Polisz Army


          Czółko! Witam państwa ponownie. Znowu mi się nudziło, więc postanowiłem cosik napisać. Rozrywkowy ze mnie facet, nie? W dzisiejszym odcinku poczytacie, drodzy moi czytelnicy, co to ja sobie sądzę o wojsku.
Jak zapewne wiecie, w Polsce jest coś takiego jak wojsko. Wojsko polskie istniało od zawsze tzn. od powstania naszego pięknego kraju. Znaczy się wcześniej też istniało, ale się nie nazywało polskie. Dlaczego, spytacie się? No, bo jak nie było Polski, to i wojska polskiego też być nie mogło.
Wojsko to, o ile mi wiadomo, zbieranina takich miłych panów, zabawiających się w podchody i inne gry towarzyskie. Zbierają się tacy panowie czasami i z powodu braku zajęcia zaczynają wojnę. Czasami wojna wybucha, ponieważ jedna ze stron ma mało miejsca do zabawy w podchody. W tym celu postanawiają pożyczyć sobie trochę gruntu od innych. Ci inni się na taki obrót gruntem nie godzą i robią blokady, to znaczy kuku przeciwnikom. Wtedy właśnie zaczyna się wojna. W historii ludzkości było kilku takich co miało mało gruntów. Żeby nie sięgać daleko - Adolf Hitler. Tak, ten niewątpliwie miły pan, zapragnął mieć dużo miejsca do gier towarzyskich, więc wywołał małe zamieszanie na świecie. Potem do tego włączył się Tawarisz Stalin, a jeszcze później Fchransja, Grejt Britejn i JuEsEje.
A jeszcze później Tawarisz Stalin na spółkę z Churchilem i Różweltem pokroili nam naszą piękną matuszkę Polskę, na konferencji w Teheranie, jak mi się zdaje. Zgadnijcie, kto dostał nasze tereny.
          Ale zastanówmy się, dlaczego tak się stało. Wszyscy wiemy, mam nadzieję, że 1 września 1939 roku rozpoczęła się kampania wrześniowa, przez Niemców zwana Fall Weiss.
Wtedy właśnie do Polski wkroczyły WIELKIE oddziały niemieckie, jakieś 75 dywizji. Polska, wbrew temu, co twierdzili towarzysze z lat ubiegłych, posiadała jedną z najlepiej wyszkolonych armii na świecie, a także najlepszy sprzęt (np. ciężki czołg 7TP). Ktoś zada pytanie, dlaczego przegraliśmy wojnę skoro mieliśmy armię zawodowych żołnierzy?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Przegraliśmy wtedy, nie dlatego, że Armia Czerwona wkroczyła 17 września. Nawet gdyby nie wkroczyła to i tak byśmy przegrali. Przegraliśmy z dwóch powodów. Francuskie frytki i angole nam nie pomogły, to jest pierwszy powód.
Drugim powodem był fakt, że choć nasza armia była wyszkolona, to jednak niezbyt liczna. Wobec 75 dywizjom niemiecki potrafiliśmy wystawić zaledwie 25 dywizji. A potem jeszcze AC przyszło ze swoimi 52 dywizjami i było po sprawie.
Co to oznacza?
Ano oznacza to, że jeden zawodowy żołnierz nie jest wart tyle samo, co dziesięciu zwykłych, bo gdybyśmy wtedy mieli 250 dywizji to, wydaje mi się, wygralibyśmy bez trudu.

          W 18 numerze AM przeczytałem tekst mojego ulubionego autora, Yarpena Zirgina.
Doszedłem do wniosku, że na świecie dzieje się źle, jeżeli ja się z nim zgadzam, ale nawet ślepy czasem trafi w tarczę, więc i Yarpenowi mogło się poszczęścić i napisać coś fajnego. Znalazłem jednak w jego tekście stwierdzenie:
Państw posiadających broń atomową jest zaledwie kilka, ale nawet one nie używają jej w konfliktach. Przykład? Operacja Pustynna Burza. Amerykanie mogli skończyć wojnę w dwa dni. Wystarczyło by zrzucić atomówkę na Bagdad i kilka innych miast irackich. Czemu tak nie zrobili? Ponieważ wiedzą, ze straty przeważą korzyści. Od czasu ostatniego użycia atomówek minęło 56 lat i w żadnej wojnie nie były już wykorzystane. Ta obawa nie ma więc sensu.
Tu już jednak nie mogłem się zgodzić z krasnoludkiem. Tyle świrów chodzi po świecie, że kto wie? Wystarczy spojrzeć na Bin Ladena i jego kolegów. Osobiście obawiam się bomby atomowej. A nóż, widelec komuś palma odbije i będziemy mieli Fallout?
          Ale zostawmy Yarpena. W AM był wiele tekstów traktujących o wojsku. Jeśli dobrze pamiętam wszystkie były anty. Jakaś moda nastała? Ja też jestem anty (względem nie moich opini), a z tego wynika, że jestem za.
          Wszyscy mówią, że w woju jest be, że fala, że powodzie, smród, bród i ubóstwo. Nie zmienia to jednak faktu, że wojsko jest nam bardzo potrzebne. W dzisiejszych, ciekawych, czasach brak wojska to jak skok z dziesiątego piętra. Wojsko musi istnieć, musi być silne. W wojsku trzeba dostawać w dupę! Dlaczego? A żeby na przykład nie narzekać potem, że na poligonie są komary, jak ostatnio uczynili to Francuzi albo Włosi! Wojsko to nie dom rodzinny, gdzie mamusia poda śniadanko, umyje pupcie i poklepie po główce. W wojsku też was poklepią, jeżeli nie wykonacie rozkazu jak należy. Argument, że owe rozkazy są bezsensu jest idiotyczny. Nie wiadomo, co Ci się może przydać na wojnie. Że niby nie ma wojny? Pełno w około konfliktów, a poza tym szczeżonego Pan Bóg szczeże:-).
          Służba wojskowa jest obowiązkiem każdego obywatela, prócz kobiet (może dziewczyny uznają mnie za szowinistę, ale uważam, że kobiety nie nadają się do wojska, jak i do wielu innych rzeczy. Dla obrony dodam, ze faceci też się do wielu rzeczy nie nadają.). Szkoda tylko, że owa służba wojskowa nie jest dziś u nas zaszczytem. Trzeba przyznać, że dzisiejsze polskie wojsko nie należy do najczystszych, ale, czy to się komuś podoba, czy nie, musi ono istnieć.
Dziękuję i co złego to nie ja.

Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)


PS. Wszystkie bluzgi ślijcie na adres AM:-)
PS2. Jak ktoś ładnie zbluzga moją opinię to będziemy mieli wojenkę na łamach AM, a ja będę miał używanie. Zapraszam więc do "polemiki".
PS3. Słuchajcie Queen'u!!!
PS4. Idźcie spać, bo już późno!!