Zemsta Sidiousa II
Stacja Kosmiczna
Anakin został porwany przez ludzi Palpatin'a. Rada nie wiedziała co począć, nie byli przygotowani na taki cios.
- Wróg uderzył z ukrycia. - zaczął spokojnie Mace Windu. - Nie możemy powtórzyć takiego błędu.
- Ale już popełniliśmy. - odpowiedział Obi-Wan - I musimy to naprawić, jak najszybciej. Musimy działać.
- Wiem. Co zamierzasz mistrzu Obi-Wan? - spytał Yoda.
- Odnajdę swojego padawana, mistrzu. Znam ryzyko tej misji, ale tak samo postąpiłby Qui-Gon... - Obi-Wan westchnął - gdyby tu był.
- Za wcześnie, aby mówić tu o misji. Nie wiemy gdzie Palpatine zabrał Skywaker'a. Na wsparcie Coruscant nie mamy ci liczyć z dwóch powodów: raz, nie mamy dowodów, że to Palpatine za tym stoi, dwa Palpatine ma cały Coruscant w kieszeni.
- Może Naboo przyśle nam wsparcie, aby odszukać Anakina.
- Tak. Tylko na nich można w tej chwili liczyć.
- Dosyć gadania! - przerwał Obi-Wan. - Wynajmę kogoś i lecę na poszukiwania. A was proszę o staranie się o jak największe wsparcie.
- Zrobisz jak uważasz mistrzu Obi-Wan. - rzekł Yoda - Rada postara się o pomoc.
- W takim razie życzcie mi powodzenia.
- Niech Moc będzie z Tobą.
Obi-Wan wychodzi pośpiesznie.
- Powinniśmy go powstrzymać. - powiedziała Adi Gallia.
- Być może masz rację, ale z Obi-Wana powstał prawdziwy Jedi. Sam wie jak czynić.
***
Obi-Wan szybko znalazł transportowiec, pilota i kilku piratów, którzy na widok zaliczki bez problemu stanęli obok Obi-Wana. Już następnego dnia wystartowali z Coruscant.
- W porządku panie. Opuściliśmy Coruscant, co dalej?
- Tłumaczyłem ci już. Szukamy mojego ucznia, który został porwany. Musi się znajdować na dobrze strzeżonej stacji kosmicznej, należącej do Kanclerza. Powiedziałeś, że znasz większość takich stacji.
- Kieruję się na najbliższą stację, będziemy tam za kilka minut.
- Nie! Kanclerz na pewno odleciał daleko...
- Przepraszam, że się wtrącam. - odezwał się jeden z wynajętych piratów. - Słyszałem, że Kanclerz leci na swoją nową stację, aby osobiście nadzorować jej budowę.
- Chodzi ci, za pewne o fabrykę "Twierdza"? - spytał Jedi.
- Tak.
- Świetnie! Dziękuję. Jak ci na imię?
- Jestem Araj.
- Dziękuję Araju. - Obi-Wan zwrócił się do pilota - Moff. Kurs na Twierdzę.
- Ale panie! Nie uważasz, że to podejrzane?
- Podejrzewałem, że Palpatine da mi jakiś znak, wiem, że on chce abym przyleciał do niego, ale nie mamy wyboru. Po za tym ja tu dowodzę.
- Fakt.
Prom kapitana Moff'a ruszył w hiperprzestrzeń. Statek był uzbrojony w dwie wieżyczki strzelnicze oraz wyrzutnię torped protonowych. Taki arsenał w ręku Moff'a był równie śmiercionośny jak gromada myśliwców. Moff Dan, bo tak brzmi jego całe imię, był znany u piratów i przemytników jako jeden z najlepszych pilotów na Coruscant. Widział w kosmosie tyle nierealnych rzeczy, że nic go nie poruszało. Świetny pilot i świetny szpieg. Wykazał się nie lada sprytem w wielu zleceniach.
- Panie. - odezwał się jeden z piratów. - Twierdza to potężna stacja. Wiem, że mamy wejść tam niezauważeni, ale mimo to są małe szanse na odnalezieni Anakina.
