O pisaniu by hera

Siedzialem sobie wlasnie i czytalem nowego AM i szlag mnie trafial, bo przy okazji sluchalem jakiejs dyskusji politycznej w radiu. Az doszedlem do txtu "O pisaniu" by =red HAMter=. Wtedy jeszcze bardziej sie zagrzalem. Pisze on o podejsciu lamerow/szpanerow/dresow do ludzi inteligentnych. Trafil mnie szlag, bo to co on wypisuje, to niestety swieta prawda. Ale jego obraz jest wedlug mnie niepelny. Dlatego wlasnie pisze, bo moze troche rozjasnie sytuacje.

Piszesz =red HAMter=, ze tacy ludzie (domyslam sie, ze z Twojej szkoly), to zupelne beztalencia, ze nie chce im sie napisac wypracowania, ze wola od kogos sciagnac a przy okazji zwyklinac tych, co "jak idioci" pisali sami. Wiem, ze to wkurzajace, tak sie sklada, ze tez czesto bylem o to "posadzany". Bo mi sie chcialo siasc na chwile i sobie popisac i miec satysfakcje, ze spodobalo sie to nauczycielowi, ktorego akurat bardzo szanowalem. Ale ja mialem na pewien sposob szczescie. Poznalem W szkole i troche pozniej dosyc duzo ludzi, ktorzy byli na pograniczu tych dwoch srodowisk. Ludzie inteligentni, a jednoczesnie powazani w - nie jest to odpowiednie slowo, ale napisze - srodowisku lamerow. Dlatego, ze potrafia wykorzystac swoja inteligencje, by wlaczyc sie do tego srodowiska. Mozesz zapytac po co? Po pierwsze: nie moja wina, ze mieszkam na takim chu... osiedlu, gdzie wszyscy jaraja trawe, ze nikt nigdy ksiazki na oczy nie widzial, a jak slysza metal, to im sie kosy w kieszeniach otwieraja. Sam pewnie wiesz, jakie to jest trudne do zniesienia, kiedy idac ulica wiesz, ze to ty jestes tym innym, tym ktorego chetnie ktos by uderzyl, gdyby tylko mial jakikolwiek powod.
Po drugie: Uwazam, ze duzo lepiej zyc ludzmi w zgodzie, niz byc samotnym.
Po trzecie: (to cie chyba dobije, ale postaraj sie wysluchac do konca) To sa naprawde interesujacy ludzie!!! (Nie bij...) Mozesz pewnie teraz pomyslec, ze ich bronie, tak jak ktos kiedys bronil na lamach AM dresow. Nie, tego bym sobie nie zrobil. Chce tylko bys zrozumial, ze to tez sa ludzie, tez maja swoje zycie, i ze mozesz im pomoc. Bo w gruncie rzeczy to biedni ludzie. Zapomnialem o jednym - nie mowie o gowniarzach, ktorzy dostaja 10 baniek kieszonkowego, nie maja co robic i np. kradna auta, chociaz o nich tez bedzie. Nie, mowie o takich, ktorzy udaja, ze ta tacy swietni, maja lancuchy, ale tak naprawde sa nieszczesliwi. Podam przyklad - mam kumpla, ktory moglby idealnie pasowac do opisu lamera/luzaka, nazwij go jak chcesz. Niedawno dowiedzialem sie (znam go 4 lata), ze nigdy nie mial ojca, bo gdzies wyjechal i nie wrocil. Powiecie standardowa rozbita rodzina. Chodzi mi o co innego - On ma niesamowity talent plastyczny, bardzo lubi sobie malowac na jakichs kartkach abstrakcje, wymyslne napisy, swietnie mu to wychodzi. Mowie mu: Wez sie w garsc, stary, masz swietny talent, wykorzystaj go jakos a nie marnuj sie na tym zadupiu pijac wina. On na to, ze co on moze z tym zrobic, to tylko jego hobby i nic wiecej. Wedlug mnie to jest tragedia: jego nikt nie nauczyl, ze kazdy ma talent, ze w zyciu mozna cos zyskac, ze jego hobby moze byc sposobem na zarabianie, na utrzymanie rodziny. Nauczono go tylko jak sie pali papierosy, jak odkrecac wino, jak najlepiej zwyklinac nauczyciela, i jak przezyc w zawodowce. Bo niestety tam wyladowal i zapierdala na jakiejs budowie. Czy to nie paranoja, powiecie? To co on soba przedstawia na codzien, to tylko zewnetrzna otoczka ochronna i aby zrozumiec takich ludzi, musisz sie przez nia przebic. Moze bedziesz w stanie pomoc. Ja nie wiem, czy moge mu pomoc, bardzo bym chcial, bo jest mi go po prostu zal. Za tak zajebiscie zmarnowane lata mlodosci. Az nie moge pisac...

