Przeklęta godzina trzecia nad ranem. Kiedy wszystko dookoła jest wielkie i
przytłaczające. Nie ma dzieci bawiących się w piaskownicy, tęczy, odblasków
słońca,... Jest tylko ciemność, nicość, jeżeli tylko ona może być,
nieprzenikniony mrok, obcy ludzie na ulicy, nienawidzą, ... o przeklętej
godzinie trzeciej nie ma innego uczucia, jest tylko nienawiść, do świata, do
ludzi, do siebie samego... Czy patrzyłeś kiedyś na świat w nocy? Pijak który
dla kolejnej butelki mógłby zabić, prostytutka krzycząca "należy się
dwieście!", i ty, sam na przystanku, czekasz... Po co? Ostatnia szansa
wyrwania się stąd już i tak minęła... ty ciągle masz nadzieje.
O przeklętej godzinie trzeciej nad ranem kończą się wszystkie obietnice...
jeszcze przed chwila zarzekałeś się że kochasz, teraz już nie znasz uczucia
miłości. Mówiłeś że nigdy więcej, teraz wiesz tylko że musisz znowu.
Krzyczałeś że wytrzymasz.... nie wytrzymałeś.
Znowu, znowu to zrobiłeś... konsekwencje? Nie ma czegoś takiego... czas się
zatrzymał, przeżywasz w kółko tą samą chwilę. Tą w której zdradziłeś
wszystkie swoje ideały. Jeszcze przed chwilą byłeś pewien tego czego chcesz,
wiedziałeś czego zrobić nie wolno, chciałeś dotrzymać... lecz teraz ,
teraz jesteś w innym świecie, w świecie tej jednej godziny. Czy czujesz
wyrzuty? Nie. Wyrzuty przyjdą później... przyjdą kiedy będziesz musiał
stanąć twarzą w twarz z obiektem twojej obsesji. Z osobą której obiecałeś.
Pojawią się pytania... dlaczego? Czy znowu to zrobisz? Czy słowa znaczą coś
jeszcze? Chcesz wykrzyczeć "już nigdy więcej" , "to był
ostatni raz". Pamiętaj jednak że wczoraj krzyczałeś to samo...
(3:20 nad ranem 15 nocy grudnia; pisane do niej, choć ona nigdy tego nie
przeczyta)
Red_like_dragon_fall <or fly? Whatever?>