- Podobno jesteście najlepsi, więc nie powinniście wytykać tak głupich uwag. - mruknął Obi-Wan.
- Wychodzimy z hiperprzestrzeni. - oznajmił Moff.
Przed nimi, w odległości piętnastu kilometrów rozciągnęła się Twierdza. Przypominała literę ,Y" kiedy spojrzało się z wysokości. Na samym środku coś w rodzaju kopuły. Po dokładniejszej obserwacji można było ujrzeć fabryki, lotniska i platformy na Twierdzy.
- Dziesięć kilometrów szerokości. - powiedział do pasażerów kapitan.
- Nie wygląda groźnie.
- Takie ma sprawiać wrażenie, w rzeczywistości jest najbezpieczniejszym miejscem w kosmosie. - odparł kapitan. - Po za tym, Kanclerz zamierza budowę jeszcze bardziej potężnej fortyfikacji w kosmosie. Być może jest już budowie.
- Ciekawe, ale zadokujmy do stacji i czekaj na mój powrót kapitanie.
- Oczywiście, ale czy można wiedzieć ile czasu mam czekać?
- To może być zarówno krótko jak długo, ale spróbuj tylko odlecieć bez nas...
- Dobrze szefie, nie było rozmowy.
Statek dokuje do Twierdzy. Obi-Wan z piratami wchodzą na stacje.
- No to gdzie teraz? - spytał jeden z piratów.
- Jest blisko być może to zajmie krótko. Cicho, idą strażnicy.
- Właściwie to dziwne, że tu taka słaba ochrona.
- Ciii!
Gromada stała nieco ukryta na korytarzu, widząc jak grupa strażników prowadzi Anakina.
- Uderzamy natychmiast. - szepnął Obi-Wan - Uwaga... teraz!
Piraci napadli na zaskoczonych strażników, uruchomiła się syrena alarmowa. Obi-Wan błyskawicznie porwał Anakina.
Blastery piratów uporały się z małą grupą stażników, ale wkrótce nadciągnęli nowi. Piraci uciekają do promu razem z Jedi.
- Spadamy kapitanie! - krzyknął Obi-Wan do Moff'a.
- Z wielką przyjemnością. Opuszczam platformę.
Na platformie pojawiły się działka oraz strażnicy. Strzelali w stronę promu. Na twarzy Moffa można było dostrzec zdenerwowanie.
Prom w końcu wyleciał z Twierdzy.
- Wchodzę w hiperprzestrzeń... zaraz... co jest?
- Co się stało kapitanie?
- Coś nas blokuje. Nie mogę wejść w hiperprzestrzeń, ani nie mogę nawiązać z nikim łączności.
- To pułapka! - wrzasnął pirat. - Nie możemy wezwać pomocy!
- Przydałaby się. - powiedział zdesperowany kapitan. - Blokuje nas ten krążownik. Gdybyśmy go zniszczyli, nie byłoby problemu, ale nie zniszcze go tym promem!
- Jakie mamy wyjścia?
- No cóż... Takie sytuacje wymagają przemyśleń... Są chyba dwie najrozsądniejsze możliwości...
- Mów kapitanie, ale szybko, bo zaraz nadlecą myśliwce.
- Możemy zadokować do krążownika, wysłać tam kogoś aby rozwalił lub zablokował ten system, przez który nie możemy odlecieć...
- To samobójstwo. - wrzasnął pirat.
- Cicho! Posłuchajmy drugiej propozycji. - uciszył ich Obi-Wan.
- Dziękuje... Możemy też polecieć na pobliską planetę, ale tam nie wezwiemy pomocy i prędzej czy później nas dopadną.
Anakin, który był nieco oszołomiony i nie wtrącał się do dyskusji, zaproponował jeszcze jedną możliwość.
- Przepraszam, ale ja też chciałbym coś powiedzieć. Na samym początku chcę wam wszystkim podziękować za ratunek. Będąc na stacji dowiedziałem się kilku interesujących rzeczy.
