HIP HOP? FULL STOP!!!

Motto na dziś: Nad własną dróżką się zastanów
nie chadzaj w stadzie baranów
(bodajże J. Kochanowski)

Tak, yeah... Ja robię sensację, a ty rap w miasto puszczasz...
Czego to ja się nie nasłuchałem o polskim hip-hopie! "Styl bycia", "kultura blokowisk", "prawdziwa rzeczywistość", "prawdziwe życie"... Mocne słowa, takie górnolotne, podniosłe... Takie mocne, że wywołują u mnie odruch wymiotny. Czemu?

OSTRZEŻENIE: Jeżeli jesteś zagorzałym skejtem/hiphopowcem: dalej czytasz na własną odpowiedzialność!!!!!!
W tym artykule wielokrotnie będę niepochlebnie wypowiadał się o tych subkulturach/grupach społecznych, o ich muzyce, stylu bycia, zachowaniu w określonych sytuacjach.

Zacznijmy więc od tego, że nie lubię skejtów. Nie lubię i tyle. Moja szkoła podstawowa była pełna skejtów (od pozerów po tych najbrdziej radykalnych), na podwórku królują jeszcze dresy ;-), ale i skejtów jest niemało. Zaznaczam od razu, że nie należę do żadnej subkultury, więc na podwórku jestem skończony ;-(. A nawet, gdybym należał, to i tak byłbym zerem, gdyż: nie palę, nie piję, nie lubię łatwych tlenionych blondynek, a wręcz nienawidzę prochów. Pytacie, na jakiej wsi mieszkam, że obowiązują tu takie, a nie inne zasady? Otóż pomieszkuję sobie w... Warszawie, 20 minut autobusem od centrum (dzielnica Wola)! No ale odbiegam od tematu, więc...

