONA. To był ostatni wieczór. Rasem z
koleżankami mieszkały w tym samym 'schronisku'. Jej pokój był naprzeciwko
jego, lecz zauważył Ją dopiero w otatni wieczór. Była cudowna. Spędzili całą
noc razem. Sami. Tylko on i Ona. Choć dopieroco poznali się, czuli się ze sobą
wspaniale. Jakby byli dla siebie stworzeni. Byli dla siebie stworzeni. Lecz ta
magiczna noc szybko się skończyła. Nadszedł dzień, a znim godzina wyjazdu.
Siedzieli razem na schodach przed 'schroniskiem'. Nic wtedy nie mówili. Bo niby
co można w takiej chwili powiedzieć. Rozstali się spojrzeniami. W swoich
oczach mogli wyczytać to czego nie dało się w żaden sposób powiedzieć. Były
też łzy. Miał jej adres. Przysięgnął sobie, że napisze, że się nie
podda. Napisał. Ona też napisała. Chodź dzieli ich 230 pare kilometrów są
RAZEM. 3.lutego minie ósmy miesiąc. Nie jest łatwo. Jest cholernie ciężko!
Widzieli się tylko kilka razy, narazie muszą im wystarczyć listy i telefony.
Ale chcą być razem! Wierzą w to. Możesz mówić co chcesz, że nie ma miłości
od pierwszego wejrzenia, że związki na odległość nie mają szans, że
Ziemia jest płaska a Kwachu zostanie świetym:-) ale tych dwoje ma to wszystko
gdzieś, oni naprawde się KOCHAJĄ. I życzę im z całego serca żeby im się
udało.
A jeśli chodzi o tą radę to jakbyś był na wycieczce w Krakowie i jakbyś
przypadkiem mieszkał w tzw. 'schronisku' na Oleandrach (to jest naprzeciwko
takiej nowej biblioteki - chyba jagielońskiej, dobrze nie pamiętam...upss!
wymkneło mi się, ale to się wytnie:-)) i jakbyś przypadkiem chciał poznać
nocne życie Grodu Kraka to nie widzę problemu. Jest tam ochroniarz który za
drobną wpłatą otworzy Ci zamykane o 22:00 drzwi. Więc kiedy Twój opiekun
przytnie komara wybywasz na miasto. Tylko nie wychodz zbyt póżno bo o 2:00 nie
zabardzo znajdziesz jakąś imprezke na którą by Cie wpuścili (nam sie udało:-)).
A i jeszcze jedno: zaraz obok noclegowni:-) jest Rotunda (disko) możesz tam
skerować swe kroki. Podobno mordownia ale było oki. To by było na tyle. Mam
nadzieje, że będziesz miał okazję wykorzystać moje rady, a co do tych
dwojga to życzę Ci tego samego co ich spotkało...
Luqad
PS: Mam nadzieję, że nikt z was nie jest biedniejszy o swoją chałupę. Ale
ja jestem czysty. Ostrzegałem.
PS2: Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się jak dobrze odżywiać się za friko
w owym 'schronisku' to mail to me: luqas007@tenbit.pl