Siodełka po raz drugi!
Przeglądając 18-sty Action Mag, natknęłam się na arta Natki pt: Siodła.
Tak z nudów podejmę temat. Otóż siodło trzeba dostosować nie tylko do
konia ale także do jeźdźca. Bardzo ważne jest by przy zakupie dobrze
zastanowić się co właściwie oczekujemy od naszego konia a zatem również od
siodła pod którym będzie pracował. Przykładowo modne ostatnio siodła
westernowe są całkowicie nieprzydatne dla jeźdźców mających ambicje
sportowe, gdyż wysoki przedni łęk przeszkadza w pokonywaniu przeszkód powyżej
1 metra (około), nie można także na nim trenować ujeżdzenia klasycznego
itp. Z drugiej strony np. siodło skokowe nie jest zbyt wygodne do jazdy w
terenie (sprawdziłam na własnym hmmmmmm siedzeniu) w przeciwieństwie do
westernowego które jest do tego najlepsze (czyt. najtańsze :)) w polskich
warunkach. Tak więc gdy jesteś niezdecydowany najlepiej kup siodło
wszechstronne, które jak nazwa wskazuje, jest dobre właściwie do wszystkiego.
Ktoś powiedział do wszystkiego to znaczy do niczego więc spodziewaj się, że
po czterogodzinnej wycieczce na w/w twoje nogi bez względu na staż jeździecki
przybiorą kształt prostowanych na beczce pałąków. No ale twoje odczucia i
tak będą o niebo przyjemniejsze niż odbyć ową wycieczkę na oklep (także
sprawdziłam:)), więc jeżeli po przeczytaniu powyższego tekstu zdecydowałeś
nie kupować żadnego siodła to też się zastanów. Dobra nudzę więc przejdę
do przyjemniejszych rzeczy to znaczy CEN:). Jeżeli jeszcze się nie
zorientowaliście to ten tekst nie jest przeznaczony dla tych co przyszedłszy
do sklepu rozglądają się i pytają: Które najdroższe? To? Niech będzie,
zapakować. Ja wcale nie żartuję. Jak napisała Natka siodła osiągają
astronomiczne wręcz ceny. Kiedy 3 lata temu byłam w obecnie już zlikwidowanym
sklepie po jakiś drobiazg w oko wpadło mi przepiękne siodełko: brązowe z
wysokim łękiem i tak pięknie uszyte, że oglądałam je z błyskiem w oku.
Momentalnie przestało mi się podobać gdy usłyszałam cenę 11000 złotych.
Brrrrrrr!! Za te pieniądze w Polsce można kupić 4 może 5 koni lub 15
normalnych siodeł. Obecnie (niebiosom niech będą dzięki:)) ceny sprzętu jeździeckiego,
oczywiście zależy gdzie i jakiego, ustabilizowały się na hmm przyzwoitym
poziomie. Np. rok temu kupiłam siodło westernowe za 900 złotych i jestem z
niego bardzo zadowolona. Nie polecam kupowania "na wygląd" co się
niestety dosyć często zdarza i sprawia kłopoty gdy okazuje się nagle że koń
ma np. kłąb obtarty. Możliwości są dwie: albo kupować dobre siodło umówić
się ze sprzedawcą i przymierzać lub w razie kupienia już na amen złego siodła,
dokupić do niego żel (nie polecam podkładek pluszowych gdyż są nie rozwiążą
najpoważniejszych problemów). Żel jest niestety dosyć drogi wg aktualnych
cen około 200-250 złotych, więc dochodzi tu do 1/3 wartości samego siodła
co przemawia za tym by jednak dopasować siodło do konia a nie próbować
odwrotnie! Żel nie jest, jak wielu myśli, jakimś preparatem, który smaruje
się pod siodło lecz SILIKONOWĄ podkładką pod nie zakładaną. Moim zdaniem
docelowo warto się kiedyś w niego wyposażyć gdyż jak już wspomniała Natka
konie się zmieniają i po paru latach siodło może już nie pasować. Można
co prawda kupić nowe, ale moje doświadczenie mówi, że przyzwyczajenie to
decydujący czynnik wpływający na takie decyzje. W przetłumaczeniu na ludzki
język oznacza to, że twoje siodełko jest już dopasowane do twojego
siedzenia, elegancko wyjeżdżone a i twój (eufemizmy mi się skończyły),
jest już do niego "przycięty". Czyli z siodłami jest jak z butami -
nowe wyglądają pięknie, ale i tak najczęściej używamy starszych wygodnych
rozruszanych. Tym optymistycznym akcentem kończę już ku uldze tych biedaków
którym chciało się to czytać no ale może jednak się to komu przyda. Miłych
zakupów.
Niku'a
Rosamar@wp.pl
P.S. Natka nie podałaś e-maila a ja chętnie skrabnęłabym do
skomputeryzowanego koniarza.