Własny styl ... Dlaczego tak mało ludzi ma własny styl? albo inaczej ... dlaczego tak dużo ludzi nie ma własnego stylu? Przeraża mnie ta ludzka szarość. I zaznaczam, że nie są to nudne przemyślenia zdesperowanej nastolatki, ale fakty z życia wzięte pisane przez ... zdesperowaną nastolatkę :))) Młodzież szkolną można podzielić na dwie grupy: chłopaki i dziewczyny :))).A więc ... dziewczyny można podzielić na "bezstylówki", ubierające się w materiałowe spodnie, bluzeczki z dekolcikiem i sweterki (aż mnie biorą mdłości), które stanowią jakieś 97%, "szare myszy" noszące golfowe swetry w stonowanych odcieniach szarości i zwężane spodnie, oraz "stylówki" mające swój własny wypracowany styl. Natomiast chlopaków dzielimy na typowych "żelusiów" chodzących w dziwnie skrojonych dzinxach, a do tego koszula wpasiona w spodnie i tona żelu na włosach. Oczywiście to są skrajne przypadki, ale tak mniej więcej jest. Poza tym można wyróżnić normalne osobniki, które notabene można też zaliczyć do "stylowców". Dziewczyny to takie, co chodzą w bluzach i sztruxach i chłopaki w sztruxach i róznorakich koszulkach. Teraz może może zajmijmy się nazwaniem każdego stylu. Więc .... wyróżniamy takie o to nurty: styl "hippie", czyli wyciągnięte swetry, różnorakie koszulki (ale każda ma jakieś znaczenie), sznurki koralików na szyi i rękach. Przeważnie są to osoby z długimi włosami. Drugi to będzie styl "metal". Osobniki takowe przeważnie mają długie włosy, chodzą w czarnych ciuchach, słuchają metalu, a na ich koszulkach widnieją nazwy ulubionych zespołów. Trzeci: styl "normalniak", sztruxy bądź dzinxy i koszulki różnorakie. W sumie takie osoby nie wyróżniają się sposobem ubioru, ale zawsze czymś sie wyróżniają, chociażby długimi włosmi, okularkami, oryginalnymi zainteresowaniami. Czwarty typ "ekscentryk". Zawsze się czymś wyróżnia np: kolorem włosów, sposobem bycia, kolczykami w brwiach itp. I na tym kończą się pozytywne style. Teraz przejdziemy do częsci, na którą trochę (?) pofakam. A więc "lala Barbie", to taka typowa pusta idiotka, która cały czas by się malowała, i pindrzyła przed lustrem, chodzi na wszystkie dyskoteki, skąpo ubrana (zdaje sie faceci na to lecą ... hm), głośno sie śmieje i przeważnie wywyższa się nad innymi, aha, i nigdy nie ma nic ciekawego do powiedzenia (chyba, że interesuje Cię najnowszy tusz do rzęs, czy żel wyszczuplający tłuszczyk na czole :). Drugi, to będzie "macho". Tego gościa można poznać po obcisłych spodniach, koszulce wpasionej w spodnie, tonami żelu na włosach. Gdy jest ciepło zakłada bezrękawniki i odsłania swoje mięsnie (przeważnie sa one znikome)...To takie dwa główne nurty...a teraz ktoś powie, że do posiadania własnego stylu potrzebna jest kasa. Błąd..nic bardziej mylnego. To nie jest kwestia pieniędzy. Po prostu trzeba mieć trochę wyobraźni i pomysłów w głowie. I to wystarczy...bo czytelniku pomyśl teraz sam. Załóżmy, że jesteś chłopakiem. Masz do wyboru kraciastą koszulę z kołnierzykiem (ale nie taką flanelową), którą rzecz jasna wkłada się w spodnie..lub koszulkę z krótkim rękawem, na której markerem napisałeś sobie np: "Jestem kosmitą" (oczywiście to jest jeden z milionów pomysłów), a z