Wielokrotnie starałem się zrozumieć fenomen polskiego hiphopu. Jak to się dzieje, że co trzeci nastolatek słucha tej muzyki? Analizowałem teksty - lipa i tyle! Słowa typu: "ulotne chwile łapię jak ulotka" (cytuję z pamięci) nie są dla mnie zbyt interesujące. Ponadto większość składów (bynajmniej nie drewna czy też węgla) lubi w swoich utworach przeklinać. Niektóre piosenki okraszone są rozmaitymi "och", "ach", "hę", "yee", itp., co oczywiście zwiększa ich wartość artystyczną.
Największego szału dostaję jednak na słowa: "śpiewają o prawdziwym życiu"! Co to za bzdura!!! Drodzy hiphopowcy: czy życie to tylko zło? Dlaczego większość zespołów śpiewa (a raczej gada, bo śpiewem tego nazwać się nie da) o złych rzeczach? Piosenki: "Wyścig szczurów", "Nie jest tak źle" i wiele innych tytułów (te znam z MTV) emanują pesymizmem większym niż twardość diamentu w skali Mohsa (jeśli nie wiesz, co to, odsyłam do podręczników geograficznych do liceum). Ludzie!!!! Dostrzeżcie najpierw jasne strony życia, zanim coś napiszecie. Przecież powszechnie wiadomo, że jest wiele zła, że narkotyki i alkohol niszczą rodziny, że ludzie ogołacają się z wartości moralnych dla kariery. Po co więc o tym śpiewać? Przypomina mi to politykę rządu Leszka Millera: wiemy, co jest źle, więc o tym mówimy, ale nie wiemy, jak zrobić, żeby było dobrze, więc o tym nie mówimy. :-) Znajdź mi człowieku rozwiązanie problemów, o których śpiewasz, to będzie dobrze. Krasicki w swoich satyrach także nie przedstawiał programu pozytywnego, ale jego teksty były głębsze, miały podwójne dno. Teksty hiphopowców są zaś płytkie niczym dziecięcy brodzik. Żadnej głębi, żadnego przesłania. "Nie jest tak źle, choć mogło by być lepiej" - co ty powiesz, stary! Niemożliwe! Pierwsze słyszę! Prawdziwe życie, głębia... taaak. Utwory Krasickiego uczyły, kształtowały postawy ludzkie... Co daje hip hop? Nic! Absolutnie nic! No, może oprócz poszerzania zasobu przekleństw i szerzenia pesymizmu.
Druga uwaga: CZŁOWIEKU!! ZANIM NAPISZESZ JAKIŚ TEKST WYJDŹ Z BLOKOWISKA I SPÓJRZ NA ŚWIAT POD INNYM KĄTEM! Większość hiphopowców pisze tak, jakby całe wieki żyli tylko w jednym miejscu - na blokowisku. No, może czasem wychodzili do wagonowni, by pomalować jakiś pociąg ;-) Są naprawdę jasne strony życia, wystarczy tylko odejść od trzepaka i "wypłynąć na głębię". Rozejrzyj się? I co? Od razu lepiej? To może przelejesz to na papier?
Jedynym argumentem, który przedstawili mi słuchacze hh, było to, że tą muzykę może robić praktycznie każdy. Prawda. Po przesłuchaniu kilku kawałków widać, że jakiś koleś chciał być cool, założył własny skład, skrobnął parę tekstów (oczywiście o prawdziwym życiu ;-P), zmiksował na kompie i uważa się za twórcę. Hmm. Rozumiem radość tworzenia (no przecież po to piszę do AM ;-)), ale w większości samodzielnie nagranych kawałków nie dostrzegam niczego ciekawego. Kiepski materiał czy kalkowanie innych grup obniżają poziom danego gatunku muzycznego. Wyobraźcie sobie, że ktoś chciałby grać jak Chopin, ale nie miałby talentu. Jak by to wyglądało, gdyby wydał płytę z kopiami utworów mistrza lub swoimi, całkowicie chybionymi, kompozycjami? Wniosek: Każdy może robić hip hop, ale nie każdy musi, bo do tego trzeba mieć TALENT. Robiąc marny hip hop, ośmieszacie tą muzykę i samych siebie.
Kolejny punkt to poprawność językowa. Rozumiem, że tekściarz jest artystą i może np. tworzyć neologizmy, ale jeśli słyszę słowa: "wziąść", "włanczam", "już DLA mnie czeka" itp. to chyba mam do czynienia z niestarannością i lenistwem (np. niesprawdzanie w słownikach, które formy są poprawne). No dobra, śpiewajcie o czym chcecie, ale nie kaleczcie polszczyzny!
A propos: nawet muzycy disco polo mają jakieś wykształcenie muzyczne. Z tego co wiem, na palcach jednej ręki możemy policzyć wykształconych pod kątem muzycznym hiphoperów. No patrzcie, niby taka ambitna muzyka, a tworzą ją AMATORZY!
A co do wykształcenia hiphopowców: niewielu ma nawet średnie... Ale aby być cool, trzeba olewać szkołę, yeah... Że co? Na znak protestu przeciw systemowi? G***o prawda! Można się trochę pobuntować (taki wiek, panie dziejku, ho ho! ;-)), ale w końcu trzeba porzucić image nabuzowanego nastolatka. Łącznie z prostą, zrozumiałą dla wszystkich muzyką. Pragnę też zauważyć, że większość licealistów słucha innych gatunków muzyki (metal, rock rulez!!!). Im człowiek dojrzalszy emocjonalnie, tym ambitniejsze cele sobie stawia, szuka swojej drogi (także muzycznej). Prosty przykład: kiedyś chciałeś być policjantem (i tu każdy sk8 krzyczy: HWDP! ;-P), a teraz prawnikiem, dziennikarzem itp. Słuchasz hip hopu rok, dwa, trzy - zatrzymałeś się w rozwoju. I nie szukaj głębi w tekstach hh - to bezskuteczne. Hip hop po prostu ogłupia. Co z tego, że dużo gadają, skoro gadają właściwie o niczym? Non progredi est regredi (kto nie idzie naprzód, cofa się). Jeśli nadal będziesz "chadzał w stadzie baranów" (tzn. nie będziesz szukał indywidualności), pozostaniesz wiecznie sfrustrowanym 14-latkiem z podwórka. Tego chcesz?