- Czekaj, opowiesz mi wszystko na Coruscant. - przerwał Obi-Wan - Powiedz tylko istotne rzeczy.
- Dobrze mistrzu. No więc pomyślałem, że możemy włamać się do stacji i stamtąd wezwać pomoc.
- Równie dobrze możemy dostać się na blokujący nas krążownik. - oznajmił Moff - I tu, i tu jest duża ochrona, dlatego radzę wykonać plan z krążownikiem, bo będziemy mogli stąd od razu uciec. Po za tym, na stacji są ci Sithowie.
- Pewnie masz rację kapitanie - znów zaczął Anakin. - Z początku myślałem, że to jedynie sprawka Palpatin'a, ale zauważyłem dwóch Sithów. Na razie żaden ze mną nie rozmawiał.
- I dobrze. - wtrącił Obi-Wan. - Anakin, jesteś bardzo ważny i dla mnie i dla Rady.
- Uwaga! - krzyknął nagle kapitan. - Myśliwce w zasięgu! Co robimy?
- Leć na krążownik i uważaj na te myśliwce.
Siły stacji były silne. Myśliwce miały niespotykaną wcześciej konstrukcje. Nie były zbyt szybkie, ale ich osłony trzymały się mocno. Były uzbrojone w podstawowy laser oraz dwie wyrzutnie rakiet.
Po chwili z komunikatora promu wydobyło się ostrzeżenie:
- "Uwaga! Prom oraz wszyscy pasażerowie są aresztowani. Wstrzymajcie ogień, zatrzymajcie się i czekajcie na polecenia, albo zostaniecie zniszczeni!"
- No to mamy problem. Co robimy szefie?
- Zrób jak każą.
Prom zatrzymał się, a myśliwce odpaliły pociski unieruchamiające. Z komunikatora ponownie rozległ się ten sam głos.
- "Widzę, że zmądrzeliście. Czekajcie, aż krążownik was zabierze."
- Wspaniale! Tylko tego nam brakowało.
- Spokojnie. Są zbyt pewni siebie.
- Kto tu jest pewny siebie rycerzyku Jedi? - rzekł pirat - Już po nas będziemy zabrani na pokład, a tam wtrąceni do więzienia.
- Już mam plan. - zaczął Obi-Wan - Kiedy nas zabiorą na pokład, wyskakujemy z promu i pędzimy do najbliższego panelu, żeby znaleźć ten układ, który nas blokuje. Potem musimy go zablokować lub zniszczyć, tak jak mówiłeś Moff. Niestety prawdopodobie nasz... to znaczy twój statek kapitanie, jest unieruchomiony, - kapitan nic mówił, tylko patrzył dziwnie na Jedi - dlatego musimy znaleźć sobie nowy statek i tym zadaniem zajmie się Moff oraz jeden z piratów. Reszta pomoże mi załatwić układ blokujący wejście w hiperprzestrzeń. Oczywiście wszystkie straty i poświęcenia zostaną hojnie wynagrodzone.
- Ale co z dowodami przeciwko Kanclerzowi? - spytał zdenerwowany Anakin - Musimy go pozbawić władzy zanim...
- Spokojnie mój uczniu. Na razie zajmijmy się sobą. Nie patrz ciągle w przyszłość, skup się na chwili bieżącej. Potem wszystko ci wyjaśnię.
Krążownik nie był daleko i po chwili prom znalazł się pod cieniem wielkiego krążownika.
- Wychodzimy i nie rozdzielać się. Osłonię was.
Prom znalazł się na krążowniku. Jeszcze straże nie zdążyli wejść do promu, a cała banda wypadła ze statku. Straże na początku zaskoczeni strzelali na ślepo. Banda piratów wbiega do najbliższego panelu. Spotkali tam niezbyt dużą ochronę, ale oficerowie zdążyli już włączyć alarm.
- Niech kapitan znajdzie układ blokujący! - krzyknął Obi-Wan - Osłaniam was. Poczekajcie na mnie!
- No i co kapitanie? - pyta zniecierpliwiony Anakin.
