Zemsta Sidiousa I
Pojmanie Skywalkera

Po zwalczeniu konfliktu na Naboo, Darth Sidious pozostawał w ukryciu. Musiał znaleźć nowego ucznia. Usłyszał o Anakinie, który swoją Mocą dorównywał, a nawet przerastał samego Yodę. Sidious od razu postanowił uczynić z młodego chłopca, swojego ucznia.
Jednak Anakin był pod ścisłą ochroną Obi-Wana Kenobiego, który został jego mistrzem. Darth Sidious potrzebował wsparcia. Z wielkim trudem odnalazł na Coruscant młodego Jedi, Quer'a ,który z łatwością uległ pokusie i przeszedł na Ciemną Stronę Mocy, stając się uczniem Darth Sidious'a.

Minęło sześć lat od bitwy na Naboo. Przez ten czas mistrz Sidious trenował Quer'a na potężnego Sitha.
- Nadszedł czas uczniu. - oznajmił Sidious.
- Mistrzu! Czekałem na ten czas, równie niecierpliwie jak ty. Obiecuję że będę posłuszny Twoim rozkazom!
- Po raz drugi wyjdziemy z ukrycia i tym razem nie popełnimy błędów jakie popełniła Federacja Handlowa. Pamiętaj Quer! To twoja pierwsza tak odpowiedzialna misja! Nie zawiedź mnie! Musisz znaleźć Anakina Skywalker'a. Powiadom mnie gdzie się szkoli. I pamiętaj! Jedyne co masz zrobić to znleźć go, nie wchodź w drogę strażnikom. Kiedy go znajdziesz natychmiast wracaj do mnie.
- Oczywiście mistrzu!
- Uważaj na jego mistrza Obi-Wana! Pokonał Darth Maula, nie przewidziałem tego. Natomiast teraz przewiduje, że wkrótce Obi-Wan stanie ci na drodze. Uwazaj! I niech Moc będzie z Tobą!

Quer należał do starożytnej rasy Rezor, zamieszkujących planetę Lur. Była to waleczna rasa o wspaniale rozwiniętej cywilizacji. Niezwykle rzadko spotykało się ich na innych planetach, bo nienawidzili innych cywilizacji. Około 3000 lat temu Rezor'owie byli potęgą, podbijali inne planety. Jednak w końcu powstała nowa technika na Coruscant, która zgładziła wiekszość Rezor'ów, zostawiając dla nich tylko odleglą planetę Lur. Rezor'ów można było spotkać czasem na Coruscant, walczących o prawa dla swojej rasy.

Tymczasem na Coruscant, w budynku Rady Jedi szesnastoletni Anakin przygotowywał się do ostatecznej próby.
- A więc sądzisz Obi-Wanie, że chłopak jest gotów do ostatecznej próby? Jest twoim uczniem dopiero sześć lat. - orzekł Mace Windu.
- Tak! Anakin jest niezwykle utalentowany. Poznał większość tajników Mocy w zaskakująco krótkim czasie.
- Być może, ale on nie dorósł do takiej odpowiedzialności!
- Czyżbyś obawiał się, że przejdzie na Ciemną Stronę Mocy?
- Tak! To zbyt wielkie ryzyko!
- Jestem za niego w pełni odpowiedzialny. Gwarantuję, że nie ulegnie pokusie i...
- To absurd! - krzyknął Mace Windu.
- Uciszcie się! - zabrał głos Yoda. - Mistrzu Obi-Wanie, nawet nie wiesz ty jak ulec łatwo pokusie można. Chłopak nie dorosły jest i nie dorósł do ostatecznej próby. Jeśli Skywalker Jedi zostać chce, musi wykazać się odwagą, lojalnością i szlachetnością. Osobiście zadecyduję kiedy Skywalker zakończy trening. A teraz odejdź.
Obi-Wan wychodzi z pomieszczenia. Na holu czeka Anakin.
- Ech.. Anakin, chyba zbyt szybko cię oceniłem.
- To było do przewidzenia mistrzu. Cokolwiek powiedziała Rada, możesz być pewien, że ja nigdy nie...
- Wiem Anakin i naprawdę wierzę ci, ale decyzja Rady jest ostateczna.