Z tego co wiem, hip hop tworzy młodzież. A inne gatunki? I młodzi, i starzy (vide U2 czy REM). Założę się też, że za kilka lat obecni hiphopowcy (teraz dwudziestoparoletni) nie będą już ani tworzyć, ani słuchać hh. Powiem więcej: będą się tego wstydzić! Kto to widział, żeby trzydziestolatek się buntował? Przeciw czemu? A wiele zespołów rockowych/metalowych powraca po latach itp. Chciałbym kiedyś zobaczyć takiego 40-latka rapującego o tym, jaki to świat jest zły. Może jeszcze będzie kiwał się i gestykulował, jak w klipach? Ciekawe, który się na to zgodzi, ewentualnie sam wyjdzie z taką inicjatywą? Czekam z niecierpliwością.
Wrócę jeszcze do teledysków. W prawie wszystkich występuje motyw blokowiska, a śpiewają obcięci na łyso goście (z takimi bałbym się spotkać w ciemnej ulicy). Cały czas wykonują agresywne ruchy (machają łapami itp.). Ta atmosfera bardziej odstrasza, niż zachęca do hip hopu. No chyba, że ktoś jest właśnie takim podwórkowcem i odpowiadają mu te klimaty... Jego sprawa.
A teraz z innej beczki: chciałbym pochwalić Fisza za to, że swoimi textami udowadnia, że hh to nie tylko głupie teksty. Wyróżnienie należy się również tym hiphopowcom, którzy do "stukania" (bitów) dodają inne instrumenty (np. jakieś trąbki w "Jeszcze będzie czas"; autorów zapomniałem). Większość robi to tylko w refrenach, a szkoda, bo większa ilość instrumentów zagłusza badziewne teksty i pozostawia lepsze wrażenie.
Teraz będzie trochę o skejtach. Dawno, dawno temu przeglądając okładki czasopism w empiku natrafiłem na tytuł: "Skejci - chłopaki w dechę!". Artykuł zamieszczony był w jakiejś gazecie typu bravogirl, co świadczy o jego poziomie. Ale większość nastolatek i tak to przeczyta, a hasło "sk8 is gr8" zakorzeni się im w łepetynach. Gdybym dorwał autora/autorkę tego teksty, zlinczowałbym go/ją bez skrupułów. Przecież większość skejtów to dziecinni aż do bólu samozwańczy macho z deskorolkami, traktujący kobiety jak kolejne panienki do szpanowania przed ziomalami. I naprawdę tego chcą dziewczyny? Co z wrażliwością, kulturą osobistą itp.? Że co? Że są kulturalni skejci? Jak ktoś, kto ma w zamyśle olewanie wszystkiego i eksponowanie własnego ego może być kulturalny? Śmiechu warte... Toż to czysta tautologia... Buahahahahahahaha... Dziewczyny chcą trwałych związków, tak? A chodzenie ze skejtem trwa miesiąc, może dwa. I tak cię rzuci, jak mu się znudzisz. A potem znajdzie sobie inną panienkę. Tak zakłada, bo dla siebie samego jest superprzystojny i w ogóle cool. A dla płci pięknej to nadal "chłopak w dechę"... Czy to dziewczyny schodzą na psy, czy to ja zwariowałem?
A teraz pointa: wiecie, dlaczego tak czepiam się do tekstów? Otóż taki koleś przez 3 minuty gada o tym, jaki on to jest biedny, że pracy nie ma, dziewczyna go rzuciła itp., a potem zgarnia za to kasę. Znalazł już pracę (zajmuje się "muzyką" - celowo piszę w cudzysłowie ;-P), jest popularny, ale dalej narzeka na system, władze i te sprawy. Hip hop także jest muzyką komercyjną (vide MOLESTA). Wiem, że słuchacze hh znienawidzili Liroya za to, że się skomercjalizował, ale nie zauważają, że w komercyjnych TV jest coraz więcej klipów hiphopowych. Ponadto hiphopowe utwory niekomercyjne są gorsze niż komercyjne (czyli tragiczne/fatalne/dołujące - niepotrzebne skreślić). Ludzie! Klapki z oczu! Ten świat JEST komercyjny i nic na to nie poradzicie. Na razie tylko Grammatik to rozumie. Ja sam jestem kimś na kształt antymaterialisty, ale nie będę się wygłupiał i protestował przeciw temu, gdyż przypomina to walkę z wiatrakami. Kapitalizm be? To przywróćmy socjalizm i będzie fajnie! Już nie mogę się doczekać powrotu kartek na mięso! Myślę, że wśród czytelników AM są i skejci, więc powinny pojawić się głosy przeciwne moim poglądom. Może ktoś przeciwny mojemu zdaniu będzie bluzgał na inne subkultury. Od razu zaznaczam - nie należę do żadnej z nich. Dzięki temu mogę rozmawiać z kim chcę i zachowuję swoją indywidualność.
Reasumując - jestem przeciwnikiem kultury hiphopowej. Niemniej jednak chciałbym wywołać polemikę na temat tejże. Może temat zejdzie np. na rolę subkultur itp. Z niecierpliwością czekam na ROZSĄDNE polemiki (tzn. jeśli napiszesz, że się nie znam, że nie rozumiem tekstów i że hh jest cool, po prostu zignoruję Cię).

SZkodek (np. Myslovitz "Bunt szesnastolatki")
szkodek@poczta.fm

Aha, jeszcze jedno. Jeśli chcesz mnie skontrować "Sensacją" Fenomena, to nawet nie próbuj. Teledysk jest taki sam jak inne, text - denny i podkreślający wysokie mniemanie o sobie hiphoperów. "Nie masz pojęcia, czym jest kultura hiphopowa..." - no pewnie, ze nie mam i się tym szczycę. BTW: a co to jest według Ciebie?

POZDROWIENIA
Dla Qn'ika, Ijona, ARCH......CZANINa (wiadomo dla kogo ;))

ROT-13
Crjavr mbfgnaę choyvpmavr bpmreavbal, nyr j glz zbzrapvj jvfv zv gb. V avr wrfg cenjqą, żr wrfgrz avrgbyrenaplwal - cb cebfgh avr yhovę crjalpu mwnjvfx (tłójavr "xhyghe" qerfój v fxrwgój), n wnxb pmłbjvrx złbql anqny jvremę, żr mzvravę śjvng an yrcfmr.