Alkoholizm choroba powstająca, wskutek nadużywania napojów alkoholowych- całokształt ujemnych następstw wynikających stąd dla jednostki i społeczeństwa.
Taka jest definicja jednego z najbardziej poważnych problemów, dręczących nasze społeczeństwo. Idąc
drogą, jadąc autobusem, "upijaczenie" społeczeństwa widać w pełnej krasie. Sam byłem świadkiem jednej z takich sytuacji. Podczas jazdy złomem, który nosił na sobie dumne miano środka masowej komunikacji, w czasie gdy ten oto środek przystanął na chwilę na przystanku, wśród ludzi reprezentujących różne warstwy społeczeństwa, dostrzegłem dwójkę wchodzących pijaków. Notorzy byli już w stanie wybitnie
wskazującym, na silne upojenie alkoholem. Przez co część gawiedzi autobusowej od razu ewakuowała się ku bezpieczniejszym miejscom pojazdu, byle by tylko nie czuć bejca. W trakcie całego zdarzenia rozbiła się towarzysząca dwójce pijaków butelka z fioletem. Dramatyzm już od dawna wisiał w powietrzu, a wylany denaturat spowodował większy, ogólny rozgardiasz. Fiolet równo dawał po nozdrzach, tak że wiara cała, już nie tylko oddaliła się od notorów, a wręcz z dzikim jazgotem nienawiści, tłoczyła się na tyle autobusu. Właśnie w tym momencie wybuchł konflikt pomiędzy dwójką bejców. Jako, że ja i kumpel, nie przelękliśmy sytuacji, siedzieliśmy nie dalej niż zasięg zepsutego
oddechu. Wyższy ozwał się sznapsbarytonem:
-No wylało się, bogactwo całe
Fioletaltem zaczęła mówić druga osoba
-Widzisz Zenek, nic nie umiesz k.... dopilnować
Zdziwienie nas wielkie wszystkich obleciało, że ta druga osoba to kobieta. Wręcz z niedowierzaniem wsłuchiwaliśmy się w dialog.
-No kochanie nie martw się kupimy...
-Ty lepiej s....... do kasownika
-A nie było by lepiej ten tego; odparł Zenek wskazując na rozlaną jagodziankę na kościach
-Znowu nas z autobusu w......
-Nie martw się kochanie; i zaczął ją całować, po czym został brutalnie odepchnięty przez swoją żonę
Nie będę dalej przytaczał, dalszej części kłótni, bo był to tylko stek przekleństw i wzajemnych wyzwisk. Zrazu sytuacja ta wydała mi się bardzo zabawna, wręcz kabaretowa. Dopiero po pewnym czasie uświadomiłem sobie jej dramatyzm.
Poruszę zarówno jej genezę jak i rozwój. Odpowiedzcie sobie drodzy czytelnicy, co ma zrobić człowiek nie mający perspektyw na życie. Tak taki człowiek zaczyna we fioletowym napoju, topić swe
flustrację, doszukując w nim nadziei na lepsze jutro. Za pytasz się pewnie jak to jest z majętnymi pijakami.
Rozgraniczę ich więc na dwie grupy społeczne. Pospolity pijaczyna, to biedak. Pije, dlatego, że nie widzi żadnych perspektyw dotyczących fazy swego przyszłego życia. Jest jak samochód, który zaczyna się psuć, a społeczeństwo twierdzi, że naprawa pojazdu, staje się nierentowna. Taki człowiek ląduje na wysypisku zdezelowanych pojazdów, przed blokowym trawnikiem, lub pod okolicznym parkanem, zepsuty i zapomniany przez wszystkich. Natomiast dla "bogacza" jest to tzw. odskocznia od jakiejś wielkiej tragedii życiowej, jak np. śmierć żony i dziecka, niepowodzenia w karierze i życiu zawodowym itp. Zauważam także, że "majętni" ludzie kryją się ze swoim nałogiem. Nie naświetlają jego struktury, wyizolowują się od społeczeństwa. Inaczej jest w przypadku ulicznego pijaka. Ile razy widzimy grupy owych: "trzech wspaniałych, "czterech muszkieterów", czy bezrobotny notor szuka sobie podobnych. Jest to jednak uogólnienie, pewnego rodzaju reguły, a wiadomo każda reguła ma wyjątki. Stąd samotni pospolici pijacy, jak i towarzyscy notorycznie nabuzowani "bogacze". Od razu, co mi się ciśnie na myśl, przy takim zestawieniu, to "rozróżnialność" obydwu grup . Jedną grupę ładnie ubranych,
wypucowanych, kryjących w sobie własnego siebie jak i swój nałóg. Druga grupa, owi pospolici bejce, od których,
aż bije alkoholizmem., poprzez ubiór, zapach i zachowanie. Oczywiście "bogactwo" zostało ukazane prze ze mnie w sposób obrazu. Jego zadaniem było uwypuklić kontrast,
pomiędzy dwiema grupami. Co więc chce przez to zestawienie pokazać? Odpowiadam. Autentyczna historia, którą przytoczyłem Wam na początku artu, miała zarysować los, w szczególności, polskiego pijaka-biedaka, powodującego poczucie odrazy i dezaprobaty wśród społeczeństwa. Potrzeba więcej więcej zrozumienia, tego
rodzaju ludziom. Problem nie powinien być bagatelizowany. Wszystko to powinno łączyć się ściślej z powstaniem większej ilości wyspecjalizowanych placówek, resocjalizujących notorów. Pomoc ta musi się wiązać ściśle z możliwością znalezienia przez taką osobę
pracy. Praca ubogaca wewnętrznie daje w miarę godziwe życie i zmniejsza w znaczny sposób możliwość nawrotu lub wystąpienia nałogu. Są także osoby, które z takiego, czy innego powodu nie mogą pracować. Konkluzja prosta pieniądze ludzi zarabiających dziesiątki jak nie setki tysięcy
złotych powinny być częściowo obcięte, aby w ten sposób pijak miał zapewnione choć minimum socjalne, co u znacznego stopnia takich ludzi, dało by
solidne fundomenty do zerwania z nałogiem. Oczywiście są i inne dziedziny z których, by było możliwe pozyskiwanie funduszy, ale nie to stanowi meritum moich rozważań. Każdy, kto doczytał do tego miejsca i tak
na pewno wyciągnie właściwe wnioski. Dziękuje Tym wszystkim, którzy doczytali do końca. Czekam na opinie.