tyłu możesz namalować jakiś graficzny znak. Do tego pomysłu z kosmitą pasuje np: twarz kosmity, albo jakaś planeta...teraz jest zimno więc najpierw zakładasz coś z długim rękawem a na to własnoręcznie zmajstrownaną koszulkę. I jak? w którym zestawie będziesz czuł się lepiej? w zwykłej koszuli czy oryginalnym zestawie z własnoręcznie wykonanym teszirtem? najlepiej sprawdź to na własnej skórze. Może zuważysz jak reszta ludzi się beznadziejnie i "bezsmakowo" ubiera, a Ty masz na sobie coś czego nie ma nikt, i przez to możesz czuć się wyjątkowy. W przypadku dziewczyn to jest tak samo, tyle że w tym przykładzie zamieńcie sobie kraciastą koszulę na "szary sweterek w stylu "oh, ach". Ten artykuł ma na celowniku uświadomienie Wam jaki świat jest szary. A wiecie przez kogo? przez co niektórych, i być może przez Ciebie też. W jaki sposób? - zapytasz... już odpowiadam. Jesteś człowiekiem zapewne młodym. Możesz ubierać się "jak dusza zapragnie". Możesz mieć poamarańczowe włosy, zielone glany i czerwona kurtke. Ale nie, wolisz założyć granatową kurtkę pikowanaą, zwykłe dźinsiory i bluzę...włosy masz zgodnie z panującym prototypem: chłopaki równiutko przycięte w jeżyka, a dziewczyny jakieś krótsze fryzury do ramion. Stapiasz się z tłumem, jesteś "szarakiem"...teraz co do czynności życiowych. Z racji, że jesteś młody, cały świat stoi przed Tobą otworem. Dlaczego by tak nie zapisać się w kartach świata? dlaczego masz urodzić się...pożyć ile masz dane i umrzeć? myślisz, że ktoś będzie za paredziesiąt lat o Tobie pamiętał? I tak, staniesz się niewidzialną iskierką w dziejach świata. Rozumiem, że nie każdy ma mozliwości, ale większość z Was nawet nie prubuje się o to postarać. Nie każdy będzie "pamiętany", ale jest różnica między osobą która nic nie robi, a osobą która dąży do tego, by się nie zmarnować. I nie mówcie mi, że nie macie talentu, bo KAŻDY ma jakiś talent. A że większości niechce się go w sobie odkryć...Poza tym nie musisz zaraz stać się sławny. Rozejrzyj się, ile wokół Twojego domu jest bezdomnych zwierząt. Pomyśl.....zrób jakąś zbiórkę pieniędzy połączoną z jakimś koncertem lub czymś podobnym. I juz "czymś" się zasłużysz....Albo inaczej....interesujesz się rysowaniem i malowaniem. Czemu by tak nie spróbować zorganizowac wystawy swoich prac? a może garsz na gitarze? popytaj się kumpli, założ kapelę, a w przyszłości możecie grać koncerty....Każdy ma jakieś zainteresowania. Jedni je w sobie tłumią i płyną z prądem szarości razem z innymi, a ta mniejszość rozwija swoje talenty i na pewno na tym nic nie tarci. Dobijają mnie takie przypadki...gadam na ławce z jedną kolesiówą. Rozmowa idzie na temat studiów i przyszłości. Gdy skończyłam gadać swoje o moich rozległych planach, pytam się jej co ona myśli o swojej przyszłości. A ta mówi, że jeszcze nie wie. To się pytam jakie ma zainteresowania. Ona mówi że nie ma żadnych. A jaki przedmiot szklony lubi najbardziej? Żaden....a co lubi robić? oglądać TV, chodzić po mieście....Eh...Wyrazy współczucia....Wiem wiem, może i trochę moralizuję, ale to chyba w tym przypadku jest wybaczalne :))) To ja już kończę moje wystąpienie, ciekawa jestem czy ma ono wogóle jakis sens.....