Kara śmierci
-
wydanie drugie, uzupełnione.
Ostatnio dostałem maila od czytelnika AM o ksywie Veydeamon. Pomyślałem sobie, że mój tekst o pt. "Kara śmierci" może wzbudzać wiele kontrowersji. Rozumiem, że poglądy w nim zawarte nie są poprawne politycznie:), rozumiem także, że ktoś może się z nimi nie zgadzać. Wiem, że może to wynikać z nieumiejętnego "przelania" moich myśli na "papier".
Tak więc postanowiłem, że uzupełnię swoja wypowiedź.
W arcie, który właśnie czytacie, zamieściłem mail Veydeamona, a także moją odpowiedź, którą do niego wysłałem. Mam nadzieję, że to co przeczytacie pozwoli Wam zrozumieć moje poglądy. Ufam, że może nawet niektórych przekonam.
Chciałbym także napisać, że nie jestem żadnym sadystą i świrem. Moje poglądy wynikają raczej z tego, co dzieje się na ulicach naszych miast. Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce, ale gdy spoglądam w telewizor i widzę, że jakiś bandyta zgwałcił dziecko, a potem je utopił, to aż mnie krew zalewa.
Jeżeli nie czytaliście mojego artu, to polecałbym zapoznanie się z nim. Powinien być w AM 19, tytuł "Kara śmierci - nieco sadystycznie".
Skoro wszyscy już znają treść mego artu, pora zapoznać się z mailem Veydeamona.
Oto on:
>>Powiedz mi, po jaką cholerę chcesz traktować owego delikwenta w taki sposób? Co ci to da? Radość z zemsty? Nie sądzę, by to prowadziło do czegoś dobrego. Nie widzisz, że czerpiąc radość ze śmierci mordercy upodabniasz się do niego? Czerpiesz radość ze uśmiercania.
Kara śmierci - owszem. Choć bez żadnej finezji, tradycyjnie, może sznur albo trucizna. Żeby uchronić resztę ludzi przed takim osobnikiem. Ale nie, żeby się mścić.
Choć można sobie wyobrazić kary okrutniejsze od śmierci (czego jasno dowiodłeś) nie pomogą one w niczym. Bo cóż mogą zrobić. Na pewno nie przestraszą następnych. Bo przestępca mordując nie bierze pod uwagę faktu, że może być złapany. Tzn. widzi taką możliwość, ale wydaje mu się ona całkowicie nierealna i nie bierze jej pod uwagę.
A napawanie się jego cierpieniem? Po co? Chyba nie chcesz go uczyć i wychowywać, bo i tak skończy w dole, no nie? Chcesz by cierpiał męki, po co?
Jeśli jesteś w stanie mnie uświadomić spróbuj.
Chętnie przyjmę kontr-kontrargumenty.<<
A teraz przedstawiam wam moją odpowiedź:
>>Hallow(in)!
>Nie widzisz, że czerpiąc radość ze śmierci mordercy upodabniasz się do niego?
Szczerze powiedziawszy, to nie widzę! Może dlatego, ze nosze okulary, a może dlatego, że taka menda nie zasługuje nawet na śmierć, chyba żeby na nią długo czekał. Nie mam tu na myśli żadnych tortur, ale zwykłe przebywanie w więzieniu, gdzie codziennie przypominano by mu, że w każdej chwili może umrzeć na krześle elektrycznym!
>Kara śmierci - owszem. Choć bez żadnej finezji, tradycyjnie, może sznur albo trucizna.
Trucizna? Człowieku, powiedz to rodzinie zamordowanej i zgwałconej kobiety! Myślisz, że oni chcieliby widzieć jak taki zwyrodnialec umiera sobie spokojnie na łóżku? Mnie się nie wydaje!
>Ale nie, żeby się mścić.
Właśnie o to chodzi, żeby się mścić!! Zemsta jest słodka. Gdy ktoś mi zabije kogoś bliskiego, to ja chcę żeby on cierpiał! Żeby zdychał jak najdłużej! Żeby cierpiał tak samo jak ja cierpię!!!
>Na pewno nie przestraszą następnych.
Wiesz, dla mnie możliwość wylądowania w łagrze na Syberii nie jest miłą perspektywą i na pewno bym się zastanowił zanim bym kogoś zabił. Z drugiej strony ja nie jestem psychopatycznym, seryjnym zabójcą! Bo do takich, żadne prawo nie przemawia. Ale do takiego, który zabija człowieka za 2 zł. Na pewno!!
>Bo przestępca mordując nie bierze pod uwagę faktu, że może być złapany.
Masz rację! Nie zapominaj jednak, ze żadna kara nie ma sensu, jeżeli policja nie działa sprawnie! Może gdyby policja robiła to co do nich należy, to wtedy kara śmierci nie byłaby potrzebna!
>Napawanie się jego cierpieniem?
Przeczytaj tego maila od początku!
>Chcesz by cierpiał męki, po co?
Tak! Tak! I jeszcze raz TAK!!!!! Po co? Żebym miał świadomość, że on ma świadomość, że zrobił mi krzywdę, wielką krzywdę!!
Eryk
Słowa od Mumina (dwa):
A ja się z tobą zgadzam.
Choć i Eryk ma troszkę racji np. w sprawie zemsty, każdy chce się mścić za krzywdy wyrządzone bliskim. Taka jest natura człowieka. I nic jej nie zmieni. Ale zemsta niech nie będzie okrutna. Bądźmy lepsi od niego tzn. zabójcy!
To ja jeszcze coś dodam od siebie.
Może bym był gorszy od niego. Może! Ale ja chcę, żeby poniósł karę za swoje czyny!!!
Dzięki za maila.<<
Mam nadzieję, że zrozumieliście moje poglądy. Ja wcale nie chcę zabijać ludzi. Niech sobie żyją jak najdłużej chcą. Po prostu patrzę w ten telewizor i co widzę? Jak nie matkę, która zleca zabójstwo dziecka, to jakiegoś Bin Ladena, albo innego palanta. Patrzę w ten telewizor i wytrzymać nie mogę, że mordercy, gwałciciele nic sobie nie robią z tego, że stoją przed sądem. Oni wiedzą, że adwokat ich wybroni, wiedzą, że dostaną co najwyżej 20 lat. Wiedzą, że wyjdą za jakieś 10. Ciągle jakieś napady, morderstwa, gwałty. Ciągle coś się dzieje.
A ja nie chcę żyć w ciekawych czasach! Nie chcę patrzeć jak sędzia skazuje mordercę na 20 lat, bo tamten jest młody i nie wiedział co robi.
Nawet jeżeli mordercy nie przejmowali by się Syberią, to przynajmniej ja miałbym świadomość, że jeżeli ktoś popełni zbrodnię to zostanie należycie ukarany.
Ostatni sprawiedliwy... Miś
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)
PS. Proszę o opinie. Swoje uwagi wysyłajcie do mnie i do AM. Ciekaw jestem jakie Wy macie poglądy dotyczące kary śmierci. Jeżeli ktoś mnie popiera, chociaż w małym stopniu, to niech pisze do AM albo na e-mail (miałbym poczucie, że nie jestem osamotniony w swych poglądach). Jeżeli mnie nie popierasz to też pisz i wyraź swoją opinię.
PS2. God save the Queen!
PS3. Podczas pisania słuchałem, oprócz piosenek Queenu, piosenki "Stairway To Heaven" - Led Zeppelin, a także "Knocking On Havens Door" - Guns'n'Roses.