- Czy odczuliście to? - spytał Yarael Poof, jeden z członków Rady. - wibracje Mocy, takie jak 6 lat temu, podczas ataku na Naboo.
- Coś wyczułem, ale słabsze niż tamte. - orzekł Mace Windu.
- Hmm... Sith... - powiedział Yoda.
- Yoda! Czyżby powrócił mistrz Darth Maula?
- Nie! To nie on! Ta osoba to Sith, ale nie ten... Mniejsza w nim Moc.
- Czyli pojawił się jego drugi uczeń! Tak jak przypuszczaliśmy. Wtedy, na Naboo zabiliśmy ucznia.
- Co oni planują?
- Nie wiem! Ale trzeba to jak najszybciej wykryć, zanim rozpęta się następny konflikt!

Quer krążył po mieście szukając Skywalkera. Po miesiącu szukania wreszcie go odnalazl w jednym z wieżowców.
- Tak! Więc to on! - syknął Quer - To on jest taki ważny, taki potężny! Ha! Najwyższy czas na powrót do mistrza.
Zadowolony uczeń wrócił do swojego niewielkiego poduszkowca. Właśnie odpalał silniki, kiedy...
- Stać! - krzyknął jeden z nadbiegających strażników.
- Jak mnie znaleźli? - powiedział do siebie szpieg.
Poduszkowiec powoli opuszcza lądowisko.
- Strzelać bez rozkazu!
- Wezwać myśliwce do sektoru B12! Natychmiast!
Quer ucieka z miasta. Za nim w pościg wyruszyło pięć myśliwców. Poduszkowiec trafiany przez kolejne salwy pocisków traci osłony, są na poziomie krytycznym. Statek traci wysokość, Quer katapultuje się i ląduje na dachu, jednego z niższych wieżowców. Poduszkowiec rozbił się. Ledwo żywy szpieg ucieka dalej. Kryjówka Mistrza znajduje się w jednym wieżowcu, niedaleko stąd, ale bez statku nie da rady tam dotrzeć. Budynek w którym znalazł się Quer, okazał się fabryką paliwa dla małych statków kosmicznych. Quer nie zwrócił w budynku niczyjej uwagi. Jednak musiał znaleźć statek. Dotarł do parkingu dla pracowników. Widząc kilku ludzi, wyjął blaster, strzelił kilka razy w powietrze. Zaraz potem pojawiło się kilku strażników, którym wytrącił broń Mocą. Następnie przywłaszczył sobie uzbrojony transporter. Wyleciał z wieżowca. Napotkał na swej drodze dwa myśliwce. Pierwszego zestrzelił z zaskoczenia, torpedą. Drugi nie miał szans w pojedynkę z transportowcem. Quer wrócił do mistrza.
- Ty głupcze! Teraz myślą, że chciałeś porwać Skywalkera! - krzyknął Sidious.
- Mistrzu! Ja nie wiem dlaczego. Byłem cichy, nie wiem czemu się zorientowali.
- Jakiś ty naiwny! Obserwowali cię prawdopodobnie od dłuższego czasu! Mówiłem, że po odnalezieniu Anakina, masz natychmiast powrócić!
- Ale...
- Zamilcz! Powinienem cię ukarać, ale to było twoje pierwsze zadanie. Dam ci drugą szansę.
- Dziękuję Mistrzu.
- Masz natychmiast lecieć w miejsce gdzie widziałeś Skywalkera i go pojmać!
- Sam nie dam rady...
- Dlatego oni będą ci towarzyszyć.
Do sali wchodzi dziewięciu, uzbrojonych po pas stworów.
- To Strogosi. Są do twoich usług uczniu. Dobrze wykorzystaj ich umiejętności!
Quer wychodzi z grupą Strogów i wylatują z wieżowca na promie. Po kilku minutach lądują na lotnisku wieżowca, w którym znajduje się Skywalker.
Przed głównym wejściem stoi czterech strażników.
- Stać! Podajcie kod wejścia lub swoje dokumenty.
- Oczywiście.
W tej chwili Quer wyjmuje miecz swietlny i jednym ruchem zabija dwóch strażników. Pozostali strażnicy zostali zastrzeleni przez Strogów. Grupa istot wpada do budynku, strzelając i zabijając wszystko i wszystkich. Od razu można było zanotować, że Strogi Sidiousa są niezwykle precyzyjni i doświadczeni. Wpadają po kolei do pokojów, niszcząc wszystko.
