Rozważania
Star Wars Epizod 2: Atak Klonów

Na sam początek małe wyjaśnienie dlaczego piszę ten tekst. To co się stało z Gwiezdnymi Wojnami jest niewybaczalne. Wszyscy (chyba) fani tej wspaniałej sagi mają takie same zdania na temat Mrocznego Widma. Ale nie wszyscy otrząśli się od tej chały (chociaż minęło już troche czasu), a na ekrany wchodzi kolejna część, która powinna nazywać się ,,Ostatnia Nadzieja". Dlaczego Ostatnia Nadzieja? Pomyślmy (wiem że trudno;-)), jeśli druga część okaże się takim samym kiczem jak pierwsza, to GW nie będą tym czym kiedyś. Oczywiście fani nigdy nie zapomną Wspaniałych Dzieł Lucas'a, jakimi były epizody IV, V i VI. Ale co będą myśleć inni ludzie? GW zginą? Trudno powiedzieć czy autorzy popełnią równie rażące błędy... Właściwie cały film był błędem. Ale powiedzmy sobie prawdę: jest bardzo mała szansa aby Atak Klonów zasłonił hańbę Mrocznego Widma i pokazał nam prawdziwe GW, chociaż w małym stopniu.

Zapewne większość z Was podziela moje zdanie, niestety. Wkrótce na ekrany kin wejdzie następna próba pokazania GW przed upadkiem Republiki, zresztą i to wyrażenie mówi za dużo. Lucas nawet nie próbował, chciał kasy i ją dostał. Na szczęście przekonamy się o tym już wkrótce, czy Lucas postarał się choć troszkę. Światowa premiera odbędzie, tak jak poprzednio, w maju. Natomiast premiera w naszym kraju prawdopodobnie (ale ja w to wątpie) odbędzie się również w maju. [Podobno w Polsce też będzie w maju- Victorius]
Powróćmy na chwilę do Mrocznego Widma. Czym jest ten oto film? Odpowiedź jest zaskakująco prosto: to bajka dla dzieci! Tak, tylko to zdanie może opisać Epizod I tak trafnie. Dlaczego? Wszyscy krytycy, dorośli i fani są tego samego zdania o Mrocznym Widmie (chyba nie muszę pisać jakiego zdania?). Tymczasem dzieci lub (żeby nikogo nie obrażać) młodzież uważają, że pierwszy epizod jest bombowy. Wspaniały wyścig ścigaczy, efekty specjalne itp. rzeczywiście budzą podziw. Niektóre (ale nieliczne) osoby uważają, o zgrozo, że te GW są lepsze od starych! Dla wyjaśnienia podam, że to są dzieci, a nie młodzież. [Oj, niestety znam osoby ~15letnie, które tak uważajš :(- Victorius] Uważam, że to wystarczający dowód, aby potwierdzić moje zdanie. Co więc zrobić lub zmienić, aby Atak Klonów był filmem już nie dla dzieci, ale również dla starszych? Moim zdaniem zupełnie niepotrzebną postacią był Jar Jar Binks, którego nie spotkamy w drugim epizodzie (ufff). Drugą rzeczą, lecz nie do uniknienia, było przedstawienie młodego Anakin'a. Wiem, w tym momencie przesadzam, ale posadzenie dziewięcioletniego chłopca za sterami ścigacza było też przesadą. Mało! Radził sobie lepiej od doświadczonych zawodników. I może miał Moc, może mu pomogła, ale wciąż uważam, że to przesada!

Tyle jeśli chodzi o "dziecinność" filmu. Przejdźmy do rzeczy, która najbardziej dotyka fanów. KLIMAT! Gdzie On się podział? Niewątpliwie główna przyczyna rozczarowania widzów. Zacznijmy o błędzie w tytule: jakie Gwiezdne, jakie Gwiezdne? Toć 3/4, jak nie więcej, akcji dzieje się na powierzchni planet. A przypomnijmy sobie akcję starych epizodów. Może za wyjątkiem Powrotu Jedi, gdzie akcja w kosmosie nie była aż taka duża, wydarzenia usytuowane są głównie w przestrzeni kosmicznej. Nie muszę pisać co trzeba z tym zrobić w drugim epizodzie. Co jeszcze spowodowało utratę klimatu? Hm..., może stroje? Wydaje mi się, że garderoba Amidali jest zbyt bogata. Podczas oglądaniu dokumentu o powstawaniu Mrocznego Widma był moment, gdzie pokazali stroje bohaterów drugiej trylogii. Były skromne, nie zwracały uwagi, ale miały ukrytą cechę: spowodowały, że czułeś się nie jak w przyszłości, lecz jak w westernie. Właśnie to jest cecha charakterystyczna GW, są zarówno nowoczesne, jak i stare. Taki Gwiezdny Western. I tak dotarliśmy do kolejnej przyczyny zniknięcia klimatu. Epizod I nie wygląda jak western, wszystko jest nowe, ładne, przejrzyste i w ogóle cool (teraz chciałbym przyznać, że mogę się mylić, bo być może Mistrz Lucas chciał pokazać różnicę pomiędzy Starą Republiką, a czasach po wojnie Klonów i nastaniem Imperium. W każdym razie nie wyszło to na dobre...). Klimat, klimat - co zrobić aby go uzyskać? Przede wszystkim włożyć trochę SERCA w pracę. Czy ktoś zadbał o to przy tworzeniu GWII? Zobaczymy.

