Młodzi  poeci

 

Resident

 

 

 

            Podczas  wywiadu  dla  PLAYBOY’a  Jerzy  Pilch  wypowiedział  pewne  słowa , które  doskonale  oddają  to  co  obecnie  dzieje  się  w  naszym  pięknym  kraju. Jeśli  sobie  dobrze  przypominam  to  brzmiały  one  następująco : „W  Polsce , każdy  kto  wyleczył  się 

z  analfabetyzmu  może  uważać  się  za  pisarza”.

Cóż , na  początku  stwierdziłem , iż  pan  Pilch  zwyczajnie  dramatyzuje , jednak  po  mniej  więcej  pół  roku  od  ukazania  się  owego  wywiadu  namacalnie  mogłem  się  przekonać  o  prawdziwości  tego  stwierdzenia.

Skąd  u  mnie  ta  nagła  zmiana  poglądów? Czyżbym  popadał  w  histerię? Zdecydowanie  nie.

Otóż , stykałem  się  z  „różnymi”  formami  poezji , publikowanymi  na  „różne”  sposoby , o  „różnym” poziomie. I  tak  jak  jeszcze  ścierpiałem  chore (często  też  wyjątkowo  wulgarne)  wynaturzenie  twórców  (jak  to  się  oni  sami  określają)  overground’owych , których  publikują  swoje  wiersze  w  czasopismach  podziemnych , tak  już  zetknięcie  z  poezją  zamieszczaną  w  magazynach  internetowych  okazało  się  dla  mnie wyjątkowo  traumatycznym  przeżyciem.      

Przepraszam , ale  jak  u  diabła  można  spłodzić  coś  tak  przeraźliwie  schematycznego , pozbawionego  dobrego  smaku , a  nade  wszystko  tak  żałośnie  napisanego? Abstrahuję  tu  od  tematyki  tych  „dzieł” , chodzi  mi  już  wyłącznie  o  formę  przekazu.

            Poezja , jeśli  nie  niesie  jakiegoś  niebanalnego  przesłania  to  powinna  być  nienaganna  pod  względem  stylistycznym  i  językowym. Jeżeli  jeszcze , mimo  braków  w  warsztacie  autora  jego  wiersze    interesujące  lub  nietuzinkowe  to  można  się  pokusić ,

ażeby  je  opublikować. W  innym  wypadku  człowiek  zwyczajnie  naraża  się  na  śmieszność. Pozwolę  sobie  przytoczyć  choć  jeden  „wybitny”  poemat.

 

       WIRTUALNA MIŁOŚĆ

Nasza miłość wirtualna,
Taka niesamowicie prawdziwa.
Kochałam Cię jak nikogo innego.
Czułam się jak w siódmym niebie,
I nie wyobrażałam życia bez Ciebie.
Nasza odległość taka wielka,
Lecz w moim sercu byłeś tak blisko,
I tak nagle przez jakiś nieznany powód
Nasza miłość z Twojej strony się rozprysła.
Serce mi się rozbiło na milion części,
I do dziś nie jest zagojone.
Życie szare i aż bezsensowne,
Łzy na wieczność spadające,
Cierpienie nigdy nie kończące...

 

 

            Autorka  może  być  z  siebie  dumna (więcej  tego  typu  wynaturzeń  znajduje  się  w  mag’u  „Ready” , który  jest  nawet  na  płycie  CDA  nr  67). Cóż , przyznam  szczerze , iż  urzekł  mnie  jej  styl , ten  liryzm. W  dodatku  utwór  pełen  jest  patosu , który  z  niego  wręcz  emanuje  i  to  prawie  tak  silnie  jak  z  piosenki  disco  polo. „Życie  szare  i    bezsensowne”  oraz  „Nasza  miłość  z  Twojej  strony  się  rozprysła”  to  cudowny  przykład  pięknej  polszczyzny , głębi  literackiej.

Jeśli  tak  ma  wyglądać  poezja  naszego  pokolenia  to  wolę  już  zacząć  czytać  broszurki  od  mormonów , buddystów  i  innego  „tałatajstwa”.  

            Niestety  Internet  daje  szerokie  pole  do  popisu  dla  młodocianych  grafomanów , którzy  o  dziwo  nie  dość , że  nie  wstydzą  się  swojej  miernej  twórczości  to  jeszcze  powoli  zaczynają  nabierać  przekonania , iż    artystami.

Zanim  dziewczątka  dorwały  się  do  Internetu  to  zapisywały  swoje  „liryki”  w  pamiętniku , ewentualnie  wysyłały  do  pism  młodzieżowych , które  czytają  ludzie  określonego  pokroju , a  teraz? Młode  artystki    dosłownie  we  wszystkich  mag’ach , czy też  zin’ach. Wszędzie  kąciki  z  twórczością  domorosłych  pisarzy , którym  nawet  ortografia  jest  obca  (osobom  publikującym  najwyraźniej  również). Ot , przykładowo  taki  drobny  „buraczek” : 

„I znowu z za chmur wysuwa się słońce
Ale zimne, choć gorące.”

Czy  tylko  mi  wydaje  się , iż  powinno  tam  być  napisane  „zza” , a  nie  „z za”?

Przepraszam , może  zwyczajnie  nie  zrozumiałem  celu  takiegoż  zabiegu  literackiego , niemniej  ufam , że  nie  jestem  w  tej  kwestii  odosobniony.

 

 

Przepraszam  panie , gdyż  to  głównie  one  stały  się  obiektem  moich  ataków , a  wiążę  się  to  z  tym , iż  panowie  zwyczajnie  wstydzą  się (przynajmniej  w  większości)  mówić , czy  też  pisać o  miłości , dlatego  rzadko  kiedy  publikują  swoje  refleksje , zwłaszcza  w  formie  wierszy.

Chociaż  to  mężczyźni  byli  największymi  poetami :)