(Nie)tolerancyjny Song

    Towarzyszka naszych codziennych zmagań, przyjaciółka, pocieszycielka, wychowawca, a czasem demoralizatorka, została ostatnio wzięta na języki. Dostała się w krzyżowy ogień. Jedni z wielką pasją ją chwalą inni natomiast z dzikim wzrokiem rzucają się nań by wyrwać choć skrawek jej ciała. Bój trwa zażarty, krew leje się strumieniami, a ona stoi pośród i nie wie za bardzo gdzie uciekać. Z drugiej jednak strony nie widać tego, iż by faktycznie się przejęła. Robi bowiem to co robiła do tej pory i wydawać by się mogło, że cały jej lęk i zagubienie jest jedną wielką improwizacją.
    O czym on tam sepleni !?? Pytacie zapewne. Już śpieszę z wyjaśnieniem. Chodzi mi oczywiście o problematykę muzyki, której to obecność dała się ostatnimi czasy wychwycić w tekstach AM. Schemat był następujący: W jednym z numerów ukazał się tekst druzgocący jakiś zespół (Kolec uOrgietka czy coś w tym stylu ;PP), w następnym zaś pojawił się tekst obronny, a w dalszej kolejności jesteśmy świadkami jak to autor drugiego tekstu dostaję po uszach bo to przecież wolność słowa i poglądów tratatata i komuś może się muzyka jakiegoś zespołu nie podobać. I wszystko to jest prawda, owszem każdy może słuchać tego co chce i co ważniejsza mieć opinie na temat tego co koi lub drażni jego uszy. Zapytuje się jednak czy fakt, iż ktoś słucha innej muzyki niż ty czy ja drogi czytelniku, jest wystarczającą przesłanką by odnosić się do takiej persony z pogardą, nabijać się z niej, kwestionować jej iloraz inteligencji etc.?? Nie sądzę. Jednakże zdarza się to dość często, a nawet zdecydowanie za często. Muzyka staje się rodzajem walk etnicznych czy subkulturowych (choć w przypadku subkultur można powiedzieć, że jest ich integralną częścią). My natomiast, zamiast się temu sprzeciwiać, stajemy równym szeregiem by oddać choć jedną salwę w stronę "nieprzyjaciela". Tylko w jakiej sprawie "przelewamy krew" ?? W imię wyższych ideałów?? Pytanie jakich?? Czyżby tu chodziło o narzucenie innym swojego toku rozumowania, swoich subiektywnych odczuć?? Jeżeli tak to nie ma sprawy ;PPP 
    Ostatnio nawet zacząłem się zastanawiać, czy aby przez przypadek to ja nie jestem jakiś upośledzony. Dlaczego miałbym być?? Ano dlatego, że nie potrafię znaleźć żadnych wartości na przykład w muzyce zwanej "disco polo". A to niby jest muzyka??!. Przecież to nie podobne jest do niczego, z niczym równać się nie może, aż dziw, że jeszcze nikt nie powystrzelał twórców tego chłamu !!!!. Zakrzyknie zapewne niejeden z was. Ale niby z jakiej racji takie osądy?? W końcu to nam może czegoś brakować, bo nie potrafimy dostrzec w takiej muzyce piękna ;).
    Tak. To naprawdę dziwne, że mimo przeżytych lat (każdy ma tam jakiś staż za sobą, mniejszy lub większy) nadal nie potrafimy zrozumieć, że każdy człowiek jest inny, że każdemu podoba się co innego, i co najważniejsza, że każdy ma do tego pełne i niezaprzeczalne prawo. Czyż tak trudno pojąć, że ktoś doznaje radości słuchając "Czterech pór roku" Vivaldiego czy też "Grande valse brillante" Chopina, a inny czerpie te same doznania z muzyki rockowej, inny popowej, ktoś inny zdziera gardziołko wtórując zespołowi KoRn i błyszczy oczami zapatrzony w teledysk Ramsteina, inny wreszcie wdzięczył się będzie razem z chłopcami z Milano, ale wciąż czerpiąc jednaką radość. Wprawdzie da się zauważyć pewne odchylenia, ale to chyba mało znaczące różnice ;PP. Czyż nie ciekawie jest dla odmiany dostać sztachetą po plecach, na wiejskiej zabawie, (a co to musi być za uczucie, kiedy tkwią w niej jeszcze podrdzewiałe gwoździe ;P), albo zostać przypadkowo rozdeptanym na koncercie rockowym, a cóż to dopiero za radość, gdy uda ci się dostać ataku epilepsji po wizycie w klubie techno ;)))). No przecież, że to frajda, której szkoda sobie odmawiać ;))). Życie jest i tak dość mało barwne, więc odbieranie mu muzyki, chociażby jednej jej odmiany, postawiło by je w kolejce do odstrzału ;).
    Sądze więc, iż zanim zabronimy komukolwiek tworzenia takiej czy innej muzyki, powinniśmy chwile pomyśleć. Odrzućmy, choćby na moment, bijący z nas egoizm i dajmy oddychać również innym, nawet tym w dresach z nażelowaną czuprynką ;PP , dajmy wszystkim czerpać radość z muzyki, która na nasze szczęście jest tak samo różna jak i sam człowiek ;)).


Tolerancyjny w swej nietolerancji:

DajMonJon