"Czy nauka
ma sens?"
Każdemu uczniowi ten problem spędza sen z powiek.Zamiast
obejrzeć ulubiony program w TV tudzież zagrać w swoją ulubioną
grę trzeba brać książkę i uczyć się do jutrzejszej klasówki.Czy
to do czegoś prowadzi? Takie pytanie zadaje sobie tysiące uczniów
i co najważniejsze nie jest to pytanie bez sensu w naszej pięknej,
polskiej rzeczywistości. Ludzie z tytulem magistra zarabiają
grosze, czasami nawet mają problemy ze znalezieniem pracy,
podczas gdy kombinatorzy i rożnej maści cwaniaki mają kasiory
wbród.Przyjrzyjmy się jednak takiemu cwaniakowi: czy on żyje w
zgodzie z prawem? Czy śpi spokojnie? Czy ma łatwe życie? Każdy
niech sobie na te pytania odpowie sam.Powyżej pisałem oczywiście
o ludziach którzy ze swoich "biznesów" mają srednią
kasę,nie będę tu pisał o różnych mafiach i pospolitych
przestępcach, bo ci ludzie może i kasę mają i w dodatku
dostają ją za nic, ale jak wpadną to nie na rok-dwa, spędzą
trochę swojego parszywego życia za kratkami. Wróćmy teraz do
naszego pospolitego,polskiego ucznia.Jakie on ma perspektywy na
przyszłość? Czy dostanie prace? Czy lata nauki nie pójdą na
marne? Tego naprawdę nie wiem.Wiem natomiast że w Polsce jest 3
miliony bezrobotnych z czego 27% to studenci. I co wy na to? Tak
tak 27% bezrobotnych w naszym pięknym kraju to ludzie po
dyplomie.Ludzie którzy wydali dużo pieniędzy na edukację w
nadziei że one im sie szybko zwrócą.A jak się stało naprawdę?
Wystarczy otworzyć jakąś gazetę z ogłoszeniami, aby znaleźć
odpowiedź.Okazuje się ,że ludzie z tytulem magistra szukają
pracy, szukają i nie mogą znaleźć.Co robi człowiek , który
nie moze znaleźć pracy? Ano zaczyna kombinować skąd wziąć
piniądze na życie.I co się okazuje? Wystarczy ruszyć glową,
pomyśleć a dochodowe zajęcie napewno sie znajdzie, szkoda
tylko , że nie bedzie ono miało nic wspólnego z tym, czego sie
uczylismy sie w szkole podstawowej, liceum na studiach.To naprawdę
szara rzeczywistość, takie sa fakty. Wcale nie twierdzę, że
nauka do niczego nie prowadzi.Wprost przeciwnie, uczyć się
trzeba, bo być bezrobotnym jest kiepsko, ale być bezrobotnym
bez perspektyw znalezienia pracy to sytuacja najgorsza z możliwych.Poza
tym wcale nie musi być tak, że to akurat my trafimy do tych 27%,
może akurat sie poszczęści i będziemy zarabiać uczciwe pieniądze.Najlepiej
jest liczyć na samego siebie i nie czekać na czyjąś pomoc, to
od nas zależy czy będziemy mieli pracę czy nie, czy będziemy
mieli pieniadze czy nie. Wbrew pozorom nasz rząd robi wiele żeby
jakies miejsca pracy tworzyć,a że mu czasami nie wychodzi, cóż...
Chciałem jeszcze poruszyć temat pracy za granicą.Jest to temat
obecnie bardzo modny i nadwyraz popularny.Sam nigdy nie
pracowalem za granicą, tamtejsze warunki pracy znam tylko z
opowiadań ludzi, którzy tam byli.Ludzie ci wyjeżdżali za
granicę w poszukiwaniu pracy,pieniędzy.Zeby wyjechać do "dochodowej"
pracy za granicę potrzeba jest trochę pieniędzy na wyjazd-
bilet lotniczy troche kosztuje.Czy opłaca się zainwestowac te
,powiedzmy, 1000zl?Kazdy kogo pytalem twierdzi że tak.Ludzie
ktorych znam przywozili z USA czasami po 25.000zl , czasamo po 30.000zl.Tak,
tak oczy was nie mylą.I nie pracowali tam bynajmniej rok czy
dwa, wystarczy pol roku.Zaraz, zaraz ( to do ludzi którzy zaczęli
w tym momencie pakować walizki:)) nie tak szybko, pozwólcie że
teraz ostudzę waszą chęć wyjazdu.Pierwsza rzecz- mieszkanie.Jesli
nie masz w stanach rodzinki, to lepiej się tam nie wybieraj do
pracy, warunki mieszkaniowe dla przyjezdnych robotników napewno
cię nie zachwycą.Druga sprawa-praca.Nie myśl , że będziesz
się tam zajmował pracą umysłową, czy czymś w tym rodzaju...nie,
nie.Przyjdzie ci pracować w jakimś barze w nie za pięknej
dzielnicy, w której nikogo nie znasz.W swoim miejscu pracy
bedziesz uchodzil za nikogo, będziesz tylko nazwiskiem na liście
pracowników.Mówisz, że się z kims zaprzyjaznisz i język przy
tym doszlifujesz.Nawet na to nie licz, nie będziesz miał czasu
na podrapanie się w głowę, a gdy wrócisz wieczorem do
mieszkania nie bedziesz mial sily na wlaczenie telewizora.I to
sie tyczy nie tylko pracy w barze, ale wszystkich innych rodzajow
( przy zbiorach, na budowie itp..).Nie masz opieki zdrowotnej,
nie masz ubezpieczenia. Czy tak jest pięknie? Duży zapytania
znak.Czy ja bym pojechał do takiej pracy? Gdybym miał rodzinę
na miejscu, miałbym gdzie spać i co jeść, to myślę że tak.I
myślę że w takiej sytacji każdy odpowie tak jak ja.Bo chęć
zarobienia bardzo dużej kasy w tak krótkim czasie czasami może
sprawić, że człowiek robi rzeczy , których normalnie by sie
nie podjął.Jest jedna rzecz, gdybym miał wybierać między
mniej dochodową pracą w Polsce, a dochodową robotą za granicą
, to na 100% wybrałbym Polskę...