- Chwilkę...
W tym czasie Obi-Wan powstrzymuje ataki coraz większej liczby przeciwników. Nagle dojrzał prom wlatujący do hangaru.
- Udało mi się zamknąć główne drzwi, skąd nadciągali strażnicy. - oznajmił kapitan, a drzwi rzeczywiście się zamknęły, zatrzymując dużą grupę straży. - Wciąż nie mogę zlokalizować tego systemu, ale dajcie mi jeszcze kilka minut.
Z promu który zdążył wylądować wysiadła postać. Obi-Wan, który na razie nie musiał się przejmować strażą zmierzał powoli w kierunku postaci. Nagle postać gwałtownie sunęła na Jedi wyjmując przy tym miecz świetlny. To uczeń Sidiousa, Quer. Obi-Wan nieco zaskoczony odskoczył do tyłu. Rozpętała się walka.
- O nie! - wrzasnął Anakin. - Gdybym miał miecz świetlny... Kapitanie, i co?
- Kończę... Eee... Są cztery systemy, które odpowiadają za blokowanie hiperprzestrzeni. Podejrzewam, że wystarczy załatwić jeden z nich.
- W porządku, kapitanie. Szukaj odpowiedniego statku, a ja z nimi - Anakin wskazał na piratów - załatwimy układ.
- Jak sobie życzysz. Ten układ znajduje się obok silnika. Szybko go znajdziecie. Wszystkie cztery wyglądają tak - Moff wskazał na ekran z czterema, dużymi mechanizmami. - Tu macie ładunki, na pewno wystarczą na jeden mechanizm. Powodzenia.
Obi-Wan ciągle walczy z Quer'em. Quer pełny energii atakuje Jedi, stosując różne podstępne sztuczki. Obi-Wan jednak zręcznie odpiera ataki Quer'a, czekając na jego błąd.
Anakin z piratami biegnie przez drogę do mechanizmu. Piraci zabijali każdego którego zobaczyli. Droga, która była razcej prosta, rozdzieliła się na cztery rózne wejścia. Anakin z obstawą ruszyli w pierwsze po lewej, wiedząc, że każda droga prowadzi do jednego układu.
Tymczasem Moff szuka statku. Jest uzbrojony tylko w podręczny blaster, więc porusza się ostrożnie. Obok hangaru, w którym znajdował się stary prom Moff'a i walczący Jedi, był kolejny hangar. Moff szybko schował się za skrzynią obserwując uważnie lądowisko. Znajdowały się tam głównie myśliwce, a były też lekkie transportowce, identyczne jakie działają na Alderaan. Powinny ich bezpiecznie przetransportować z powrotem na Coruscant.
Quer wciąż nie może dać rady doświadczonemu Jedi. Mistrz Anakina nadal wspaniale prezentuje się podczas walki. Sługa Sidious'a jest już nieco zmęczony. Właśnie na taki moment czekał Obi-Wan, który oszczędzał sił. Jego ruchy stały się tak błyskawiczne, że Quer oniemiał. Ich miecze starły się, ale Obi-Wan ze zwiększoną siłą powalił Quer'a, który zawył. Był już bezbronny, bo jego miecz świetlny leżał za skrzynią.
- Dalej Jedi! Zabij mnie! - mówił przez zęby Quer. - Na co czekasz tchórzu?
- Kto tu jest tchórzem próżna istoto? Odejdź i nie wracaj.
Zwyciężony nie ruszał się, tylko patrzył swoimi ślepiami na Jedi. Obi-Wan pobiegł w stronę Moff'a, bo podczas swojej walki zauważył jak zmierzał szybko w stroną drzwi. Wpadł do drugiego hangaru. Strażnicy zajmowali się bandą, która właśnie przedostała się do swojego celu.
- Kapitanie... - szepnął Jedi w stronę kryjącego się za skrzyniami Moff'a.
- Dobrze cię widzieć szefie. Polecimy na jednym z tych promów.
- Co z moim uczniem?
- Załatwia układ. Za chwilę skontaktują się ze mną przez komunikator.
