Witam wszystkich  

art jest ten uzupełnieniem artu Donalda pt. Szkoła a studiowanie . Donald jest na pierwszym roku ( teraz ma sesje - biedak ) ja zaś mam w tej sprawie większe doświadczenie - jestem JUŻ na drugim roku . Tak już  . Studia mają praktycznie dwa okresy ( dotyczy to magisterek ) pierwsze 2 latka i następne . Wiecie dlaczego - żeby wywalili kogoś powyżej 2-go roku trzeba być naprawdę niezłym . Naprawdę zacytuję pewnego doktora :  " i wiecie co ja mu nie mogę nic zrobić koniec roku nie oddał sprawozdań . Jest na piątym roku ... "

Pierwsze dwa lata to okres w którym wspomina się ogólniak , technikum ,l.z. czy co tam jeszcze istnieje jaka tam była laba - serio . Uczyć się prawie nie trzeba . Od czasu do czasu podrażniło się z jakimiś nauczycielami . Po prostu SUPER . a na studiach przez pewien czas myślisz jak to fajnie . matura za tobą czwórki i piątki ( wariant optymistyczny ) na świadectwie . I pod koniec stycznia przychodzi sesja . W akademikach prawie bez imprez a ty dziwnym wzrokiem patrzysz na wyniki jedno 3,5 dwa razy trzy i pała - Przecież ja to dobrze napisałem . A tu kuku matura w porównaniu do sesji to malutki pryszcz . Nikt nie zrozumie sytuacji gdy   ktoś podchodzi do egzaminu na zaliczeniu warunkowym albo pisze kombajna ( colloquim zaliczeniowe ) . Zadania tak pop.... czyli co autor miał na myśli . Czasem zaś banał . Wszystko zależy od szczęścia .

Plan zajęć i tu naprawdę jobla tym którzy go układają wyobraźcie sobie poniedziałek 11 !!! godzin bez dłuższej przerwy a we wtorek na 8.30 wykładzik i pięć godzin przerwy . Ok jak ktoś miejscowy lub mieszka w akademiku . gorzej jak ktoś dojeżdża - wszystkie kluby i puby potrafią się znudzić człowiek naprawdę nie ma co ze sobą zrobić . Moja polibuda ma ( niech no policzę )10 głównych budynków + 2 hale sportowe + wolno stojące laboratoria itp . Mój wydział to trzy budynki ( z czego jeden jest ładny ) ( Jakby kto pytał to mówię o wydziale chemicznym na Polibudzie Gliwickiej ) . Na pierwszym roku miałem zajęcia w sumie w 5 budynkach . Co do wolnych dni w tygodniu też mi się zdarzają - to najlepsze dni w tygodniu ( czasem nawet weekend z nimi nie może się równać .

A co do fizyki i matematyki - to podstawowe przedmioty na pierwszym roku w KAŻDEJ uczelni technicznej .  To bardziej niż pewne , że każdy student takiej szkoły nie ważne na jakim kierunku będzie miał przez pierwszy rok te przedmioty . 

Wykładowcy , ćwiczeniowcy , laboranci o nich to można napisać całą książkę . Masz dziwnego nauczyciela w średniej . To dopiero zobaczysz aparaty . Gość , który uczy moją laskę podstaw prawa na pierwszym wykładzie rzucił hasło :

"nie musicie chodzić na te chujowe wykłady bo i tak będę na nich pierdolił głupoty " 

gość jest totalnym szowinistą . kiedyś na egzaminie przerwał dziewczynie wypowiedź i kazał jej wejść do szafy i stamtąd odpowiadać dalej . ( jak czyta to ktoś z AE z Katowic to będzie wiedział o kogo chodzi ) 

albo u mnie :

na wykładzie pan profesor z najszczerszym uśmiechem rzucił hasło :

"na pierwszym terminie zdaje 20 % na drugim i trzecim tak samo na komisie 10 % a reszta to cóż .... " 

( oj jakie miałem szczęście znaleźć się w tej jednej piątej )  potem dowiedziałem się dlaczego - po prostu 20% musi zdać aby studenci nie mogli domagać się powtórzenia egzaminu ( jest taki przepis )

Ocenianie tu rzeczywiście z niektórych przedmiotów to 3,5 to ocena tylko dla najlepszych na innych cztery to masz tylko jak podpadłeś . Naprawdę nie ma się czym przejmować jak się nie zalicza jakiegoś kolosa .  Jakby co podam wam średnią z chemii organicznej w mojej grupie ( zaznaczam , że pała to nie 1 tylko 2 ) 

2,6 i to tylko dlatego , że facet obniżył skalę ocen . w innej zaś grupie średnia wynosi coś koło 4,0 tylko co z tego jak oni chodzą się do nas pytać jak zrobić zadanie ....

wystukiwał

hirel

ps1 wiecie czym różni się szpital psychiatryczny od uczelni wyższej ?  

       w tym drugim wariaci mają stopień naukowy