Nagle jeden ze stworów zostaje przecięty zielonym mieczem świetlnym. Sekundę później następny stwór ginie od miecza, ale tym razem od błękitnego. Tak, to Obi-Wan Kenobi i Anakin Skywalker. Precyzyjne strzały Strogów zostają odbijane przez Jedi. Na nic nie zdały się ich umiejętności wobec doświadczenia Obi-Wana i waleczności Anakina. Przerażony potęgą dwóch Jedi, Quer ucieka widząc jak dwóch Jedi zabija ostatniego Stroga. Jedyny ocalały, uczeń Sidiousa, biegł na oślep przez korytarze. Sam nie wiedział czego się boi, dlaczego przestraszył się dwóch Jedi? Querowi zbyt bardzo było cenne jego własne życie. Zagubiony uczeń znalazł wreszcie wyjście. Już widzi platformę, gdzie wylądował, już chce odlecieć, ale nie ma promu. Zostały tylko jego szczątki.
- O nie! Już po mnie!
- Kogo ja widzę! - odezwała się nagle postać wychodząca z bocznych drzwi lądowiska.
- Kim... kim jesteś?
Postać powoli zbliżała się do Quera.
- Ja... ja cię znam! - odzywa się uczeń - Jesteś Palpatine! Kanclerz... czego chcesz?!
- Taa... więc to ty jesteś uczniem Sidiousa.
- Nie zbliżaj się do mnie! I tak jestem martwy, już po mnie!
- Wiem tchórzu! I dlatego chcę ci pomóc!
- Ty!? Przecież ja jestem twoim wrogiem, ty trzymasz przecież z Jedi!
- Nie ma czasu na wyjaśnienia! Jeśli nie chcesz zginąć od miecza choć ze mną!
- Nie ma mowy! Nie ufam ci!
- Będziesz musiał!
Palpatine wyrywa Querowi miecz i pchnie go Mocą w kierunku końca platformy.
- To niemożliwe!! - krzyczy Quer - jesteś tylko Kanclerzem! Nie jesteś Jedi!
- Albo pójdziesz ze mną, albo skończysz swój żywot!
- Idę! Nie mam wyboru!
Palpatine prowadzi obolałego Quera do swojego promu.
- Wskaż mi drogę do twojego mistrza.
- Nie ma sprawy...
Quer prowadzi kanclerza do Darth Sidiousa.
- Mistrzu!
- Gdzie Skywalker?!
- Nie...nie ma go, a... ale...
- Witaj Sidiousie! - odzywa się Palpatine
- Kanclerz Palpatine? Co on tu robi?
- Dziwicie się, prawda? Opowiem wam jak to możliwe. Otóż, gdy miałem dwadzieścia lat zostałem Sithem. Byłem wtedy młody, ale doświadczony. Szkolono mnie od urodzenia na Sitha. Wykonywałem mnóstwo zadań, zabijałem Jedi. Wszystko było starannie ułożone i zaplanowane. Zero tropów, poszlak sladów. Niestety, w końcu zabito większość Sithów. Ja przeżyłem. Ale nie mogłem być dalej Sithem, bo w końcu zabito by mnie tak jak innych. Zostałem politykiem. Byłem bardzo zdziwiony, a zarazem uradowany, gdy dowiedziałem się, że za atakiem na Naboo kryje się Sith! Był to dla mnie znak, że muszę działać.
- Za dużo, żeś nie zdziałał do tej pory.
- Ha! Mylisz się. Przygotowywałem się do stworzenia nowego imperium. Miałem pod swoją komendą coraz więcej ludzi, którzy pracowali nad nowymi maszynami, statkami. Oczywiście nie robią tego na Coruscant. Mam fabryki na prawie bezludnych planetach, mam stacje kosmiczne. Wkrótce zostaną zaczęte prace nad olbrzymią stacją kosmiczną, która będzie potęgą tej galaktyki! Mało tego, będę miał armię najlepszych żołnierzy i maszyn.
- Wątpię w to, nie uda ci się opanować galaktyki.
- Zobaczymy.
- Dlaczego chciałeś się z mną spotkać?
- Pomogę ci pojmać Skywalkera. Oni mnie uważają za przyjaciela, ufają mi. Z łatwością uda mi się go porwać.
- Nieźle, nieźle, ale co chcesz w zamian?
- Skywalker jest dla Rady Jedi bardzo ważny, a dla mnie jest zagrożeniem. Gdy zostanie twoim uczniem, nie będzie mi zagrażał. Teraz wrócę do Obi-wana i Anakina. Wezmę ze sobą zaufanych ludzi, którzy go pojmą. Wkrótce wrócę z nim!
Palpatine wychodzi.
- Mistrzu...
- Nic nie mów Quer! Nie wiem co o tym myśleć. Chyba musimy być mu posłuszni... na razie, bo on ma conajmniej dwa razy większą armię od mojej.

