Doskonałość Sagi
Pod tym bardzo skromnym tytułem, chciałbym spróbować wyjaśnić wspaniałość Sagi. (...)
Dla kogo są dla Gwiezdne Wojny? Z pewnością nie dla osób bez jakiejkolwiek wyobraźni, bo potrzebujemy choć trochę tej właśnie wyobraźni, aby w pełni zrozumieć potęgę Mocy. Ale do rzeczy. Saga ma fanów jak i przeciwników. Budzi różne opinie, ale cokolwiek by było, cokolwiek by się stało, to nikt nie zaprzeczy, że jest najbardziej oryginalnym filmem. Jak krótko streścić Gwiezdne Wojny? Życie w innej galaktyce? A może coś innego, ale o podobnym znaczeniu. Przecież George Lucas ukazał nam fantastyczną przygodę, która działa się dawno, dawno temu w odległej galaktyce.

Co Lucas mógł stworzyć, umieścić w tej produkcji? Nie biorąc pod uwagę możliwości, które były i chyba nadal są ograniczone, reżyser mógł zrobić w tym filmie wszystko. Zaraz wytłumaczę. Film ma rzecz, którą nigdy nie wykorzystano w poprzednich produkcjach (z góry przepraszam, jeśli się mylę, choć naprawdę w to wątpie). Tą rzeczą jest to, że opowieść nie jest w ogóle związana z nami, ludźmi, bo akcja dzieje się zupełnie gdzie indziej. Można, oczywiście, znaleźć jakiś sens, morał, który ma z ludzkością wiele wspólnego, lecz nie zapominajmy, że to całkiem inny świat. Lucas umieścił w swoim świecie istoty, które wyglądają jak ludzie oraz grają główną rolę w Sadze (pomijając istoty, które odgrywały drugorzędną rolę). Równie dobrze, istoty te mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Ich ludzki wygląd oraz ludzkie obyczaje można wytłumaczyć tym, że (żartobliwie mówiąc) George Lucas nie chciał ''przeciążać naszej wyobraźni''. Niestety to posunięcie (które, przyznaję, było niezbędne) sprawiło, że niektórzy idioci (bardzo przepraszam za to określenie, ale naprawdę nic innego nie przyszło mi do głowy) uważają, że Saga GW opowiada o przyszłości ludzi! Pozwólcie, że pozostawię to bez komentarza...
Więc Lucas mógł zrobić niemalże wszystko. Stwarzać przeróżne planety, kultury, istoty i inne. Mimo to światy przedstawione w Sadze są bardzo podobne do naszych. Coruscant jako wielka stolica, Endor jako las, Hoth jako biegun i tak dalej. Chyba wszyscy fani wiedzą, że akcja GW dzieje się na terenie całej galaktyki. Tutaj też znaleźli się ''idioci''. Czasopismo Viva!, w okolicach polskiej premiery EI dała jako dodatek obszerną gazetkę z informacjami o filmie Mroczne Widmo. Nie zabrakło tam ''Mapy Galaktyki''. Uwaga, teraz proszę czytać uważnie: wspomniana mapa przedstawiała nic innego jak... jeden układ! Czyli nie całą galaktykę, lecz jeden układ (czyli jedna Gwiazda [słońce] plus planety, które były w filmie, ale TYLKO te które były w filmie...). Więc nie dosyć, że panowie/panie z Vivy! nie znają Sagi to z nauką też u nich kiepsko, ponieważ nie rozróżniają układu od galaktyki... (nawet przedstawiony układ nie był zgodny z Sagą...).
Skoro jesteśmy przy błędach, które (mam nadzieję) poprawiam, chciałbym spojrzeć na Mistrza Jedi, Yodę. Wielu złośliwych pyta się jak ten malutki karzełek może być Jedi? Ech Wy niewierni ;)... Po pierwsze Yoda jest naprawdę stary, więc jak to określił: jest silny Mocą... A może niewierni chcą ujrzeć małego karzełka, który zręcznie wywija mieczem świetlnym? W filmie niestety tego nie zobaczycie, ale jest gra w której możemy się zmierzyć na miecze świetlne. Ta gra to Jedi Knight (wkrótce zobaczymy jej sequel), a mniej więcej w środku gry musimy pokonać dwóch braci Sith: Pica i Gorca. Ten pierwszy to wypisz wymaluj dużo młodszy brat Yody (co prawda jest Sithem). No dobra, przyznaję, że nie należy do tej rasy co Yoda, ale jego wymiary są bardzo do niego zbliżone. Gdybyśmy zobaczyli Yodę jakieś 500 lat temu, to okazałoby się, że jest silny nie tylko Mocą...

To na tyle z błędami. Pora się zająć tym co jest w tytule ;). Patrząc na błąd jaki popełniła Viva!, można stwierdzić, że niewielu rozumie ogrom świata GW. Czy ktoś, podczas oglądania po raz któryś GW, zwrócił uwagę na wymiary Gwiazdy Śmierci? Czy ktoś się zastanowił, że wchodząc w hiperprzestrzeń osiąga się prędkość światła? Tego typu pytań można zadać mnóstwo. Na podstawie GW można podzielić ludzi na trzy grupy: na takich, co nienawidzą GW, na takich co obejrzeli GW nie wgłębiając się w jej ogrom oraz na Fanów, którzy znają wymiary myśliwców, krążowników, imiona bohaterów, którzy nie wystąpili w filmie (a nawet ich szczegółowe biografie) i w ogóle wszystko. Czyli GW są zarówno dla tych, którzy po prostu chcą obejrzeć dobry film, jak i dla tych którzy chcą zagłębić się w fabułę.

