"Kiedy wejdzie się na szczyt trudno orzec gdzie jest jego najwyższy
punkt..."
Ktoś kiedyś powiedział że winda na szczyt nie ma lustra... Sam nie wiem czy
warto tam jechać jeżeli wystarczy docenić te małe rzeczy tz. to że ma
jogurt w lodówce albo modem !? Autorka tamtego listu jest dla mnie kimś bardzo
dziwnym pod względem głoszonej opinii bo kumam że optymiści zawsze wybierają
sobie taki kijek którego nigdy nie przeskoczą realiści ci zaś dobrze szacują
wysokość pesymiści najchętniej uprawiali by bieg przez płotki a nie skoki
nad tyczką zwaną losem... Czy to że obierzemy sobie jakiś cel który jest
wielki i niedościgniony i nam sie uda to powód do dumy?! Najlepiej cieszyć się
tym co już jest kiedy pójdę do pracy to najwyżej mnie wyleją przecież i
tak mam margaryne w lodówce oglądam sobie piękny śnieg na ulicach Gdańska
jak samochód przejedzie obok mnie i mnie nim ochlapie to najwyżej w końcu są
ludzie którzy nigdy w życiu nie zobaczą śniegu!!! Cholera kocham optymistów
do dopóty dopóki nie usprawiedliwiają tak lenistwa... tia jakoś mi się nie
widzi żeby ten świat daleko zaszedł gdyby wszyscy ludzie mówili sobie. -
Dobra lat 25 to sie chajtnę 27 - dwoje dzieci - 32 - podwyżka na 2300 zł - 65
lat - emerytura - 80 lat - testament ... Gdybyśmy tak postępowali to
faktycznie każdy mógłby się pochwalić tym że wypił 2 tys jogurtów i zmówił
60 tys. zdrowasiek... Lepiej znaleźli by się tacy co mieli by nadzyczajne osiągi
np. 6 miejsce w okręgowym konkursie tańca na wrotkach lub zwycięstwo w 2002 w
q2 na servie tepsy... Kurde niektórzy nawet doprowadzili by amazonkę na 99 lvl
w diabolo... TO są te małe sukcesy? Nie wimagające nadzwyczajnych poświęceń
ani wyrzeczeń. Fajnie że tak myślisz i muszę się z tobą zgodzić że w większości
przypadków tak jest nasi rodzice nie są Dalaj Lamą i Matką Teresą... Ale są
i tacy którzy osiągneli coś konkretnego. A wiesz czemu ? Ano marzyli, marzyli
i planowali większości się nie udało ale... no właśnie zawsze jest to ale
które czyni nasz świat tak skomplikowanym a zarazem fascynującym... Wiesz
ludzie marzą o podróżach i czytają książki wybitnych twórców, utożsamiają
się z bohaterami i rozmyślają o teorii względności. No i co z tego że jak
przeczytałem w książce bodaj Ressa tak na prawdę są z 3 osoby na tym świecie
które ją tak na prawdę rozumieją... A może ja też coś wymyśle i wiesz
odbierając właśnie takie czysto fikcyjne marzenia ludziom mocno popsuł by się
ten świat...
Nie wiem jak Ty ale ja siobie nie jestem w stanie wyobrazić ludzi którym po
nocy śni się większa lodówka... Wiem wiem sią tacy tyle że to jest uwłaczające
godności naszego gatunku... Życie jest trudniejsze niż ci się wydaje i
trudno jest w nim wszystko realizować małymi kroczkami. Czasami trzeba skoczyć,
zaryzykować, odciąć się od wszystkiego i ponowić atak. Trudno mi sie
pocieszać faktem że ktoś kiedyś nie zobaczy tych zgniłych liści które
sprząta jakiś spychacz, kiedy mam doła to nie będę sobie wmawiał że ja
mam żółty ser w lodówce a kali ma tylko owsiankę... po pierwsze to jest
niemoralne a po drugie pozwala spocząć na laurach. Ja osobiście uważam że
czym wykwintniejsze marzenia i czym ciekawszy plan ich zrealizowania tym
bardziej bogaty człek przede mną stoi. W szarym życiu ogranicza mnie prawie
wszystko, ludzie, pieniądze, prawo, czas, chęci... chociaż kiedy sobie siądę
i otworzę pamiętniki to moge se ulżyć... tia wypisze tam wszystkie wielkie
cele których wedle twoich statystyk i tak nigdy nie zrealizuje... ale kiedy można
o czymś pomarzyć to znaczy że da się to zrobić... może nie teraz może nie
z milion lat ale kiedyś... Czy to że dzieci będzą się o mnie uczyły w
szkole uczyni moje życie wygranym... sam nie wiem czy ten kapelusz który założę
sobie na głowię będzie mi pasował zato wiem że kapelusz z napisem
"Zobaczył więcej niż wszyscy niewidomi" na pewno nie jest tym co
chcałbym nosić...
Polecam przemyśleć bo chyba tylko kobiety cieszą się z rzeczy małych my
faceci zawsze chcemy duży szybki samochód, dużo pieniędzy, duży monitor, no
i duże CDA :)
P.S Kiedy wrócisz z imprezy i otworzysz lodówkę i nie będzie tam ogórków
to znaczy że to nie twoja lodówka...
Drover