Życie w gimnazjum
Jestem uczniem trzeciej klasy gimnazjum, więc niedługo opuszczę
już mury tej szkoły. Jednak te lata, które przeżyłem w
gimnazjum obfitowały w najróżniejsze wydarzenia. Przede
wszystkim chcę napisć o potyczce z jednym z nauczycieli.
Zacznę jednak od nauczycieli. Muszę przyznać, że ich poziom
znacznie wzrósł w porównaniu ze szkołą podstawową.
Pedagodzy są młodzi, poza jednym wyjątkiem nie przekraczają
40 lat. Jednak niezależnie od wieku wielu nauczycieli ma dziwne
przyzwyczajenia i reakcje na różne zjawiska. Jako przykład mogę
podać jedną z nauczycielek. Jest dopiero po studiach, niedawno
obroniła pracę magisterską. Jednak widząc jej zachowanie,
zaczynam się poważnie zastanawiać, kto dał jej tytuł
magistra. Kobieta jest nie do zniesienia. Kiedyś chodził ze mną
d klasy jej były sąsiad. Chodził w czasie lekcji po klasie, mówił
co chciał, a ona zawsze witała go uśmiechem i żartowała
sobie z nim najlepsze. Kolo nie chodzi już z nami do klasy, ale
teraz jest inny. Nie powiem, jest silny, podoba się dziewczyną.
Przeklina na lekcji, przezywa innych, robi co chce itp. A ona po
swojemu: "Michałku, ale odwróć sę już" (imię
zostało zmienione). I teraz przychodzi moja kolej. Nie ważne
czy raz odwrócę się podczas lekcji, czy robię z kolegą
zadanie, które sama kazała zrobić w dwójkach (rozmawiam!),
czy też może spytam się o coś ni podnosząc ręki, zawsze
dostanę upomnienie i text w stylu: "Zawsze rozmawiasz, a
potem dziwisz się, że cię upominam". Co z tego że jej
****** pupilek wychodzi podczas lekcji z klasy, a ona w końcu
wpisze mi uwagę (cóż za łaska). Dla niej to moje dwa odwrócenia
się podczas lekcji są "wiecznym gadaniem". Chciałbym
jeszcze napisać, jak dostałem jedynkę za zupełne friko. I chcę
zaznaczyć, że nic nie jest ubarwnione. Świadkami są moi
koledzy, którzy widzieli to na własne oczy i po lekcji
stwierdzili, że jest całkiem nieźle popier******.Więc siedzę
sobie pewnego pięknego dnia na jej lekcji. Notatka była na
tablicy, a także w moim zeszycie. Po napisaniu zamknąłem
zeszyt. I wtedy ona podchodzi. "A ty gdzie masz notatkę?"
- pyta. Więc ja biorę zeszyt do ręki i zaczynam go otwierać.
No a ona mówi: "Jeśli tak to dobrze" (czyli że mam
źle) i wpisała mi jedynkę. 100% true!!! I teraz powiedzcie mi,
czy szkoła nie "óczy"? Ale to nie koniec. Z dwoma
qmplami (też ich nie lubiła) poszedłem do pedagoga szkolnego.
Jej gadka "Postaram się zbadać tę sprawę". I na tym
akcja się skończyła. Tylko dzięki silnej psychice nie
powiedziałem jej nigdy, co myślę na jej temat. Jednak kiedyn
tylko słyszę jej głos gotuje się we mnie. No ale wytrzymałem
2,5 roku, wytrzymam i pół. W końcu z nauczycielem nie wygrasz,
no nie :(.
Matuss
matuss00@o2.pl