Anakin już dotarł do celu. Podczas gdy umieszczał ładunki, piraci osłaniali go. Cała ochrona krążownika zajmowała się nimi. Piraci, których nie było dużo, ginęli od celnych strzałów blastera. Zostało już tylko dwóch.
- Pospiesz się! Rzuć mi jeden ładunek.
Anakin podał ładunek piratowi, a ten pokryjomu nastwił go na kilka sekund i umieścił sobie przy pasie.
- Powodzenia! - krzyknął i pobiegł w stronę wejścia z którego wychodzili strażnicy.
- Co on robi? - zadał pytanie, chyba do siebie Anakin.
Po chwili rozległ się wybuch. Jedynie Araj żyje, a jego przyjaciele polegli. Ładunki są nastawione.
- Ruszamy! -krzyczał Skywalker - Szybko! Szybko!
Anakin z Araj'em biegną. Pierwszy wyjmuje komunikator:
- Kapitanie? Jesteś?
- Wreszcie! Czekam w hangarze.
Moff wybiegł do pierwszego hangaru, aby wyjść na spotkanie. Po przybyciu dwóch ocalałych, zaprowadził ich do drugiego hangaru.
- Lećmy, cała ochrona depcze nam po piętach.
- Biegniemy do najbliższego promu. Teraz!
Cztery postacie z ukrycia wybiegły na środek, strzelając do nielicznych straży. Są już w promie i wylatują. W tym samym czasie pojawiają się straże. Jest już za późno, prom wyleciał, a za nim kilka myśliwców.
Ładunki wybuchły, powodując wielkie zamieszanie na pokładzie krążownika. Moff sprawdza współrzędne Coruscant.
- W porządku. Lecimy!
Prom wszedł w hiperprzestrzeń.
- To było bliskie spotkanie. Odpocznijmy.
- Święte słowa Jedi.
***
Moff oraz Araj zostali wynagrodzeni za poświęcenie. Obydwaj mieli powody ich niewyraźnych min. Araj stracił przyjaciół, a Moff statek. Obi-Wan Kenobi jeszcze raz im podziękował i wyraził współczucie Araj'owi.
Nadszedł czas aby porozmawiać z Radą Jedi. Mistrz i uczeń znaleźli się w budynku Rady. Wszyscy powitali ich bardzo serdecznie.
- Z niecierpliwością oczekiwaliśmy waszego powrotu. - rzekł Yoda. - Próbowaliśmy się skontaktować, ale bezskutecznie.
- Mieliśmy kłopoty. - Obi-Wan z Anakin'em opowiedzieli całą przygodę. - A wam co się udało zdziałać?
- Na początku zgłosiliśmy się do Senatu, - zaczął Mace Windu - który obiecał wyjaśnić tę sprawę. Mamy za mało dowodów przeciwko niemu, dlatego nie możemy liczyć na ich wsparcie. Następnie poprosiliśmy Naboo i Alderaan. Naboo się zgodziło, ale Alderaan żyje w pokoju i nie chce uczestniczyć w walce. W Senacie panuje chaos i jestem pewny, że nie zwróci uwagi na nasz atak na tą stacje. Jedyna przeszkoda to sam Kanclerz, który może oskarżyć Naboo.
- W porządku. - rzekł zaniepokojony Obi-Wan. - Po tym wszystkim omówimy dokładnie całą sprawę. Wyruszam na Naboo w sprawie ataku. Anakin pójdzie ze mną.
- Jak sobie życzysz mistrzu Obi-Wani'e, ale wolałbym aby Skywalker nie uczestniczył w tej operacji. - oznajmił Yoda.
- O wszystkim was powiadomię. Ruszamy!
***
Obi-Wan oraz Anakin przylecieli na Naboo, gdzie przywitała ich królowa Amidala. Wkrótce zostanie omówiony atak na Twierdzę.
Tymczasem Quer powrócił do swojego mistrza i to był błąd. Lord Sidious ukarał ucznia śmiercią. Palpatine wraz z Sidious'em omawiają nowy plan...
CDN