A w radzie jedi:
- Mistrzu Yoda, to bardzo tajemnicze. Czego oni chcieli? - spytał Obi-Wan.
- Obawiam się, że Anakin jest w niebezpieczeństwie.
- Uważasz, że to jego szukali? - spytał Mace Windu.
- Sithowie potrzebują dobrych wojowników, jestem pewien, że chcą z niego uczynić mistrza zła.
- Mistrzu Yoda! Ja nie przejdę na Ciemną Stronę Mocy! - rzekł Anakin. - Prędzej zginę niż stanę się jednym z nich!
- Słowa twe szlachetne są, lecz strach czuć w nich, wielki strach...
- Anakin będzie pod ścisłą kontrolą straży, nie damy im...
- Ależ poradzę sobie! - przerwał Anakin.
- To zbyt duże ryzyko! Anakin, nie ruszaj się z twojego mieszkania. Kanclerz Palpatine ofiarował nam grupę najlepszych strażników, nie da się ukryć, że dba o ciebie.
- Myślę, że wszystko jest już wyjaśnione, kończymy zebranie.
Anakin i Obi-Wan wychodzą. Wracają do mieszkania w wieżowcu.
- Zostań tu! Ja będę u siebie. Jakby co...
- Wiem Mistrzu! Strasznie głupio się czuję, wszyscy dbają o mnie jak o niemowle...
- Wiem uczniu!
Obi-Wan uśmiechnął się i wyszedł. Pół godziny później do pokoju Skywalkera przyszedł strażnik.
- Co jest? - spytał Anakin.
Strażnik wyjął blaster i strzelił pociskiem paraliżującym w Anakina. Pozostali strażnicy unieśli ciało i po cichu przemycili do promu, gdzie czekał Palpatine.
- Świetna robota! Zanieście go na statek i pilnować!
Prom odleciał. Po kilku minutach do pokoju wpadł Obi-Wan. Nerwowo wołał Anakina. Szukał strażników. Nikogo nie ma. Postawił cały budynek na nogi. Poleciał szybko do Rady Jedi.
- Porwali Anakina!
- Co?
- Porwali! Najprawdopodobniej strażnicy Palpatina.
- Palpatine? Niemożliwe!
- Palpatine zdradził i porwał Skywalkera!!

CDN
DarthSider