Wróćmy do kosmosu. Mam nadzieję, że bitwy i potyczki staczane w kosmosie będą częstsze i rozmaitsze niż w GWI. Brakuje mi myśliwców, krążowników i innych zmyślnych, rozmaitych statków. A jak autorzy chcą idei, niech pograją w X-Wing Alliance.

Lecimy dalej. Pomyślmy co jeszcze można spaprać (delikatnie mówiąc) przy robieniu GW? O muzyce powiem krótko: oby tak dalej! John Williams niech robi swoje, a chociaż muzyka nie zostanie skopana. Efekty specjalne. Są świetne, genialne, niezastąpione, ale czy aż tak dużo rzeczy musi być robione multimedialnie? Sam Lucas przyznaje, że nie lubi pracy z komputerami, czego nie widać po EI. Z drugiej strony, mógł pokazać graficznie każde wyobrażenie, myśl lub fantazje. Jeszcze z innej strony: mógł bardziej wysilić wyobraźnię.

Może przyjrzymy się ogólnemu powiązaniu między GW? Nie chodzi mi o to, że EI wcale nie przypomina starszych części. Zobaczmy jak prezentują się postacie, które wcześniej były tylko wspomniane. Tu muszę pochwalić Amidalę, o której (w drugiej trylogii) było tylko jedne zdanie opisujące jej wygląd. Pozwólcie, że zacytuję: "(...)piękna, mądra, troskliwa, ale smutna(...)". Co do pierwszych epitetów, nie będę komentował. Najbardziej zaciekawiło mnie słowo "smutna". Nie uważacie, że w EI zostało to wręcz pięknie przedstawione: Amidala rzadko się uśmiecha (w sumie też bym się nie uśmiechał, gdy na moją planetę najeżdża Federacja Handlowa), wygląd ma poważny. Jedyne co mnie trochę krępuje to różnica wieku między Anakinem, a Amidalą. Przecież oni mają się pobrać i to będzie głównym tematem EII. W drugim epizodzie rolę Anakina Skywalkera zagra chłopak Natalie Portman, która jak poprzednio zagra Amidale. Przez to różnica wieku zmniejszy się, a ponieważ to chłopak Natalie to można (niestety) liczyć na intymne sceny. Ale myślę, że Lucas nie postradał zmysłów i zmieni GW romansidło. [Ech, wystarczy obejrzeć III trailer E2 :/] Ogólnie rzecz biorąc, to EIII będzie pomostem łączącym dwie trylogie. I to on musi łagodnie połączyć Anakina z Vaderem, Obi-Wana z Benem. Natomiast EI znacznie utrudnił to "przejście".

Czy więc EII nie okaże się porażką? Niestety, mówiąc szczerze szanse są nikłe. To już nie będą te same GW. Ale mam słowo pocieszające niektórych: w końcu Atak Klonów to nowy film, nowe zdarzenia, niespodzianki. Jakikolwiek by był, to Gwiezdne Wojny. Może nie takie wspaniałe, ale trzeba zobaczyć, poznać historię i inne ciekawostki interesujące każdego fana. Wiem, że nic nie zastąpi kultowej już Bitwy Na Hoth, ani najazdu na I, czy II Gwiazdę Śmierci. Nie zapominajmy, że te stare GW istnieją! I zawsze będą żyły! Choćby EII (niemówiąc o EIII) będzie chałą to włączmy stare części i rozkoszujmy się Gwiezdnymi Wojnami.


---------------------------------
Kilka jeszcze słów ode mnie. Właściwie te rozważania, głównie pokazały wady Mrocznego Widma. Jednak mimo wszystko myślę, że ten tekst pobudzi fanów do dyskusji, czy głębokich przemyśleń. Gdy to piszę, prace nad EII są prawie na ukończeniu. Gdy wy to czytacie prace właśnie się kończą, przynajmniej tak przypuszczam. Po premierze EII w Polsce, ukaże się dużo artykułów krytykujących lub wychwalających nowy epizod. Życzę wszystkim aby Atak Klonów był Gwiezdnymi Wojnami! Niech Moc Będzie Z Wami!