Głos naszego cienia
Resident
Człowiek uczy się przez całe życie. Poznaje też stopniowo siebie samego , coraz bardziej wnikając w głąb swojej jaźni. Choć nigdy nie zgłębi swej duszy na tyle , aby powiedzieć , iż wie kim jest , do czego dąży i co chce osiągnąć.
Jest to stwierdzenie bardzo śmiałe i kontrowersyjne , aczkolwiek zostanę przy tym poglądzie , gdyż do niedawna sam byłem zdania , że jest to wierutna bzdura. Teraz widzę jak się myliłem (nie po raz pierwszy , ani też ostatni).
Nie zamierzam dowodzić , iż w każdym człowieku kryje się coś mrocznego , bestia , która czasem się budzi , pragnę jedynie wskazać , że złożoność naszej psychiki , naszych zachowań jest ogromna i nie sposób jednoznacznie stwierdzić kim jesteśmy.
Tak samo nie znam też nikogo kto naprawdę wie czego oczekuje od życia.
Oczywiście prawdą jest , że znaczna część ludzi zapytana o plany na przyszłość , marzenia które pragnie zrealizować , daje przeważnie dokładną i przemyślaną odpowiedź. Jednak jest ona albo nad wyraz szablonowa lub tylko z pozoru oryginalna.
Presja społeczna , psychologia tłumu , syndrom stadny , czy nie wiem jak to jeszcze nazwać zabija w ludziach ich prawdziwą naturę. Uniemożliwia im bycie sobą , a co za tym idzie odbiera im często prawdziwą radość życia. Dlatego część z nich szuka pozornego szczęścia w dobrach materialnych , zadowalając się półśrodkami.
Postaram się zobrazować to na podstawie dość osobliwej tezy , często wygłaszanej przez nawiedzonych artystów , że życie jest teatrem , a my tylko gramy , zakładając maski (ciekawe co autor tej epokowej myśli chciał powiedzieć?). Dobrze , załóżmy , że nasza osobowość składa się z określonej liczby „masek”. Otóż tzw. bycie sobą to łączenie owych ról (masek) w jedną całość. Jeżeli więc w skutek presji zewnętrznej
(mniejsza już jakiej) nie przywdziewamy części z tych , czyli tłumimy jakąś część naszej osobowości to stajemy się w pewnym sensie upośledzeni.
Powyższy wywód można połączyć z zaprezentowaną na początku tezą i przez to dojść do jednego wniosku , a mianowicie , że to właśnie osoby upośledzone przez społeczeństwo , wręcz w jakiś sposób psychicznie przez nie okaleczone wyrzekają się części siebie , choć z pozoru są one niezależne , zdecydowane i mają określone poglądy na życie. Jednak stają się powoli niewolnikami przyjętych form.
Nie powinniśmy winić ludzi za ich postępowanie , choć patrząc zdroworozsądkowo może się ono wydać czasem co najmniej dziwne. Nawet jeśli w jakiś sposób cierpimy przez ich decyzje (proszę mnie jednak nie zrozumieć źle, ja wcale nie jestem zdania , że jeśli ktoś świadomie i celowo nas krzywdzi to powinniśmy nadstawić mu drugi policzek , w żadnym wypadku , trzeba umieć walczyć o swoje szczęście). Każdy ma prawo , aby postępować zgodnie z samym sobą , aczkolwiek należy uważać , żeby nie dotykało to zbyt mocno innych ludzi.
Czasem nasze szczęście staje się przyczyną czyjegoś cierpienia , ale mamy do wyboru słuchać głosu rozsądku lub głosu naszego cienia. W końcu dlaczego musimy poświęcać naszą radość życia , okaleczać się psychicznie , tylko po to , ażeby zaoszczędzić innej osobie chwilowego bólu? Zwłaszcza jeśli jakaś głęboko dotychczas skrywana cząstka naszej jaźni podpowiada nam , że mamy czynić akurat tak , aby nam było dobrze.
Choć nie należy celowo przysparzać drugiej istocie ludzkiej cierpienia.
Trzeba też być świadomym konsekwencji jakie niosą za sobą nasze czyny i powzięte decyzje.
Można okłamywać wszystkich wokół , ale nie siebie.
„It’s better to be
hated for who
you are than
loved for who
you’re not”.
Peter Steele
“Type O Negative”