Dobra, spokoj... na szczescie wlasnie poleciala w radiu klimatyczna piosenka, "Everybody hurts", chyba REM, ale nie jestem pewien. OK wrocmy do tematu. Moge podac takich przykladow duzo. Dwoch kumpli nie ma ojcow, kilku nastepnych ma bogatych rodzicow, ktorzy maja w dupie, co ich dzieci robia, gdy nie ma ich w domu. Moglbym tak jeszcze dlugo. Chodzi mi caly czas o to, ze kazdy z nich to osobny temat na rozmowe, to nie jest tylko kwestia stwierdzenia - lamer, lejmy na niego, dajmy mu ignora i bedzie spokoj. To jest zbyt latwe. A ja jakos nie lubie kroczyc prostymi sciezkami. Stary, moze nawet nie wiesz, jakie to zajebiscie przyjemne uczucie, kiedy ktos taki przychodzi do Ciebie z problemem, ktory mozesz rozwiazac i mu pomozesz. Moze on powie tylko "Dzieki", moze powie "Postawie Ci piwo", ale wiesz, czujesz, ze on jest Ci wdzieczny, ze ktos mu pomogl, a nie olal z gory na dol. Wiele razy zdarzylo mi sie, ze komus przepisalem pare stron na kompie, komus tam pomoglem w zadaniu, komus napisalem zadanie. Dzieki temu wiedza, ze moga przyjsc, bo ja sie postaram, tak po prostu im pomoge, ze nie musza mi placic, choc czasem chca. Czasem przyjda po prostu podagac, bo maja problemy z dziewczyna, bo maja juz wszystkiego dosc, albo po prostu maja dola. Ja aktualnie mieszkam w Kraku i do domu wpadam tylko na weekend. Juz dawno nie zdarzylo mi sie odpoczac w weekend, zawsze ktos ma jakas sprawe. Ktos kiedys powiedzial mi, ze daje sie wykorzystywac, ze to ja jestem tym stratnym, bo weekend jest po to, zeby odpoczac. Ja jednak wole moj wybor. Wiem, ze sie moge zmeczyc, ale lubie pomagac. Poza tym najwspanialsze jest to uczucie, ze jestem komus potrzebny, dopiero od jakis 3 lat mam to poczucie uzytecznosci "spolecznej" :))) ale jest to duzo lepsze niz samotnosc.

Mozecie powiedziec, ze to co ja tutaj wypisuje to glupoty, ze Ci ludzie sa ograniczeni, ze ich nie mozna wychowac. Ale "zaprawde powiadam wam" :))) (ciekawe czy wiecie skad to jest :))) nic nie jest tylko czarne i biale. Wszystko ma odcienie szarosci, czasami kolorowe, ale nigdy nie jest jednolite. Zreszta pewnie sami to doskonale wiecie, bo czytelnikow AM uwazam za inteligentnych ludzi. Dlatego wkurzylem sie, ze =red HAMter= napisal - lejcie na nich. Bo to jest tylko jednostronna opinia, wynikajaca, mam nadzieje, z niezrozumienia ich. Zgodze sie oczywiscie, ze nie wszystkich mozna zmienic, bo sa tacy, ktorym juz zupelnie nie zalezy, czy spedza zycie na budowie, czy w wiezieniu. Mozna powiedziec, ze to beznadziejne przypadki. Nigdy nie myslalem, ze bede pisal w obronie lamerow, ale nagle zrozumialem, ze piszesz o ludziach, ktorych znam, ze dla Ciebie to tez Ci chodzacy z palami, itd. Nie dziwie Ci sie, bo ja tez tak o nich myslalem, zanim ich poznalem. Ale teraz juz tak nie mysle.

Mam nadzieje, ze nikomu nic sie nie stalo po przeczytaniu tego txtu, bo nie bylo to moim celem. Nie bylo tez nim osmieszenie =red HAMtera=, bo powazam go za wyrazanie swoich opinii, jakkolwiek w moim mmniemaniu blednych. Ciesze sie jezeli czytasz te slowa, bo to znaczy, ze przetrwales do konca.

txt popelniony by hera - hera@alpha.net.pl