Gadu-gadu? Czemu nie? Postanowiłem więc opowiedzieć o śmiesznych tekstach padających na lekcjach w mojej klasie. Zacznijmy może od ciekawych konwersacji na lekcjach religii. Nie wiem jak w innych szkołach, ale u nas religia przebiega jak żadna inna lekcja. Ja ostatnio na religii odrobiłem zadanie z angola i majcy. Zacznijmy od czegoś łagodniejszego:
Ksiądz:
No to kowalski wymieniaj dziesięć przykazań.
Uczeń: Ja się tak nie bawię, do księdza po nazwisku
nikt nie mówi.
Ksiądz: Kowalski, dostaniesz uwagę!
Uczeń: No i co, przecież wszyscy nauczyciele mają gdzieś
to co ksiądz wpisuje, bo robi ksiądz błędy ortograficzne, a
uwagi nie mają sensu.
Aby nie być gołosłownym zacytuję kilka uwag:
"Goraj
rozwala religie"
"Kawula rusza zawiasami, powodując przeciągły dźwięk głośniejszy
ode mnie"
"Walkman Bednarskiego buczy głośniej, niż on"
"Goraj celowo spadł z krzesła i mówi, że to przypadkiem"
Dobra, to jest niezłe, ale "sosik" dopiero przed Wami:
Ksiądz:
Ja jestem przecież tylko narzędziem w rękach Bożych, które...
Uczeń: No, rzeczywiście! Młotek to z księdza niezły!
Ha! Chcecie jeszcze więcej? No problemo:
Ksiądz:
Gdy rodzina zbiera się wspólnie przy stole, każdy zapomina o
problemach. Stół, a czasami wazon wystawiony na tym stole tak
wspaniale łączy. Apostołów i Chrystusa przy ostatniej
wieczerzy nie łączył jednak stół, ale...
Uczeń: Eeee.... wazon???
Żeby nie było, że nasza klasa uwzięła się na katechetów, to może kilka tekstów z angileskiego:
Facetka:
Zachowujecie się jak w zoo! Po prostu zwierzęta!
Uczeń: (gratulacje Maciek!) No, a pani jest głównym
eksponatem.
Facetka:
Więc mówisz, że nie odrobiłeś zadania, bo bolała cię głowa?
Strange!
Uczeń: Kto tu jest strange, to ja bym polemizował.
Narazie, to na tyle (jak jeszcze coś się uzbiera, to się ukaże), na pożegnanie macie dialog, który przeprowadzono z dyrektorem:
Dyro:
(wchodząc do klasy na zastępstwo) Nie razi was to, że ja
stoję?
Uczeń: Nie, a jak pan się zmęczy to pozwolimy panu usiąść.
Buniol - Różowy
Szaraczek
Tu ślijcie maile