Czy to jednak ogrom Sagi tworzy ją wyjątkową? Chyba tak, ale to bardzo ogólne określenie. Gdyby cechy świata GW zapisać w schemacie, to na samej górze byłyby dwie cechy: ''życie w innej galaktyce'' oraz ''ogrom''. I właśnie od tych dwóch cech powstają setki innych. Dla przykładu: ''życie w innej galaktyce'', a zaraz pod tą cechą ''mieszkańcy planet'' lub ''tysiące ras istot''. Taki schemat, gdyby był szczegółowy, ciągnąłby się bardzo daleko.

Wielu uważa, że cała Saga to jedna wielka bajeczka dla dzieci i młodzieży. Cóż, nie da się ukryć, że GW wnoszą coś bardzo fantastycznego i nierealnego. Jednak istnieje całe mnóstwo dowodów, świadczących o tym jak bardzo Fani są przywiązani do tej ''bajki''. Zacytuję teraz, krótką informację, którą wyczytałem w pewnym piśmie komputerowym:

"WIERZĘ W IDEAŁY JEDI W czasie ostatniego spisu ludności w Wielkiej Brytanii ponad 10 tysięcy osób zadeklarowało, iż wyznaje religię <>. (...) Przedstawiciel brytyskiego urzędu statystycznego powiedział, że liczba dokonanych wpisów wystarcza do nadania <> kodu umożliwającego przetwarzanie danych przez komputery, nie oznacza jednak oficjalnego uznania tego wyznania, czym cieszą się różne odłamy chrzecijaństwa (...)." [e tam, Jedi zawsze robia wiele hałasu o nic ;P- Nietolerancyjny Sith]

Pamiętam też, że tą wieść podało jeszcze inne czasopismo. Powiem szczerze, że sam nie wiem co o tym myśleć. Niemniej na pewno świadczy to o ogromnym wpływie Sagi na młodzież (żaden dorosły chyba się po takim czymś nie podpisał). Ja osobiście chyba raczej potępiam tą ''religię'', ale kto wie... może w przyszłości, jeśli ta religia będzie istnieć powstaną miecze świetlne, a dla pilotów X-Wingi bądź Tie Fightery ;). Właściwie ta część artykułu jest najbardziej kontrowersyjna, dlatego sprawę ''religii Rycerzy Jedi'' pozostawiam Wam do przemyślenia.

Co jest wizytówką GW? Do czego w tym filmie są najbardziej przywiązani Fani? Ja na swoim przykładzie mogę powiedzieć: piloci i Jedi. Te dwie ''profesje'' są najbardziej popularne. Oprócz nich są jeszcze łowcy głów, piloci podracerów, a nawet handlarze.
Kiedyś, dzisiaj już niestety rzadziej, młodzież marzyła o byciu pilotem. Wiele osób nadal marzy, a niektórzy mogą w niewielkim stopniu spełnić swoje marzenia grając w symulatory. Podejrzewam, że gdybyś spytał prawdziwego Fana Sagi (inna nazwa to maniak) kim by chciał być to by z pewnością odpowiedział, że którąś z wymienionych ''profesji''. Dla niego to wcale nie byłoby dziwne. Dla niego to nie byłby dowcip, ani kpina czy popis, tylko odpowiedź. Ale gdy Fan spyta Fana to przecież żaden z nich nie zauważy niczego dziwnego.
Jaki rok temu, moja dużo młodsza siostra dała mi swój zeszyt z wpisami swoich kolegów. Dużo z kolegów w linijce ''kim chciałbyś być w przyszłości?'' pisało ''trenerem Pokemon''. Moja reakcja była błyskawiczna: ''buahaha!''. Ale czy my, Fani GW, nie wyglądamy podobnie (mówią tu tylko o tych maniakach)? Być może, ale nie da się ukryć, że Saga jest bardziej poważna i jest filmem, a nie mangą (Star Wars jako manga..błeee! [Jest komiks bodajze ANH mangowy :PP- Victorius] ;)). No więc podsumowywując tą część arta: marzenia może mieć każdy i nie powinno się z nich naśmiewać (moje zachowanie rzeczywiście nie było pouczające ;)...)



-------------------------------------------------------------------------------------------------
Jesteśmy już na końcu artykułu. Chyba nie do końca wyjaśniłem ''doskonałość Sagi'', ale podczas pisania po prostu musiałem nieco odbiegać od tematu. Ten art, który przeczytaliście, odpowiada na wiele pytań, jednak stawia ich też mnóstwo. Uważam, że wzbudzi on też małe zamieszanie wśród Czytelników, dlatego jestem otwarty na Wasze opinie, bądź sugestie. Wasze zdania przysyłajcie na mój adres lub adres redakcji.