Rycerze inaczej...

Rycerze. Dzielni średniowieczni bohaterowie, walczący przeciw złu. Zawsze w imię Boga. Zawsze honorowi, prawdomówni, idealni. Ratujący dziewice z łap ohydnych smoków, zabijający bestie, które niszczyły domy wieśniaków. Wierni słudzy swego króla/królowej. Pewnie każdy z nas słyszał coś takiego. Ja do niedawna też tak myślałem. Na szczęście przeczytałem świetną książkę A. Sapkowskiego "Świat króla Artura". W książce tej mamy świetnie ukazane jak to naprawdę było z tymi rycerzami. Mistrz przytacza nam wiele przykładów "rycerskiego honoru".
1. Wyprawa krzyżowa. Dzielni chrześcijańscy rycerze odbijają miasto tydzień wcześniej zdobyte przez pogan. Gdy twierdza jest już w ich rękach dowódca rozkazuje wymordować pogan. Jeden z rycerzy pyta: "Panie. Ale jak mamy rozpoznać, kto jest poganinem, a kto chrześcijaninem".
Dowódca na to: "Zabijcie wszystkich. Bóg rozróżni swoje owieczki od obcych". Jak dowódca kazał, tak dzielni rycerze zrobili. Kilka tysięcy ofiar, głównie dzieci i kobiety.
2. Anglia. Jeden z lordów (nazwiska niestety nie pamiętam) postanawia przejąć władzę. Trzeba zabić króla. Ale jak? I tu znowu pojawiają się dzielni chrześcijańscy rycerze. Oferują lordowi swoją pomoc. Ten się zgadza, ale zastrzega, że na ciele zabitego nie ma być żadnych śladów świadczących o tym, jakoby król zginął śmiercią gwałtowną. Co robią dzielni chrześcijańscy rycerze? Ano, zachowują się bardzo honorowo. Po co truć króla, co na pewno byłoby dla niego przyjemniejsze. Wymyślają coś bardzo oryginalnego, a mianowicie: wbijają mu rozgrzany do czerwoności pręt w odbytnicę.
3. Templariusze. Zakon powołany przez Papieża do rozprzestrzeniania chrześcijaństwa. Po kilku latach istnienia zakonnicy zostają oskarżeni o czarną magię. I znowu pojawiają się dzielni chrześcijańscy rycerze. Zdobywają zakon, a zakonników męczą publicznie. Wymyślają takie tortury, które nawet KGB się nie śniły.
4. Papieże zaczynają wojować z Antypapieżami. Oczywiście do akcji wkraczają dzielni chrześcijańscy rycerze, jakby mogło ich zabraknąć... Ale nie, tym razem nie zabijają Antypapieża (przynajmniej od razu). Wymyślają, a raczej papież wymyśla coś innego. Każe wyłupać oczy Antypapieżowi i okaleczonego obwozić po mieście i pokazywać ludziom... Oczywiście nasi dzielni chrześcijańscy rycerze wykonują rozkaz bez wahania.
5. I jeszcze jedno mi się przypomniało. Dzielni chrześcijańscy rycerze zdobywają miasto wroga. Tak jak każe honor rycerski uwalniają wszystkich pasowanych rycerzy z miasta, a zabijają resztę, w tym wiele kobiet i dzieci.
6. Uwaga! Uwaga! A teraz punkt kulminacyjny. Ale o tym zaraz. Przydałoby się jakieś wprowadzenie. W Brytanii władca nie dziedziczył tronu, zdobywał go w inny sposób. Mniejsza z tym w jaki, ale gdy został już królem, brał udział w różnych rytuałach. Jednym z nich był rytuał płodności. Władca miał w nim udowodnić sprawność seksualną, bo jak wierzono, jeśli był impotentem, lub se nie radził z tymi sprawami, to i ziemia rodzić nie chciała. Ale mniejsza z tym. Wróćmy do rytuału. Król stawał w nim przed trudnym zadaniem. Stawiano przed nim białą dorodną klacz (to nie żadna przenośnia, naprawdę chodzi mi o samicę konia), a władca... sami wiecie. Musiał się wykazać, bo jak nie to długo nie porządził. Bardzo rycerski obyczaj, nie uważacie?
I to by chyba było na tyle przykładów. Niestety, przedstawione przypadki nie były jakieś wyjątkowe, większość rycerzy się tak zachowywała. Dobrzy rycerze występowali tylko w legendach. A tym, którzy nadal nie wierzą polecam wyżej wymienioną książkę. Może sam mistrz Sapkowski skłoni ich do zmienienia zdania o rycerzach.

mrkenny